Abalone Marathon de Nantes 2026: Hamza Sahli poprawia rekord na 2:15:19, święto 23 tysięcy biegaczy

Dorian Vuillet
Autor: Dorian Vuillet

Opublikowano śr., 9 września 2026

Zaktualizowano śr., 9 września 2026

Abalone Marathon de Nantes 2026: Hamza Sahli poprawia rekord na 2:15:19, święto 23 tysięcy biegaczy
© Abalone Marathon de Nantes

Marokańczyk Hamza Sahli wygrał w niedzielę 44. edycję Abalone Marathon de Nantes w czasie 2:15:19, ustanawiając nowy rekord imprezy. Od pierwszych metrów biegł samotnie i narzucił tempo, któremu nikt nie zdołał sprostać. W rywalizacji kobiet zwyciężyła Amélie Sinquin z wynikiem 2:52:33 po znacznie bardziej otwartym wyścigu. Skąpany w słońcu bieg w mieście książąt potwierdził rosnącą rangę wydarzenia: 23 tysiące uczestników, wysoki poziom sportowy i ogromne zainteresowanie publiczności.

9:15 przy Nefs des Machines de l’île. Sceneria jest gotowa, stawka liczy dokładnie 7055 maratończyków, a mimo to bieg nie daje sobie czasu na ułożenie. Od strzału startera na trasie Abalone Marathon de Nantes w niedzielę Hamza Sahli narzuca własne warunki. Wysokie tempo, bez rozpoznania sytuacji. Różnica szybko rośnie. Za nim nikt nie potrafi się naprawdę zorganizować, by odpowiedzieć na ten atak. Tworzy się grupa pościgowa, ale brakuje jej spójności, więc Marokańczyk samotnie odjeżdża rywalom.

Płaska, szybka trasa w Nantes idealnie pasuje do takiego scenariusza. Niewiele nawrotów, długie odcinki sprzyjające oszczędnemu bieganiu i profil pozwalający utrzymać równe tempo. Sahli wykorzystuje te atuty perfekcyjnie, szybko zamieniając maraton w indywidualną jazdę na czas. Z każdym kilometrem staje się jasne, że zwycięstwo może mu odebrać tylko pech.

Meta, czas i rekord, który wreszcie padł

Meta w Hall XXL na terenie Parc des Expositions de la Beaujoire tworzy szczególną, niemal zamkniętą scenę, jeszcze mocniej podkreślającą przewagę lidera. Samotny i skupiony Hamza Sahli przecina linię w czasie 2:15:19. Wynik mówi wszystko: rekord imprezy został pobity. Rezultat Pascala Fétizona, ustanowiony w 2000 roku na poziomie 2:15:44, po 26 latach przechodzi do historii. Różnica 29 sekund może wydawać się niewielka, ale w maratonie waży bardzo dużo. To przede wszystkim nagroda za konsekwentną strategię od startu do mety, bez zachowawczej kalkulacji.

Za nim miejscowy zawodnik z numerem 44, reprezentujący Loire-Atlantique, Brice Denis (2:24:23) oraz Julien Cougnaud (2:27:38) uzupełnili podium po bardziej klasycznym biegu, rozgrywanym na kontrolowanym tempie. Początkowej straty nie zdołali jednak odrobić. Czołówka francuskich zawodników za plecami zwycięzcy prezentowała się solidnie: kilku biegaczy zeszło poniżej 2:30, potwierdzając wysoki poziom całej stawki.

Amélie Sinquin dobrze odczytała bieg i nie wypuściła zwycięstwa z rąk

Rywalizacja kobiet potoczyła się inaczej. Na początku było mniej narzuconego tempa, więcej obserwowania rywalek, a hierarchia kształtowała się wolniej. W tych warunkach Amélie Sinquin stopniowo przesuwała się do przodu, bez nerwowych ruchów, pozostając blisko czoła. Kilometry porządkowały stawkę. Różnice rosły, część faworytek odpadała, a perspektywa zwycięstwa stawała się coraz bardziej realna. Sinquin nie zmarnowała okazji.

Utrzymała tempo, dobrze rozegrała kluczowe momenty i w drugiej połowie dystansu ostatecznie przejęła kontrolę. Czas 2:52:33 był zwieńczeniem rozsądnie poprowadzonego biegu. Za nią Julie Harnie (2:55:18) oraz Sabrina Paillard (2:57:22) uzupełniły wyrównane podium. Wszystkie trzy zeszły poniżej trzech godzin, a o kolejności decydowała regularność.

Les Foulées de l’Éléphant by Decathlon: 10 kilometrów na pełnym gazie

Kilka godzin wcześniej weekend w Nantes rozpoczął się z wysokiego C. W sobotni wieczór przy Nefs 7093 biegaczy wystartowało w Les Foulées de l’Éléphant by Decathlon. Atmosfera była niemal gęsta od emocji, łącząc entuzjazm tłumu z napięciem typowym dla krótkiego dystansu. Od pierwszych kilometrów prowadzenie objął Romain Mainguy. Tempo było mocne, ale nie samobójcze, i szybko rozciągnęło czołową grupę. Za nim Mustapha Salmi oraz Titouan Gilanton pozostawali w gotowości, lecz nie zdołali już całkowicie odrobić straty.

Walka o miejsca na podium rozstrzygnęła się na finiszu. Mainguy wygrał w 30:06 z bezpieczną przewagą, a „Antagonista” (31:11) i Gilanton (31:12) uzupełnili podium po zaciętej końcówce. Tuż za nimi Maxime Montois (31:19) oraz Louis Desquirez (31:45) potwierdzili siłę lokalnej stawki. Wśród kobiet Camille Ploteau nie zawiodła. Faworytka szybko objęła prowadzenie i pewnie wygrała w 35:48. Amandine Garnier (36:29) oraz Marine Limousin (36:54) uzupełniły podium. Na piątym miejscu finiszowała Carla Lumeau (37:42), nieco poniżej oczekiwań.

Półmaraton trzymał w napięciu do samego końca

W niedzielny poranek skala zawodów się zmieniła, ale tempo pozostało wysokie. O 8:00 blisko 9000 biegaczy ruszyło z Nefs na półmaraton, którego meta również znajdowała się w Hall XXL. W rywalizacji mężczyzn wszystko rozstrzygało się do ostatnich metrów. Etiopczyk Gedamu Getinet Mele i Fabien Boquien stoczyli wyrównany pojedynek, bez decydującej ucieczki. Różnica przez cały czas wynosiła najwyżej kilka sekund. Ostatecznie Mele wygrał w 1:05:39, mając zaledwie sekundę przewagi. Finisz niemal na milimetry kontrastował ze scenariuszem maratonu.

Trzeci był Marokańczyk Abdessamad Aoukki (1:06:14), a Maël Laurent (1:08:07) i Aurélien Leprest (1:08:49) potwierdzili głębię czołowej piątki. Wśród kobiet Marokanka Soukaina Meskine od początku realizowała swój plan. Stopniowo podkręcała tempo i bez szarpania powiększała przewagę, wygrywając w 1:21:43. Juliette Chaillou (1:21:48) straciła do niej zaledwie pięć sekund, a trzecie miejsce zajęła Laura Zandronis (1:23:18).

Nantes potwierdza klasę na każdym dystansie

Łącznie w różnych biegach tego weekendu, od 10 kilometrów po maraton i sztafetę firmową, wystartowało ponad 23 tysiące uczestników. Podczas 44. edycji organizacja ponownie stała na wysokim poziomie, a nad sprawnym przebiegiem imprezy czuwało 1500 wolontariuszy. Wyraźny wzrost frekwencji przełożył się także na korzyści dla turystyki: w trakcie weekendu wygenerowano ponad 2,3 miliona euro.

Szybka trasa zachowała swój charakterystyczny profil, w tym 324-metrową pływającą kładkę nad Erdre, która pojawia się na ostatnich kilometrach przed metą. To fragment budzący skrajne emocje, ale dziś na stałe wpisany w krajobraz biegu. Około 80 tysięcy kibiców i obserwatorów sprawiło, że Nantes po raz kolejny pokazało, iż potrafi połączyć wyniki, mocną stawkę i atmosferę wielkiego święta.

Wyniki Abalone Marathon de Nantes 2026