Manon Trapp z nowym rekordem Francji w maratonie
Wielki wyczyn Manon Trapp! Francuzka zajęła drugie miejsce po pasjonującym finiszu z Kenijką Koskei i zapisała się w historii 40. edycji maratonu w Sewilli. Wynik 2:23:38 dał jej nie tylko znakomity czas poniżej 2 godzin i 24 minut na legendarnym dystansie 42,195 km, lecz także nowy rekord Francji.
Po intensywnym sezonie, w którym odniosła między innymi zwycięstwo w 20 km de Paris, stanęła na podium przełajów w Allonnes i odbyła miesięczny obóz treningowy w Kenii, miała jeden jasno wyznaczony cel: Maraton w Sewilli. Ambasadorka marki z trzema paskami niedawno przedłużyła umowę z adidasem, napędzana jednym marzeniem: utrzymywać się ze swojej pasji. Bieganie wykracza dla niej daleko poza ramy sportu. To styl życia, głęboka równowaga i sposób na ponowne połączenie z własnym ciałem oraz otoczeniem.
W tym wywiadzie Manon Trapp opowiada o swojej pasji, wielkim wyczynie i wartościach, które ją napędzają. To szczera i intensywna rozmowa przeprowadzona w chwili, gdy pod wpływem emocji po rekordowym biegu wciąż z trudem odnajduje spokój wśród licznych obowiązków i próśb.
Przed startem
Kiedy zapytaliśmy ją, jak czuła się przed biegiem, Manon przyznała, że mimo stresu i obaw była raczej pewna siebie. Przygotowania przebiegły solidnie. Trenowała ciężko, ale rzadko w tempie docelowym, ponieważ w Kenii musiała mierzyć się z dużą wysokością.
Podczas maratonu
O czym myślisz przez 42 kilometry?
„Byłam niezwykle skoncentrowana. Nie można stracić koncentracji ani zasnąć, bo liczy się każda sekunda. Regularnie sprawdzałam też, co dzieje się z moim ciałem, żeby przez cały czas czuć się komfortowo: oddech, rytm oddychania, postawa…”.
Jaka była atmosfera na trasie?
„Przy trasie, a także w samym biegu, było wielu Francuzów. To naprawdę chwyta za serce i dodaje energii. Mnie bardzo to napędzało”.
Co czułaś podczas biegu?
„Ogólnie przez cały czas czułam się dobrze, wręcz coraz lepiej. Po 25. kilometrze całkowicie weszłam w stan flow. Czułam się świetnie, o niczym nie myślałam, to było niemal medytacyjne”.
W którym momencie naprawdę to do ciebie dotarło?
„Zrozumiałam, że pobiję rekord Francji na 39. kilometrze. Widząc na zegarku, że wszystko się zgadza, czułam się dobrze, miałam w sobie złość i euforię. Powiedziałam sobie: zostały 3 kilometry, puść nogi i jedź.”
Co zmienia rekord Francji?
„Zasypują mnie wiadomości w mediach społecznościowych, wiele z nich jest niezwykle poruszających. Otrzymuję mnóstwo próśb i zaproszeń… Mam nadzieję, że da mi to większą widoczność, szczególnie w oczach sponsorów”.
« Mam nadzieję, że da mi to większą widoczność, szczególnie w oczach sponsorów.
Coś więcej niż wynik
Pod koniec wywiadu poprosiliśmy Manon Trapp o opisanie jej biegu w trzech słowach. Szybko stało się jasne, że trzy słowa nie wystarczą, by oddać doświadczenie tak intensywne i pełne euforii. Opowiadała o swoich wartościach i o tym, że biega po prostu, z pasją. Ten maraton to nie tylko rekord Francji, lecz także zwieńczenie drogi, która nie zawsze była prosta.
Manon, jakie słowo na koniec? „Najważniejsza lekcja to odwaga, by podejmować decyzje i wprowadzać zmiany, a jednocześnie słuchać własnych potrzeb. Ten rekord jest możliwy, bo słucham samej siebie”.
Ogromne gratulacje dla tej mistrzyni.