10 km du Neuf: świąteczna 21. edycja z udziałem 3000 biegaczy

SL
Autor: Sabine Loeb

Opublikowano śr., 9 września 2026

Zaktualizowano śr., 9 września 2026

10 km du Neuf: świąteczna 21. edycja z udziałem 3000 biegaczy
© Lions Club Paris

W sercu 9. dzielnicy Paryża ponad 3000 osób pojawiło się na wydarzeniu Lions Paris 9 Run. W trzech biegach zawodnicy ruszali na trasę w świątecznej, a momentami elektryzującej atmosferze.

W niedzielę 31 maja start 10 km du Neuf opóźnił się o około kwadrans. Stawka 2500 uczestników rozciągała się przez niemal pięć minut, zanim na trasę ruszyli miłośnicy szybkości. Wkrótce pierwsi zawodnicy kończący bieg na 5 km przekroczyli linię mety, usytuowaną dokładnie w tym samym miejscu co start, przy boulevard Haussmann, na rogu rue Le Peletier. Potem na mecie pojawili się zwycięzcy biegu na 10 km. Napięcie nieco wzrosło.

Biegliśmy we trzech na czele i nagle się zgubiliśmy ”, przyznał Rachid Khemissi, dwukrotny obrońca tytułu, zdezorientowany na mecie. „ To trochę frustrujące, bo zegarek pokazał mi 9,2 km”, dodała Lorea Irigaray, zwyciężczyni biegu. Kilka niedociągnięć na trasie nadszarpnęło reputację tego emblematycznego dla 9. dzielnicy biegu. Nie na tyle jednak, by popsuć święto, zwłaszcza dzieciom, które z zachwytem pokonały 1,5 km przy bezcennym dopingu rodziców.

Organizacja omylna… ale ludzka

Adrien Broult, biegacz i członek ekipy organizacyjnej, szczerze przeprosił za poranne wpadki. „ Jeśli przychodzę pobiec 10 km, to nie po to, żeby zrobić 9”, powiedział po zakończeniu zawodów.

Cóż, czasem nie wszystko przebiega zgodnie z planem. Choć przed startem pięciokrotnie przejechał trasę, na motocyklu, rowerze i pod prąd, sprawdził ustawienie wszystkich barierek oraz zamknięcie ulic dla ruchu, wystarczyło, że jeden z porządkowych przesunął barierkę na 6. kilometrze, by całkowicie wypaczyć rywalizację o podium. Na szczęście błąd szybko naprawiono i dotknął on tylko trzech pierwszych zawodników. „ Zatrzymywałem się sześć razy”, żałował Rachid, biegacz z Chartres, wierny temu paryskiemu wydarzeniu. „A potem biegłem dalej, jak mogłem.

Świadomy rozczarowania, szczególnie wśród elity po raz pierwszy wpuszczonej do uprzywilejowanej strefy startowej, Adrien ponownie przeprosił poszkodowanych zawodników. „ Trzeba zaakceptować, że czasem nie da się wszystkiego kontrolować”, dodał. „Ale frustracja jest ogromna, a w przypadku niektórych zawodników jest mi naprawdę wstyd.

Kolejna drobna wpadka zirytowała część uczestników. Na rue de Clichy błąd w oznakowaniu trasy prawdopodobnie spowodował jej niewielkie skrócenie. Ale czy można mieć pretensje do wolontariuszy? Do tych bezinteresownych ludzi, którzy poświęcają swój czas bez oglądania się na koszty, „szczególnie od czasu Paris 2024, które otworzyło przed nimi nowe możliwości”, podkreśliła Babette Valenca-Calderero, zaangażowana w ceremonię wręczania medali. Niektórzy wolontariusze nie wahają się jednak wycofać w ostatniej chwili: w tę niedzielę odnotowano blisko 100 nieobecnych osób.

Poranek w barwach PSG

Od 9 rano trudno było wiedzieć, na co patrzeć: koszulki PSG były wszędzie. Kibice paryskiego klubu, który w sobotni wieczór po raz drugi z rzędu został mistrzem Europy, godnie reprezentowali go, stając na starcie poszczególnych biegów.

Rano trochę bolało”, śmieje się Philippe, który przyjechał z sześcioma kolegami z Eightlines, paryskiego klubu biegowego. „Poszliśmy spać między trzecią a czwartą, naprawdę dobrze świętowaliśmy!” Wszyscy wyglądali na wykończonych wysiłkiem, choć tym razem nie walczyli o żadną stawkę. Dwóch z nich, finisherów maratonu w Kopenhadze, już w tę niedzielę zamierza ponownie przesunąć swoje granice podczas adidas 10K Paris. Na razie przyszedł czas na odpoczynek dla tych fanów futbolu, którzy tego ranka z dumą prezentowali barwy ukochanego klubu.

Wyjątkowy wymiar solidarności

Cały dochód z wydarzenia zostanie przekazany dzieciom z niepełnosprawnościami. Dziś biegniecie 5 albo 10 km, ale dla nich to ogromny wysiłek ”, przypomniała ambasadorka 21. edycji Lions Paris 9 Run, dziennikarka i podróżniczka Aïda Touihri. To sportowe i obywatelskie wydarzenie wspiera edukację włączającą za pośrednictwem funduszu Helen Keller, nazwanego imieniem pionierki praw osób z niepełnosprawnościami, która była głucha i niewidoma.

Wśród uczestników wystartowało ośmioro młodych ludzi ze stowarzyszenia Habitats Jeunes Belfort. „Stworzyli ten projekt od A do Z”, wyjaśniała animatorka Karima. „Przyjechaliśmy na weekend. Zwiedziliśmy kilka miejsc i wzięliśmy udział w tym sportowym wydarzeniu. Każdy ma inny cel. Przygotowali się do biegu i celują w konkretne czasy.” Jedna z dziewczyn, która pobiegła na 1,5 km w Foulées des Familles, przyznała: „Właściwie nie jestem sportsmenką, ale to naprawdę świetne doświadczenie!

Bieg przede wszystkim dla przyjemności

Ostatecznie nie wynik był tu najważniejszy. Dla zwycięzcy biegu na 5 km, Loïsa Rabergeau, był to przede wszystkim debiut na tym dystansie. „Nigdy wcześniej nie biegłem 5 km, więc fajnie było wygrać za pierwszym razem”, opowiadał średniodystansowiec, legitymujący się rekordem 1:55 na 800 m. „Wrócę, ale następnym razem pobiegnę w zawodach, do których naprawdę się przygotuję, bo te dwa piwa i kebab z poprzedniego wieczoru mocno dały mi się rano we znaki”. Pierwsza kobieta, Sidonie Pellet, również jest lekkoatletką. Jest jednak znacznie młodsza: w klubie La Salésienne startuje jako młodziczka na 1000 m.

Nawet wśród elity frustracja ustąpiła miejsca świętowaniu. Podium zawsze cieszy, szczególnie gdy czekają na nim bukiet kwiatów, oprawiony fragment trasy i medal. Medal jest taki sam dla wszystkich uczestników, zmienia się jedynie przedstawiony na nim zabytek. „Przygotowuję się do maratonu, więc dawno nie biegałam szybko”, opowiadała Margaux Hemono, z iskrami w oczach. „Cieszę się, że mogłam pobiec w moim ulubionym biegu i że tak się skończył.

Marie-Louise Monamy, stała uczestniczka zawodów, również nie kryła radości: „Bawiłam się znacznie lepiej niż w zeszłym roku, podbiegów wydawało się dużo mniej, trasa była trochę krótsza, ale jakoś to przeżyjemy. Najważniejsze, że bardzo się cieszę, że tu jestem.” Lorea Irigaray także z przyjemnością przemierzała ulice swojej dzielnicy: „Mieszkam w 9. dzielnicy, naprawdę przebiegaliśmy tuż obok mojego domu! Chciałam wystartować w tym biegu i dobrze się bawić”. Towarzyszył jej założyciel platformy PaceMe, Pierre Monnet, która umożliwia każdemu biegaczowi skorzystanie ze wsparcia w dniu zawodów.

Nie tylko piłkarze PSG byli w niedzielny poranek fetowani. Swoje święto miały także mamy, bo właśnie im poświęcony był ten dzień. Łagodna pogoda, bez nadmiernego ciepła i deszczu, dopełniła obrazu udanego wydarzenia.