Emil Zátopek, twardziel nie do zdarcia
Czeski biegacz Emil Zátopek do dziś uchodzi za jednego z najwybitniejszych sportowców XX wieku. Historia zawodnika urodzonego w Kopřivnicy, w dawnej Czechosłowacji, jest równie złożona jak dzieje jego kraju. Przypominamy życie „czeskiej lokomotywy”, jak go nazywano. Przydomek pasował do niego idealnie.
Spis treści
27 lipca 1952 roku stadion olimpijski w Helsinkach gości bohatera. Po raz trzeci w ciągu kilku dni Emil Zátopek zostawia wszystkich rywali za plecami. Tym razem unosi ręce w górę po zwycięstwie w najdłuższej i najbardziej wymagającej konkurencji. Wygląda niemal tak, jakby przyszło mu to łatwo. Trzeci złoty medal tych igrzysk dla Zátopka, który właśnie dokonał jednego z największych wyczynów w dziejach nowoczesnego sportu. Kilka dni wcześniej zdeklasował rywali na 5000 i 10 000 metrów, swoich koronnych dystansach. Bo tak: Emil Zátopek przed igrzyskami w Helsinkach nigdy wcześniej nie wystartował w oficjalnym maratonie! Trudno w to uwierzyć. A tego dnia ustanowił jeszcze rekord olimpijski… Prawdziwy gigant. Trzy złote medale, trzy pobite rekordy olimpijskie. Żaden zawodnik nie zdominował igrzysk w tak imponujący sposób, sprawiając wrażenie niezniszczalnego, mimo często wyśmiewanej techniki biegu. Jego ciężki, mozolny styl nie należał do najbardziej eleganckich na bieżni. Nic nie wskazywało, że syn morawskiego stolarza przejdzie do historii. Oto życie i dziedzictwo sportowca o wielkim sercu, obdarzonego niewiarygodną wolą walki i odpornością.
Proste dzieciństwo…
… Proste, ale twarde. To właśnie w takich warunkach Zátopek najpewniej wykuł swoją żelazną wolę. 19 września 1922 roku w Kopřivnicy na Morawach František Zátopek powitał na świecie swoje szóste dziecko, Emila. Nikt nie mógł przypuszczać, że ten drobny, chorowity chłopiec zostanie najbardziej wytrzymałym człowiekiem na świecie. Rodzina Zátopków mieszkała niedaleko fabryki Tatra, w której ciężko pracował jego ojciec. Legenda głosi, że Emil już w wieku pięciu lat codziennie pokonywał 4 km, by przynieść mleko z pobliskiego gospodarstwa. W 1931 roku kryzys gospodarczy uderzył w kraj i rodzinę Emila. Dziewięcioletni chłopiec musiał pracować przed szkołą. W wieku 16 lat trafił do fabryki obuwia Bata. Jego codzienność wyglądała tak: 12 godzin pracy i dziwny zwyczaj, który intrygował kolegów: podczas przerwy biegał boso po dziedzińcu. Wybuchła druga wojna światowa, a Czechosłowacja została anektowana przez nazistowskie Niemcy. Emil Zátopek miał szczęście w nieszczęściu. W 1944 roku ledwie uniknął robót przymusowych. Czechosłowacka armia na uchodźstwie potrzebowała sportowców do celów propagandowych. Dwudziestodwuletni Emil dołączył w Pradze do batalionu wychowania fizycznego. Jego życie zmieniło się, gdy jeden z oficerów podarował mu prawdziwe buty sportowe. „Po raz pierwszy poczułem, że moje stopy mogą latać”. W 1945 roku wojna się skończyła, a Praga została wyzwolona. Zátopek trafił do Starej Boleslavi. To właśnie tam, w lasach otaczających koszary, doskonalił swoje metody. Tam poznał też oszczepniczkę Danę, która została jego żoną, trenerką i strażniczką jego legendy.
Maszyna do bicia rekordów
Liczby przyprawiają o zawrót głowy: 18 rekordów świata, 38 kolejnych zwycięstw na 10 000 m, jego koronnym dystansie. Za statystykami kryje się jednak jeszcze bardziej bezlitosna prawda. Zdolność znoszenia bólu przekraczająca granice wyobraźni. Na igrzyska w Helsinkach w 1952 roku przyjechał z chorobą płuc. W swoim notesie zapisał: „Ból po prawej stronie. Krwawa plwocina. Lekarz mówi: zapalenie płuc. Rozwiązanie: biec szybciej, żeby wcześniej skończyć…”. Czeska lokomotywa rzeczywiście była odlana ze stali. 27 lipca 1952 roku, podczas swojego legendarnego maratonu, temperatura sięgała 32°C. Faworyt, Brytyjczyk Jim Peters, załamał się 5 km przed metą. Zátopek przyspieszył. „Widziałem biegaczy, którzy zatrzymywali się, żeby wymiotować. Pomyślałem więc: skoro oni się zatrzymują, ja muszę biec szybciej”. Ukończył bieg w czasie 2:23:03, ustanawiając nowy rekord olimpijski.
Oficjalna lista jego rekordów przyprawia o zawrót głowy:
30 000 m : 1:35:23,8 (1952), rekord świata utrzymany przez 7 lat
10 000 m : 28:54,2 (1954), pobity dopiero 6 lat później
20 000 m : 59:51,8 (1951), pierwszy człowiek poniżej magicznej granicy godziny
Godzina : 20 052 m (1951), wynik utrzymany przez 13 lat
Prekursor nowoczesnego treningu
Takie wyniki musiały mieć swoje źródło. Oczywiście w jego twardym charakterze, ale także w metodach treningowych i pomysłowości. Jak trenował? Sto odcinków po 400 m na śniegu, bieganie na bezdechu (!) przez 200 metrów, by zwiększyć pojemność płuc, biegi z obciążeniem, całe noce spędzane na skakaniu na skakance w pokoju. Nie chodziło jednak tylko o metody. Zátopek był przede wszystkim tytanem pracy, być może zapowiedzią współczesnych sportowców zdolnych znosić ogromne obciążenia treningowe. Prawdziwy stachanowiec. Jego wdowa Dana ujawniła kilka zapisków z notesów treningowych Emila, który jak na swoje czasy był niezwykle metodyczny. Oto jeden z nich:
„Poniedziałek: 100 x 400 m (75 s) ze 100 m marszu
Wtorek: 20 km w lesie z workiem piasku (5 kg)
Środa: bieg na bezdechu (200 m x 10)
Czwartek: powtórzenia podbiegów w wojskowych butach”
Mimoun i Zátopek: braterski pojedynek
Historia mogła uczynić z nich wrogów. Francuz Alain Mimoun kontra Czechosłowak Zátopek, tytan pracy. Wiele ich dzieliło. Poza tym, co najważniejsze: miłością do biegania i głębokim szacunkiem dla człowieka kryjącego się za sportowcem. Po raz pierwszy spotkali się na igrzyskach w Londynie w 1948 roku. Mimoun, porucznik armii francuskiej, powiedział o nim: „Zátopek? Wygląda jak facet uciekający z piekła. Ja lubię biegać. On biegnie, jakby ratował własną skórę”. Pokonany w 1952 roku, co pokazuje zamieszczone wyżej nagranie z biegu na 5000 metrów, Mimoun doczekał się rewanżu w 1956 roku na igrzyskach w Melbourne. Tym razem to Zátopek, osłabiony przepukliną, doradzał Mimounowi: „Zaakcentuj na 30. kilometrze, wiatr się odwróci”. Francuz zrealizował plan co do litery i zdobył złoto. Na mecie Zátopek, szósty, jako pierwszy go uściskał. „Ten medal jest także twój” powiedział mu Mimoun. Ich korespondencja, przechowywana w Muzeum Olimpijskim w Lozannie po ujawnieniu jej przez czeski komitet olimpijski w 2018 roku, obejmuje niemal 40 lat (1948–1982) i świadczy o głębokiej przyjaźni. Ponad narodami i flagami. Ponad różnicą między Francuzem urodzonym w Algierii a Czechosłowakiem. Przyjaźń dwóch ludzi pod tym samym niebem, ludzi uwikłanych w historię swoich narodów. Te poruszające listy pokazują ducha tamtych czasów: „Drogi Alainie, tutaj wszystko jest szare. Wciąż biegam, ale teraz w piwnicy”. (tydzień po sowieckiej inwazji, w sierpniu 1968 roku). Na koniec warto przytoczyć list z marca 1975 roku, urzekający prostotą i humanizmem: „Masz rację, polityka przemija, przyjaźń pozostaje. Twój brat Emil”.
Bohater złamany przez historię
1968. Praska Wiosna. Zátopek, wówczas pułkownik, rozdaje ulotki przeciwko sowieckiej okupacji. Represje są brutalne. Zdegradowany do rangi zwykłego robotnika, całe dnie spędza przy wierceniu studni na Słowacji. „Dali mi kilof i wiadro. Kopałem, aż ręce zaczynały krwawić”. Co gorsza, zakazano mu wstępu na stadiony. Po przejściu do dziennikarstwa sportowego musiał podpisywać swoje felietony pseudonimem. W 1975 roku władze zaproponowały mu rehabilitację… pod warunkiem podpisania aktu samokrytyki. Dumny Zátopek odmówił. Dopiero w 1989 roku, po aksamitnej rewolucji, odzyskał stopień. Ale jego płuca zaatakował złośliwy nowotwór. 22 listopada 2000 roku, gdy zmarł, tysiące Czechów przeszły ulicami z zawieszonymi na szyjach butami sportowymi. To był ostatni hołd dla człowieka, który biegł przeciwko tyranom. Dziś w Pradze jego pomnik pokazuje go z twarzą wykrzywioną wysiłkiem.
Zátopek nie należy do żadnego ustroju politycznego. Jest naszym bratem w walce.
Więcej artykułów
Weterani maratonu biegną do końca dzięki pasji!
Mają ponad 80, a czasem nawet ponad 90 lat, a mimo to wciąż biegają i marzą o maratonie. Poznajcie ich niezwykłe historie.
śr., 9 września 2026
StravArt, czyli sztuka rysowania podczas biegu
GPS Drawing, czyli StravArt, polega na rysowaniu trasą biegu. W Polsce ta forma sztuki dopiero zdobywa popularność.
śr., 9 września 2026
Równość kobiet i mężczyzn w maratonie: od historycznego wykluczenia do dzisiejszego uznania
Maraton długo pozostawał domeną mężczyzn. Kobiety wywalczyły prawo startu dzięki dekadom oporu i determinacji.
śr., 9 września 2026