Solidarne wyzwanie Christophe’a Chartiera: 24 maratony w 24 dni!

CP
Autor: Charles-Emmanuel Pean

Opublikowano śr., 9 września 2026

Zaktualizowano śr., 9 września 2026

Solidarne wyzwanie Christophe’a Chartiera: 24 maratony w 24 dni!

Od 2 do 25 maja Christophe Chartier z Sarthe samotnie podejmie się szalonego wyzwania: przebiegnie 24 maratony w 24 dni. Na co dzień związany z ultratrailem, tym razem ruszy na asfalt, by wesprzeć Association Cime, która walczy o uznanie niewidocznych niepełnosprawności. Rozmowa z twardzielem o wielkim sercu.

Christophe, niedługo wszyscy będą nazywać pana „24/24? Chyba że przy takiej liście startów ma pan już inny przydomek (profil na utmb.world)…

(uśmiech) Jestem radnym w mojej gminie Ballon-Saint-Mars i wczoraj (przyp. red.: 4 lutego) jeden z kolegów przywitał mnie słowami: „Oto 24 maratony”. W moim klubie biegowym czasem mówią na mnie Forrest


Zanim porozmawiamy o niezwykłym wyzwaniu, jakim jest 24 maratony w 24 dni, proszę opowiedzieć więcej o swojej pasji do biegania.

Sport jest obecny w moim życiu właściwie od zawsze, odkąd miałem 4 albo 5 lat. Przez osiem lat trenowałem w klubie bokserskim, aż pewnego dnia mój trener zrezygnował, klub się zamknął… Zostałem bez swojego miejsca. Wtedy w moim życiu pojawiło się bieganie. Kolega zabrał mnie na trening… Z wyjścia na wyjście dystanse się wydłużały. Zacząłem biegać w wieku 33 lat. Myślę, że boks był dla mnie inspiracją podczas niektórych traili. Kiedy jesteś sam, marzniesz, biegniesz nocą i cierpisz, trochę tak, jakbyś „był pod linami”. To właśnie głowa pomaga się z tego wydostać.

Christophe Barbier© Miztiko

Czego szuka pan w tych wszystkich wyzwaniach?

… (przerywa) swoich granic. I wciąż ich nie znalazłem, więc biegnę dalej! Wrażenia, jakie daje mi bieganie, są niesamowite. Zacząłem od 10 km, potem był półmaraton, maraton i wreszcie ultratrail… Mój pierwszy ultra to „Les gendarmes et les voleurs de temps” w Limousin. Tylko raz nie ukończyłem zawodów, bo przestraszyłem się warunków, w jakich mieliśmy biec: były burze i niebezpieczne odcinki. Wolałem się wycofać.


Skąd wziął się pomysł na to asfaltowe wyzwanie?

Bardzo szybko zacząłem biegać dla stowarzyszeń, chyba od 2017 roku. Dla mnie bieganie to bieganie w słusznej sprawie, to oczywiste. Biegać za tych, którzy nie mogą, dodać im trochę odwagi, pokazać, że o nich myślimy, a czasem także konkretnie pomóc… Przez wiele lat biegałem dla stowarzyszenia „Vaincre Parkinson”, ale niestety niedawno zakończyło działalność. Wtedy zaczęła się moja historia z Association Cime. Pomysł 24 etapów jest hołdem dla słynnego w naszym departamencie wyścigu 24 Heures du Mans.


Co może pan powiedzieć o tym stowarzyszeniu z Sarthe?

The Association Cime działa na rzecz uznania niewidocznych niepełnosprawności. Anthony Archenault, jej założyciel, jest moim wieloletnim przyjacielem i uznaliśmy, że nadszedł czas, by napisać wspólny rozdział. Te 24 maratony w 24 dni, w 24 gminach Sarthe, przebiegnę za wszystkie osoby, które cierpią, choć ich ból nie zawsze jest dostrzegany. To stowarzyszenie jest mi bliskie, dlatego ten pomysł od razu wydał mi się oczywisty.


Jak przygotowuje się pan do tego wyzwania?

Od kilku lat jestem bardzo dobrze wspierany. Mam własnego trenera, przyjaciela i trenerkę w klubie lekkoatletycznym, którego jestem zawodnikiem (przyp. red.: Patriote de Bonnetable). Raczej omijają mnie kontuzje: ostatnia przytrafiła mi się podczas UTMB 2023, kiedy roztrzaskałem paznokieć, który odpadł od palca, a do tego zablokowała mi się miednica. Udało mi się ukończyć bieg, ale po kontuzji ledwo chodziłem… Korzystam też z krioterapii i bardzo dbam o ciało, regularnie odwiedzając podologa oraz osteopatę.


Dlaczego zdecydował się pan spędzić wszystkie 24 dni wyłącznie w Sarthe?

Od półtora roku szukałem nowego wyzwania. Dlaczego Sarthe? Powód jest bardzo konkretny. Wybrałem 24 gminy tego departamentu, żeby nadać całej akcji odpowiednią rangę. Nie wiem, czy tylko mnie to martwi, ale od kilku lat w Sarthe nie ma już maratonu. To mój osobisty apel do innych pasjonatów z regionu. 25 maja ostatni etap odbędzie się w Le Mans, żeby jego echo było jak najsilniejsze. Kto ma uszy, niech słucha…


Na koniec: czy planuje pan konkretne tempo na 24 maratony w 24 dni?

Tak, na każdym maratonie celuję w czas między 4:30 a 5:00, żeby ukończyć całe wyzwanie. Mój rekord maratoński to 3:20, ale tym razem cel jest inny, więc zachowam rozsądek…

Od 2 do 25 maja Marathons.com i wszyscy pasjonaci biegania będą śledzić to, co dzieje się w Sarthe!