Generali Marathon de Genève 2026: Collins Kemboi i Patience Kimutai triumfują
Idealna pogoda do biegania i coraz większe emocje wokół trasy stworzyły wyjątkowy weekend podczas Generali Marathon de Genève. Kenijczyk Collins Kemboi po raz drugi z rzędu wygrał maraton ulicami Genewy, uzyskując czas 2:08:52, a w rywalizacji kobiet jego rodaczka Patience Kimutai pokonała po zaciętej walce Szwajcarkę Fabienne Schlumpf. Szybkie wyniki, rekord frekwencji i miasto żyjące bieganiem pokazały, że Genewa umacnia swoją pozycję na europejskiej mapie maratonów.
Już po pierwszych kilometrach było czuć, że na genewskich nabrzeżach zapowiada się szybki maraton. Bardzo szybki. Podczas 20. edycji Generali Marathon de Genève zaoferował prawdziwe święto biegania, ze wszystkim, co w nim piękne, a czasem także odrobinę chaotyczne.
Kenijscy elitarni biegacze, którzy nadali rywalizacji mordercze tempo, oczekiwana szwajcarska faworytka, która w pełni potwierdziła swoją klasę, ponad 27 500 uczestników wszystkich biegów, tysiące kibiców przy trasie i coraz wyraźniejsze poczucie, że Genewa zajmuje ważne miejsce na europejskiej mapie biegania. Przez dwa dni szwajcarskie miasto zamieniło się w ogromny plac zabaw dla biegaczy. W niedzielny poranek rywalizacja na królewskim dystansie szybko nabrała tempa.
Collins Kemboi znów najlepszy w Genewie
Maraton mężczyzn szybko przerodził się w kenijski pokaz siły. Collins Kemboi, ubiegłoroczny zwycięzca, pobiegł niezwykle dojrzale i po raz drugi z rzędu wygrał w Genewie, uzyskując 2:08:52. Przy okazji ustanowił rekord życiowy. Tym razem nie padł rekord trasy, który wciąż należy do Etiopczyka Shumiego Dechasy i wynosi 2:06:59, osiągnięte w 2021 roku. Poziom całej rywalizacji był jednak wyjątkowo wysoki. Trzech zawodników zeszło poniżej 2:10. Tak, trzech.
Za Kemboiem finiszował Kenijczyk Silas Kiprono Too z czasem 2:09:16, przed kolejnym reprezentantem Kenii, Simionem Tarusem Kiplimo, który był trzeci w 2:09:53. Kenijska dominacja na tym się nie skończyła. Vincent Kiprono i Mark Kiptoo Kosgey uzupełnili czołową piątkę z wynikami odpowiednio 2:11:49 i 2:12:20. Nawet Edwin Kipngetich Koech, siódmy na mecie, ukończył maraton w 2:17:52.
To był zespołowy pokaz siły. Na najbardziej odsłoniętych odcinkach trasy różnice rosły stopniowo, bez jednego spektakularnego ataku. Zadecydowało nieustępliwe tempo i systematyczne zmęczenie rywali. Kenijczycy doskonale wiedzą, jak prowadzić bieg, gdy warunki sprzyjają szybkiemu ściganiu. A w ten weekend sprzyjały wyjątkowo.
Fabienne Schlumpf udanie wróciła do maratonu
W rywalizacji kobiet uwaga kibiców skupiała się przede wszystkim na Szwajcarce Fabienne Schlumpf. Rekordzistka Szwajcarii w maratonie nie startowała na tym dystansie od znakomitego piątego miejsca w New York City Marathon 2024. Od jej poprzedniego maratonu minęło niemal półtora roku. W niedzielę reprezentantka Zurychu od razu wróciła jednak do wysokiego poziomu.
Zajęła drugie miejsce z czasem 2:31:15, ustępując Kenijce Patience Kimutai, która zwyciężyła w 2:30:45. Na mecie obie zawodniczki dzieliło zaledwie 30 sekund. Podium uzupełniła kolejna Kenijka, Jackline Chepkoech, trzecia z wynikiem 2:31:18.
Wynik Schlumpf ma swoją wagę. Po tak długiej przerwie od maratonu natychmiastowy powrót na ten poziom wiele mówi o jej formie przed zaplanowanymi na lato mistrzostwami Europy w Birmingham. Jej występ wniósł też do biegu dodatkową porcję lokalnych emocji, których wielkie maratony zawsze potrzebują. Przy każdym ważnym punkcie trasy doping dla Szwajcarki przybierał na sile.
Półmaraton również stał na wysokim poziomie
Genewski weekend oczywiście nie ograniczał się do maratonu. Półmaraton także przyciągnął mocną stawkę i przyniósł szybkie wyniki. Erytrejczyk Seare Weldezghi zwyciężył w 1:03:03 przed swoim rodakiem Natanaelem Habtayem. Trzecie miejsce zajął Ugandyjczyk Brian Kipchumba z czasem 1:04:41.
Francuz Clément Quéval również zanotował dobry występ, plasując się w czołowej dziesiątce. Zawodnik z Rouen Mustapha Salmi był trzynasty z wynikiem 1:10:17. Po francuskojęzycznej stronie uwagę zwrócił także Marokańczyk Mustapha Salmi, trzynasty z czasem 1:10:17. Wśród kobiet wygrała Kenijka Hilda Jelagat Kiptum z wynikiem 1:11:15, przed Szwajcarką Ronją Hofstetter (1:13:02).
Wózki, 10 km i atmosfera biegowego festiwalu
Szwajcar Marcel Hug zdominował półmaraton na wózkach, uzyskując 46:12 i po raz kolejny potwierdzając status światowej czołówki paraatletyki. Za nim finiszowali Niemiec Ludwig Malter oraz Brytyjka Patricia Eachus. Sobotni bieg na 10 km już wcześniej rozpoczął weekend od szybkich rezultatów. Etiopczyk Meda Muleta zwyciężył w 30:11 przed Somalijczykiem Ali Abdim. Wśród kobiet wygrała Kenijka Janet Nyakadei Lokito z czasem 33:46, przed Niemką Verą Schubert.
Genewa rośnie, ale nie traci atmosfery
20. edycja była dla organizatorów symbolicznym kamieniem milowym. Dwie dekady po debiucie imprezy Marathon de Genève 2026 nadal nabiera rozmachu. W weekend wystartowało ponad 27 500 osób, po raz czwarty z rzędu pobito rekord frekwencji, a mimo celowo ograniczonego limitu ponad 10 000 chętnych trafiło na listę rezerwową.
Organizatorzy wolą kontrolować rozwój imprezy, niż zamieniać ją w gigantyczną i bezosobową maszynę. I trzeba przyznać, że to działa. Nawet przy takiej liczbie uczestników Genewa zachowuje dobrą organizację i płynność. Biegacze mogą swobodnie się przemieszczać, w strefach startowych wciąż jest przestrzeń, a do punktów odżywczych łatwo dotrzeć. Nowa lokalizacja startu przy route de Frontenex wyraźnie zwiększyła komfort całej imprezy.
Wokół Stade de Richemont niedzielna rozgrzewka od rana budowała atmosferę. Elita skupiona we własnym świecie, amatorzy dopijający kawę, rodziny dopingujące od świtu i całe grupy robiące zdjęcia jeszcze przed startem. Współczesny maraton uwielbia mówić o czystym wyniku sportowym. Genewa wciąż opowiada również inną historię.