100 km de Millau: Stéphanie Gicquel i Benjamin Polin biją rekordy

Dorian Vuillet
Autor: Dorian Vuillet

Opublikowano czw., 10 września 2026

Zaktualizowano czw., 10 września 2026

100 km de Millau: Stéphanie Gicquel i Benjamin Polin biją rekordy

53. edycja 100 km de Millau przyniosła wyjątkowe emocje za sprawą Stéphanie Gicquel (8:02:34) i Benjamina Polina (6:19:18), którzy ustanowili nowe rekordy zawodów. Mroźny poranek, wymagające podjazdy na przełęczy Tiergues i niepowtarzalna atmosfera Aveyron po raz kolejny przypomniały, dlaczego Millau pozostaje mekką biegaczy na setkę.

Jest godzina 10, gdy w sobotę 27 września tłum rusza aleją Jean-Jaurès. Termometry pokazują zaledwie trzy stopnie. Wielu zawodników biegnie w rękawiczkach, a niektórzy przy każdym wdechu wypuszczają obłoki pary. Różnica temperatur w porównaniu z poprzednim dniem jest uderzająca, ale w Millau to norma: duże amplitudy temperatur są częścią tutejszego krajobrazu. Jak zwykle biegacze wiedzą, że to dopiero początek. W ciągu dnia słońce zacznie prażyć na długich prostych w stronę Saint-Affrique.

Jeśli chodzi o trasę 100 km de Millau, nic się nie zmieniło: najpierw szybki odcinek wzdłuż Tarnu, potem pofałdowany teren w okolicach 20. kilometra, a za przejazdem pod wiaduktem główne wyzwanie, czyli przełęcz Tiergues z nachyleniem sięgającym 8 proc., pokonywana tam i z powrotem. Łącznie daje to niemal 1200 metrów przewyższenia. To bieg ultra po asfalcie, ale z profilem godnym górskiego maratonu.

Stéphanie Gicquel szybciej niż kiedykolwiek

Już wcześniej należała do ścisłej czołówki biegaczek na 100 kilometrów. W sobotę Stéphanie Gicquel zrobiła jednak gigantyczny krok naprzód. Z czasem 8:02:34 zawodniczka z Carcassonne poprawiła o 19 minut wynik uzyskany właśnie tutaj w 2023 roku (8:21:34). Na tym poziomie to przepaść, potwierdzająca jej nieustanny rozwój w ciągu ostatnich dwóch lat. Kluczem do sukcesu było perfekcyjne zarządzanie warunkami. Aby poradzić sobie z chłodem na starcie, specjalistka od długich dystansów przygotowała się z wyprzedzeniem: rękawiczki, a także lodowate ręczniki owinięte wokół szyi i nadgarstków. Taki kontrast może wydawać się paradoksalny, ale pozwolił utrzymać „strefę chłodu” już od pierwszych kilometrów, z myślą o nadchodzącym upale.

Jedyną rysą na tym występie były problemy żołądkowe wywołane lodowatą wodą wypitą na początku biegu. Ten szczegół mógł zrujnować cały dzień. Gicquel wytrzymała jednak kryzys, a nawet więcej: na ostatnich dziesięciu kilometrach przyspieszała jak maratonka biegnąca na pełnej mocy. Tempo 4 min/km, a momentami 3:47, po ponad 90 kilometrach w nogach. Niewiarygodna prędkość zelektryzowała kibiców zgromadzonych przy mecie. Ten rekord wpisuje się w niezwykłą ścieżkę kariery: trzy miesiące wcześniej prawniczka i pisarka triumfowała w Ultra Marin w Vannes. Jeszcze wcześniej, minionej zimy, ustanowiła rekord świata na 24 godziny na bieżni (249,126 km w grudniu 2024 roku w Phoenix).

Liderka francuskiej biegowej sceny ultra, posiadająca również rekordy Francji na 24 godziny na szosie (253,6 km) i najlepszy krajowy wynik na 100 mil (14:17), dołącza tym samym do bardzo elitarnego grona zawodniczek i zawodników, którzy czterokrotnie wygrali duży ultramaraton górski (100 mil z ponad 1500 uczestnikami na starcie), podobnie jak Kilian Jornet i François d’Haene na UTMB. Millau tylko potwierdza, że Gicquel rywalizuje już na innym poziomie.

Benjamin Polin i rekord z innej epoki

W rywalizacji mężczyzn wszystko wskazywało na to, że edycja 2025 będzie przełomowa. Mało kto spodziewał się jednak, że Benjamin Polin (31 lat) uderzy z taką siłą. Z czasem 6:19:18 dwukrotny mistrz Francji na 100 km (2022 i 2023) oraz dwukrotny mistrz Francji w maratonie (2024 i 2025) wymazał z tabel legendarny wynik Jeana-Marca Bellocqa (6:28:31), ustanowiony w 1990 roku. Trzydzieści pięć lat historii przepadło w jeden poranek w Aveyron.

Zapowiadano wielki pojedynek z Gabrielem Noutarym (ostatecznie drugi z czasem 6:52:46). Polin, który poza karierą ultramaratończyka pracuje jako odpowiedzialny za związki zawodowe w departamentalnym związku energetycznym, bardzo szybko narzucił jednak bezlitosne tempo. Przewaga zaczęła rosnąć już od 50. kilometra, a później stała się gigantyczna. Bieg zamienił się w samotny pokaz siły, w którym każdy krok potwierdzał dominację nowego lidera. Bez kryzysu, bez zawahania, z chirurgiczną kontrolą wysiłku aż do triumfu w centrum Millau.

Pobijając rekord, który przetrwał ponad trzy dekady, 15. zawodnik mistrzostw świata na 100 km w Indiach w 2024 roku wszedł na wyższy poziom. Wogezczyk dołączył do wąskiego grona biegaczy zdolnych przesuwać granice w legendarnym biegu, który ukształtował tak wiele karier w świecie ultra. Za dwoma liderami finiszował miejscowy zawodnik Lucas Gaquière, zajmując trzecie miejsce z czasem 7:04:09.

Maraton ukłonem w stronę setki

Równolegle z biegiem na 100 km maraton w Millau, cieszący się dużym uznaniem, dostarczył emocji i świetnych wyników. Simon Dubocage rozsądnie rozłożył siły na trasie długości 42,195 km. Wierny wąwozom Tarnu i słynnym odcinkom pod wiaduktem zawodnik z Millau stopniowo odrywał się od rywali, by przekroczyć metę w czasie 2:34:39 i efektownie zakończyć karierę. Po drodze ustanowił rekord zawodów.

Wśród kobiet Coralie Blanchard zaskoczyła wszystkich, kończąc swój pierwszy maraton w 2:58:40. To najlepszy wynik w historii kobiecej rywalizacji maratońskiej w Millau, potwierdzający, że jest to miejsce, w którym rodzą się zarówno legendy, jak i nowe talenty. Trasa, wymagająca mimo opinii „płaskiej”, wystawiła na próbę umiejętność gospodarowania energią: długie proste, pozornie płaskie podbiegi i techniczne zbiegi wymagały koncentracji oraz przewidywania. Maratończycy dzielili niepowtarzalną atmosferę Millau z uczestnikami biegu na 100 km, wymieniając doping i czerpiąc energię ze wspólnej adrenaliny.

Poza wynikami Millau pozostaje wspólną przygodą. Ci, którzy kończą bieg w 6 godzin, i ci, którym zajmuje to 15 godzin, pokonują te same podjazdy, mijają ten sam wiadukt i mierzą się z tymi samymi wątpliwościami. Przenikliwy chłód na starcie, obezwładniający upał w Saint-Affrique i długi, pozornie nieskończony łagodny podbieg przed zbiegiem do Millau, wszystko to jest częścią tego doświadczenia.