Życie na wielkim kroku: poznajcie Chantal i Pascala, którzy ukończyli 1460 maratonów!
Kilometry pochłaniają tak, jak inni delektują się dobrym winem: z pasją i bez umiaru. Wspólnie Pascal i Chantal Comte mają na koncie 1460 maratonów, a to liczba przyprawiająca o zawrót głowy nawet najbardziej doświadczonych biegaczy. Ta niezwykła para zamieniła miłość do biegania w prawdziwy styl życia, co roku startując w zawodach w różnych zakątkach świata. Za tymi imponującymi wynikami kryje się prosta filozofia: biegać dla przyjemności, bez presji czasu. Poznajcie dwoje miłośników biegania, którzy na nowo definiują nasze tradycyjne wyobrażenie o maratonie.
Maraton jako styl życia
To niezwykła para w świecie biegania. W tę niedzielę podczas Maratonu Paryskiego 59-letnia Chantal pobiegnie swój 602. maraton, a 63-letni Pascal wystartuje po raz 858. To wynik poza wszelką skalą, świadczący o bezgranicznej pasji do królewskiego dystansu.
Dla nas maraton to zwyczajny dzień. Cieszymy się, kiedy są zawody, ale nie przygotowujemy się do nich w szczególny sposób. To będzie piękne święto.
W 2024 roku Pascal, dziś już na emeryturze, wystartował w blisko 80 maratonach, a Chantal, pracująca w sektorze akademickim, ukończyła ich mimo wszystko około pięćdziesięciu. Od początku 2025 roku Pascal ma już na koncie 19. maraton, a Chantal 17. Te liczby mogą przyprawić o zawrót głowy.
Organizacja dopięta na ostatni guzik
Przez lata para z Paryża zbudowała imponującą sieć kontaktów wśród organizatorów biegów. Dla nich Chantal i Pascal są uosobieniem wartości, jakie niesie bieganie. Dzięki temu regularnie otrzymują zaproszenia na zawody we Francji. „Na 2026 rok już teraz odzywają się do nas niektóre maratony, bo świętują 20. edycję. Muszę więc bez przerwy modyfikować nasz kalendarz. To jednak dla nas zaszczyt i duża pomoc finansowa”, mówi Pascal z wdzięcznością.
Para może także liczyć na wsparcie swojego klubu, Gazelec CMCAS94, który pomaga im w realizacji sportowego projektu. „ To klub multisportowy ze wspólnym budżetem. Myślę, że są dumni, że mają w swoich szeregach dwoje Francuzów z największą liczbą maratonów w naszym kraju! A poza tym ogromnie pomaga nam to finansować opłaty startowe.”
10 maratonów w 10 dni, czyli Marathon Series
To jednak udział w „Marathon Series” pozwala im zgromadzić tak imponujący dorobek medali. Ten format zyskuje popularność za granicą. Prywatne agencje turystyczne organizują wyjazdy po całym świecie, podczas których uczestnicy startują w oficjalnie uznawanych maratonach.
Bierzemy udział w wielu maratońskich seriach za granicą. Na przykład 10 maratonów w 10 dni we Włoszech albo 5 maratonów w 5 dni w Hiszpanii. Moje wakacje i urlopy są przeznaczone na zawody. Przeżywamy niezwykłe chwile.
W 2017 roku dokonali niezwykłego wyczynu, biegnąc 18 maratonów w ciągu jednego miesiąca: „ Dwa w Anglii, dziesięć we Włoszech, cztery w Irlandii i na koniec jeszcze dwa w Anglii”, wylicza Chantal.
Kiedy medale zamieniają salon w muzeum
Ich salon stał się prawdziwym muzeum sportowych przygód. Medale, puchary i obrazy zdobią każdy zakątek domu. „ Mamy je wszędzie”, śmieje się Chantal, pokazując ściany pokryte pamiątkami. „ Gdzieś przecież trzeba je trzymać.”
W miarę rozmowy kolejne wspomnienia z maratonów powracają z niesłabnącą intensywnością. Waszyngton i biegacze, którzy stracili kończyny podczas wojny, Nowy Jork i zatłoczone szerokie aleje, Tokio „bo to koniec świata”, a także szwajcarskie maratony, bardziej naturalne i pagórkowate. Pascal z entuzjazmem opowiada o Quadrathon Challenge w Irlandii (4 maratony w 4 dni): „ Jest trudno i jednocześnie wspaniale, irlandzkie krajobrazy są niesamowite.”
Oczywiście medal za ukończenie 6 Marathon Majors zajmuje w salonie szczególne miejsce. Chantal i Pascal nie zamierzają jednak na tym poprzestać. Ich wzrok już jest skierowany na Maraton w Sydney, niedawno dołączony do cyklu Abbott World Marathon Majors.
Późne spotkanie z bieganiem
A przecież wcale nie było to przesądzone. Zanim poznała Pascala, Chantal nie była wielką entuzjastką biegania. Najbardziej lubiła biegać za piłką po boisku piłkarskim. Pasja Pascala w końcu jednak ją porwała. „ Skoro on lubił biegać, poszłam za nim. Gdyby nigdy nie biegał, być może ja też nigdy bym nie zaczęła.”
Pierwszy wspólny maraton para pobiegła w 1997 roku. Chantal ukończyła go w czasie poniżej 4 godzin. „ Wiem, że miałam tendencję do zbyt szybkiego początku”, wspomina Chantal. „ Pascal mówił mi, żebym zwolniła, żeby lepiej rozłożyć siły. Dobrze, że był przy mnie i pomagał mi prowadzić bieg. To było dla mnie coś nowego i zostało pięknym wspomnieniem. »
W przeciwieństwie do większości biegaczy Pascal i Chantal niemal nie trenują już pomiędzy zawodami. Przy obowiązkach zawodowych, życiu rodzinnym i wymaganiach mięśniowych, jakie stawia maraton, para z Paryża oszczędza siły na dni startowe.
Trening był kiedyś, gdy byliśmy szybsi i robiliśmy interwały. Dziś naszym treningiem są maratony i zawody. Kiedy mózg wie, że czeka nas 10 maratonów w 10 dni, dostosowuje się i wszystko idzie dobrze.
U Pascala i Chantal uderza swobodne podejście do biegania. Choć mają solidne życiówki maratońskie (3:11 u Pascala i 3:35 u Chantal), nigdy nie mówią o czasie. Wolą podkreślać krajobrazy, spotkania i atmosferę zawodów.
Cel: 1000 maratonów
Na dalszą część swojej przygody Pascal wyznaczył sobie ambitny cel: ukończyć 1000 maratonów w ciągu najbliższych 2 lat, najlepiej podczas Marathon des Villages w Lège-Cap Ferret. „ Znajomy zapytał mnie, czy mógłbym pobiec tysięczny maraton podczas 20. edycji jego zawodów. Policzyłem i powinno się udać w 2027 roku”, wyjaśnia.
Równolegle para chce zdobyć status „stulatków” w kilku krajach, czyli ukończyć 100 maratonów w jednym państwie. Ten wynik mają już we Francji, Anglii i Włoszech, a wkrótce osiągną go także w Belgii i Hiszpanii. Dziś biegali już w blisko 50 różnych krajach.
Przed zbliżającym się Maratonem Paryskim cel jest prosty: „ Ukończyć”. Chantal liczy na czas 5 godzin, najwyżej 5:15. Pascal, opierając się na doświadczeniu, zamierza rozsądnie rozegrać bieg. Na paryskich brukach pobiegnie przede wszystkim dla przyjemności i widoków stolicy: „ Trasa Maratonu Paryskiego jest przepiękna. Pola Elizejskie, rue de Rivoli, Concorde, Lasek Vincennes, nabrzeża Sekwany, Wieża Eiffla, Lasek Buloński, a potem meta przy avenue Foch i Łuk Triumfalny, to coś wspaniałego.”
W przeddzień Maratonu Paryskiego Pascal i Chantal szykują się do startu w kolejnym maratonie, z takim samym spokojem jak przed setkami poprzednich. Od ponad 25 lat ich historia toczy się z dala od reflektorów, w rytmie kilometrów pokonywanych dla przyjemności, ciekawości i więzi nawiązywanych przy punkcie odżywczym czy mecie. Ich podejście, zupełnie odmienne od nastawienia na wynik, skłania do ponownego przemyślenia znaczenia słowa „biegać”: nie jako pogoni za rezultatami, lecz jako głęboko ludzkiego stylu życia.
✔ Zobacz wszystkie maratony ukończone przez Chantal i Pascala.