Team For The Planet: Manon Trapp i Hugo Hay działają na rzecz klimatu
© STADION-ACTU

Team For The Planet: Manon Trapp i Hugo Hay działają na rzecz klimatu

EB
Autor: Emma Bert

Opublikowano śr., 9 września 2026

Zaktualizowano śr., 9 września 2026

Od kilku tygodni w mediach społecznościowych można natknąć się na sportowców angażujących się w projekt Team for the Planet. Ta wielka obywatelska inicjatywa połączyła ich z żeglarzem Samem Goodchildem przy okazji Vendée Globe, by „dać klimatowi siłę”. Na czym polega akcja?

  • 100 sportowców światowego formatu z różnych dyscyplin, między innymi lekkoatletyki, narciarstwa, żeglarstwa, alpinizmu, piłki nożnej i rugby, na zmianę publikuje na Instagramie relacje, tworząc wielki łańcuch stories. W ten sposób zachęcają swoje społeczności, w tym firmy, obywateli, stowarzyszenia, samorządy i fundusze inwestycyjne, do działania przeciwko globalnemu ociepleniu. Każdy uczestnik projektu wystawia na licytację lub do losowania przedmiot symbolicznie związany ze swoją karierą albo ważnym doświadczeniem, zachęcając odbiorców do inwestowania w ochronę klimatu.

  • Zakup akcji daje szansę na wylosowanie nagrody lub wyjątkowego doświadczenia. Zebrane środki finansują przełomowe innowacje służące walce z globalnym ociepleniem. Nie jest to darowizna, ponieważ Team for the Planet umożliwia uczestnikom odzyskanie pieniędzy w stosunku 1 euro za 1 euro, o ile pozwala na to płynność finansowa organizacji.

  • Celem projektu jest zebranie pieniędzy i przekonanie dużych inwestorów do wdrożenia 100 globalnych innowacji ograniczających emisję gazów cieplarnianych. Jedna z 13 innowacji sfinansowanych i wdrożonych od 2020 roku pozwala na przykład wytwarzać bezemisyjną energię dzięki sile fal. Koszt tego rozwiązania wyniósł 800 000 euro. W ciągu pięciu lat zebrano już 34 133 795 euro.

© STADION-ACTU

Manon Trapp i Hugo Hay, reprezentanci Francji zaangażowani w sprawę klimatu

Marathons.COM rozmawiało z dwojgiem czołowych francuskich zawodników średnio- i długodystansowych, którzy zaangażowali się w ten projekt na rzecz środowiska: Manon Trapp i Hugo Hayem.

Manon Trapp, 24-letnia zawodniczka Entente Savoie Athlé, ma na koncie 10 tytułów mistrzyni Francji w biegach przełajowych, na 3000 i 5000 m oraz na 5 i 10 km. Urodzona w Sèvres lekkoatletka 15 razy reprezentowała Francję, a jej dorobek obejmuje wyniki od 3000 m po maraton. Absolwentka geografii z tytułem magistra zdobyła trzy drużynowe medale międzynarodowe, dwa brązowe i jeden srebrny, podczas mistrzostw Europy w biegach przełajowych. W grudniu 2023 roku, podczas maratonu w Walencji, podopieczna Jean-François Pontiera uzyskała znakomity czas 2:25:45. W 2024 roku przebiegła także 20 km w 1:04:04.

Hugo Hay, 27 lat, od kategorii młodzieżowych należy do ścisłej czołówki, czego potwierdzeniem jest 19 występów w reprezentacji Francji. Podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku awansował do finału biegu na 5000 m, w którym zajął 16. miejsce. Trzykrotny mistrz Francji seniorów na tym dystansie jest także specjalistą od biegów przełajowych. Zdobył cztery drużynowe złote medale mistrzostw Europy w przełajach, a także dwa srebrne, w tym jeden indywidualny, oraz indywidualny brąz. Urodzony w Bressuire zawodnik, trenowany w Belgii przez Tima Moriau, został w 2019 roku wicemistrzem Europy U23 na 5000 m w Gävle w Szwecji. Jego rekord życiowy na 5000 m wynosi 13:02,62 z 2023 roku. Ma też na koncie 7:40,95 na 3000 m w hali z 2024 roku oraz 1:01:43 w półmaratonie, również z 2024 roku.


Jak trafiliście do projektu Team for the Planet?

Manon Trapp: Śledzę działania Team for the Planet w mediach społecznościowych i zainteresował mnie ich projekt angażujący sportowców światowego formatu. Zasada jest prosta: przez 100 dni 100 sportowców oferuje przedmiot albo wyjątkowe doświadczenie w zamian za zakup akcji. Zgłosiłam się, żeby opowiedzieć o projekcie i wystawić koszulkę reprezentacji Francji.

Hugo Hay: Latem Team for the Planet skontaktowało się ze mną mailowo. Myślę, że w ten sposób wybierali sportowców, którzy prawdopodobnie są zaangażowani zarówno w sport, jak i w kwestie ekologiczne. Na początku w ogóle nie znałem Team for the Planet, więc po otrzymaniu wiadomości sprawdziłem, na czym polega ten projekt.


Czym jest dla was Team for the Planet?

Manon Trapp: Team for the Planet to dla mnie organizacja, która konkretnie działa na rzecz zmian. Oczywiście musimy ograniczyć konsumpcję i zmienić styl życia, ale wobec potrzeb ludzkości kluczowe są również innowacje technologiczne. Team for the Planet łączy właśnie innowacje z przedsiębiorcami, którzy potrafią je przekuć w działanie. Chodzi o to, by strategiczne i korzystne dla planety rozwiązania trafiały do przedsiębiorców zdolnych doprowadzić projekty do końca, zmienić naszą codzienność i wspierać transformację ekologiczną. Zebrane środki finansują innowacje, których celem jest uniknięcie emisji milionów ton CO2. Podoba mi się także partycypacyjny model działania. 97% udziałowców stanowią obywatele i osoby prywatne, a tylko 3% firmy. To pokazuje, że każdy może być częścią zmiany. Jednocześnie wkład firm odpowiada za 50% finansowania, co dowodzi ich ogromnego wpływu. Uważam, że połączenie sił podmiotów gospodarczych i obywateli to bardzo dobry sposób na przyspieszenie zmian.

Hugo Hay: Zobaczyłem, że prowadzą realne działania. To świetne, bo właśnie w ten sposób powinniśmy zabierać głos: poprzez konkretne czyny. Dlatego się zgodziłem. Nagłośnienie tego tematu przez wielu sportowców z różnych dyscyplin, obserwowanych przez różne społeczności, może dotrzeć do jak największej liczby osób.


Jaki związek widzisz między zaangażowaniem w ochronę środowiska, studiami geograficznymi i sportem?

Manon Trapp: Wybrałam geografię z ciekawości świata i współczesnych wyzwań. Chciałam pracować w obszarze ochrony środowiska. Bieganie również pozwala poprzez bezpośrednie doświadczenie nawiązać kontakt ze środowiskiem, którego jesteśmy częścią, uświadomić sobie własną podatność na zagrożenia i kruchość przestrzeni, po której stąpamy. Myślę, że z czasem każdy z nas buduje relację z codziennymi trasami, a to może rozbudzić potrzebę ich ochrony. Ja chcę chronić to, co kocham: miejsce, w którym trenuję i żyję, do którego należę, czyli ostatecznie naszą planetę, bo wszystko jest ze sobą powiązane.


Jaką rolę sportowcy mogą odegrać w tej sprawie?

Manon Trapp: Dzięki zasięgom i wpływowi sportowcy mogą edukować opinię publiczną i przyczyniać się do zmiany codziennych praktyk. Mogą być inspirującym przykładem dla całego społeczeństwa.

Hugo Hay: Poza podejmowaniem drobnych indywidualnych działań i zmianą własnych zachowań sportowcy są obserwowani przez społeczności, więc mogą nagłaśniać ważne dla nas sprawy, czy to ekologię, czy kwestie sprawiedliwości społecznej. Z tego rodzaju wpływu można korzystać, by zmieniać zachowania jak największej liczby osób. Chodzi nie tylko o uwrażliwianie, lecz także o zachęcanie społeczności do przekazywania pieniędzy, dzięki którym da się realizować konkretne działania, bo pieniądze są tu kluczowe. Dlatego my, sportowcy, powinniśmy przekazywać te komunikaty.

© STADION-ACTU

Czy ważna jest dla was współpraca z partnerami zaangażowanymi w ochronę środowiska? Oboje uczestniczycie w różnych projektach na rzecz klimatu.

Manon Trapp: Tak, bo jestem świadoma wpływu swojej konsumpcji i wybieram partnerów, którzy szanują środowisko oraz ludzi. Ważne jest dla mnie współdziałanie z osobami i firmami, z którymi podzielam te same wartości.
Jestem ambasadorką i wolontariuszką stowarzyszenia Mountain Riders, które informuje, uwrażliwia i edukuje na temat transformacji ekologicznej w górach. W wolnym czasie uczestniczę w tworzeniu „kart działań”, których celem jest upowszechnianie korzystnych dla środowiska i zmieniających rzeczywistość praktyk na terenach górskich, szczególnie w ośrodkach narciarskich.

Hugo Hay: Współpracuję już z MAIF, które podporządkowało całą swoją strategię sportową idei „sport-planeta”. Chodzi o to, by zawody sportowe były bardziej ekologiczne, a także by prowadzić refleksję nad sposobami ograniczania śladu węglowego dużych imprez. Cieszę się, że mogę pracować z takimi firmami. Szukając sponsorów, zwracam uwagę na możliwość współpracy z przedsiębiorstwami działającymi odpowiedzialnie w kwestiach ekologii i nie tylko. To dla mnie ważne.


Co robicie na własną skalę, by przeciwdziałać globalnemu ociepleniu?

Manon Trapp: Staram się szukać kompromisów. Na przykład na maraton w Sewilli nie mam innego wyjścia niż polecieć samolotem, żeby ograniczyć zmęczenie i stworzyć sobie najlepsze warunki do startu. W drogę powrotną postanowiłam jednak udać się pociągiem. Podróż trwała 17 godzin, a do domu wróciłam po dwóch dniach, płacąc trzy razy więcej niż za bilet lotniczy.

Wybrałam też lokalnego pacemakera zamiast biegacza z Kenii. Preferuję starty we Francji i Europie. Na co dzień oczywiście również staram się ograniczać ślad węglowy: jem lokalnie, na krótkich trasach wybieram rower, przedłużam życie urządzeń, naprawiając je, i kupuję rzeczy z drugiej ręki.

Hugo Hay: Na swoją skalę podejmuję codzienne, drobne działania: jem lokalnie i sezonowo, segreguję odpady, ograniczam jazdę samochodem, wybieram pociąg, a ubrania na co dzień kupuję od etycznych marek. Najważniejsze jest dla mnie maksymalne ograniczenie latania. W ubiegłym roku większość zawodów przebiegłem w miejscach, do których mogłem dotrzeć pociągiem. Nie pojechałem do Monte Gordo, Stanów Zjednoczonych ani Republiki Południowej Afryki, wybierając zgrupowania w miejscach dostępnych koleją i ograniczając w ten sposób ślad węglowy.
Druga ważna kwestia to zabieranie głosu, by ekologia stała się elementem systemowych rozwiązań, a plany działania były wdrażane i wspierane przez jak największą liczbę osób. Chodzi o to, by jak najwięcej ludzi mogło zaangażować się w „prawdziwą” ekologię i zmieniać sposób myślenia, nawet jeśli wymaga to czasu.


Jakie macie plany na przyszłość? Jak waszym zdaniem uczynić lekkoatletykę bardziej ekologiczną?

Manon Trapp: Po zakończeniu kariery sportowej chciałabym pracować na rzecz ochrony środowiska i bioróżnorodności.

Uczynienie sportu bardziej ekologicznym jest dość złożone, bo działamy w zglobalizowanym systemie, który wymaga wielu podróży generujących duże emisje gazów cieplarnianych. Powinniśmy uświadomić sobie wpływ naszych działań, przemyśleć dotychczasowe praktyki i odpowiednio wybierać. Można na przykład stawiać na zawody lokalne, a międzynarodowe ograniczyć do tych najważniejszych, by nadal móc rozwijać karierę. Chodzi o to, by robić mniej, ale lepiej. Kiedy tylko jest to możliwe, warto wybierać najmniej emisyjną alternatywę. Każdy ma tu rolę do odegrania, choćby organizatorzy, oferując atrakcyjne ceny na transport niskoemisyjny i podróże pociągiem.

Coraz więcej organizatorów rezygnuje z gadżetów dodawanych do pakietu startowego i małych plastikowych butelek z wodą. To znak postępu w dobrym kierunku. Można sobie wyobrazić, że organizatorzy zawodów przystępują do programu ciągłego doskonalenia: najpierw przeprowadzają analizę, a później przygotowują plan ograniczania wpływu imprezy na środowisko, obejmujący choćby zakwaterowanie, punkty odżywcze czy transport. Do tego dochodzi szersza refleksja nad hierarchią wartości i światem, w którym chcemy żyć jutro. Jaki koszt ekologiczny jesteśmy w stanie zaakceptować w imię wyniku i sportu w ogóle?

Hugo Hay: Chciałbym nadal robić to, co już zacząłem, i jeszcze mocniej wykorzystywać swój głos do uwrażliwiania społeczności. Może warto zaangażować się w grupy robocze zastanawiające się, jak uczynić wielkie wydarzenia sportowe bardziej ekologicznymi? Istnieją już pomysły, na przykład ograniczenie podróży kibiców dzięki tworzeniu dużych stref kibica w innych krajach podczas najważniejszych mistrzostw.


Jakie są wasze najbliższe starty i cele na nadchodzący sezon?

Manon Trapp: Maraton w Sewilli, gdzie chciałabym pobiec najlepiej, jak potrafię!

Hugo Hay: Od końca października jestem chory i bardzo powoli wracam do treningów. Zaczynam praktycznie od zera, więc będę stopniowo pracował nad powrotem do formy i normalnej objętości treningowej. Myślę, że zajmie mi to około półtora miesiąca. Chciałbym startować tego lata, ale na razie nie mam jeszcze jasnego planu sezonu.