Blocks League kończy się wyjątkową, w pełni kobiecą edycją
W czwartek 26 czerwca, podczas wieczoru „Breaking 4” zorganizowanego na cześć Faith Kipyegon, trzydzieści kobiecych zespołów z całego świata zmierzyło się na stadionie Charléty w Paryżu w emocjonującej sztafecie 4 × 400 m. Zawodniczki poszły w ślady kenijskiej ikony i z każdym kolejnym przekazaniem pałeczki dawały z siebie więcej, niesione przez rozgrzany do czerwoności tłum. Na trybunach było wszystko: taniec w rytm muzyki DJ-a i doping, po którym trudno było mówić. Ta energia poniosła biegaczki aż do mety.
Niewiele jest wydarzeń poświęconych wyłącznie kobietom, a jeszcze mniej takich, które odbywają się w świecie sportu. W czwartkowy wieczór Blocks League, drużynowa rywalizacja rozgrywana w miejskiej przestrzeni od lutego do czerwca, doczekała się wyjątkowej, w 100% kobiecej edycji. Była to idealna okazja, by przedłużyć wieczór, który już wcześniej nabrał tempa, tym razem w samym sercu areny miłośników bieżni. Ulica odeszła na bok, podobnie jak cztery miejsca wykorzystane podczas Blocks League: La Villette, Vélodrome Jacques Anquetil, La Défense i BNF. Jej miejsce zajął niebieski tartan paryskiego stadionu. Ta szczególna formuła zachwyciła niejedną stałą uczestniczkę zawodów. „Jest super. Biegamy na bieżni, więc jesteśmy bliżej tego, co robimy na co dzień” cieszyła się Noémie Bellenger, specjalizująca się w biegu na 800 m zawodniczka klubu z Meaux.
Format, który pozwalał cieszyć się biegiem do końca
Trzydzieści zespołów oznaczało tłum zawodniczek gotowych do walki w strefie przygotowań. Podzielone na cztery grupy, reprezentowały kluby zrzeszone we francuskiej federacji FFA, takie jak PUC, CA Montreuil czy Paris Run Club, grupy biegowe, między innymi We’ll Run i Eightlines, a także francuskie marki Alltricks, Distance i Quartorze. Nie zabrakło również zagranicznych ekip: brytyjskich Sports Direct i Pro-Direct oraz niemieckich Top4Running i Zalando.
Każda zawodniczka biegła na pełnej mocy 400 m, po czym przekazywała pałeczkę koleżance z zespołu. Poziom uczestniczek był bardzo zróżnicowany: część od lat miała klubowe licencje, inne dopiero niedawno wkroczyły do świata biegania. Różnice były widoczne już przy pierwszych zmianach. Nie odebrało to jednak zawodniczkom ani odrobiny frajdy. Świętująca wraz z koleżankami z We’ll Run Sophie Delafoy nie kryła zachwytu: „To było niesamowite mieć cały stadion tylko dla nas! Po 200 metrach przeszły mnie ciarki. Marzenie. Taka okazja zdarza się raz w życiu. ”
Po sztafecie 4 × 400 m zwycięzca każdej grupy awansował bezpośrednio do finału, a cztery kolejne zespoły walczyły o kwalifikację na podstawie czasu. Finał dostarczył ogromnych emocji, bo ostatnie zmiany toczyły się bark w bark aż do samej mety. Poziom był bardzo wysoki, a zwyciężyły Holenderki z zespołu All4Running z imponującym czasem 3:48,88. Wszystkie cztery zawodniczki wiedziały, że stać je na dobry wynik, ale i tak były zaskoczone zwycięstwem. Nad kolejnym zespołem, Eightlines 1, miały zaledwie jedną dziesiątą sekundy przewagi. Na podium znalazł się także zespół I-Run, złożony z zawodniczek klubu z Maisons-Alfort. „Prawie wszystkie pobiegłyśmy w 57–58 sekund. Zwykle kręcimy się w okolicach 55 sekund, więc taki wynik w zwykłych butach to naprawdę mocna rzecz” opowiadała Camille Precart, jedna z zawodniczek I-Run.
Sprzęt gotowy na mocne bieganie
Zanim ruszyły do swoich zmian, 120 uczestniczek podzielonych na 30 zespołów otrzymało od organizatora kompletny sprzęt od stóp do głów. Na miejscu czekały na nie szatnie, w których mogły zamienić zwykły strój treningowy na czarny zestaw Nike: szorty, stanik sportowy, koszulkę bez rękawów z nazwą zespołu, skarpetki oraz parę Vaporfly. Te ostatnie były znacznie lżejsze od dostępnych w strefie dla biegaczek modeli Vomero, które można było przetestować przy okazji.
Wydarzenie wyłącznie dla kobiet
Rzadko zdarza się, by kobiety zajmowały całą bieżnię, a mężczyźni zostawali z boku i dopingowali je z trybun. Kiedy Nike zaprosiło Eightlines do poprowadzenia dalszej części wydarzenia „Breaking 4”, członkowie kolektywu ani przez chwilę nie wahali się przed pomysłem, by wreszcie oddać kobietom całą uwagę. „To niesamowite, bo wszystko dzieje się na stadionie, a w centrum są kobiety. Biegają naprawdę szybko! Poziom jest wysoki” mówił Moussa Diallo, współzałożyciel Eightlines i prowadzący kolejne etapy Blocks League razem z Jeremym Derrienem.
Zapytane o poświęcone im wydarzenie zawodniczki często odpowiadały szerokim uśmiechem i entuzjastycznym: „Tak, takich imprez jest naprawdę niewiele!”. Wyraźnie cieszyły się, że mogą w nim uczestniczyć. „Najlepsze było to, że wszystkie czułyśmy się tu dokładnie na swoim miejscu” zachwycała się Sophie, wyraźnie wniebowzięta możliwością startu w barwach We’ll Run.
Osiem reprezentantek ekipy We’ll Run doceniło obecność męskich kolegów, którzy licznie przybyli, by je wspierać. Johan był zachwycony, choć wykończył się dopingowaniem partnerek treningowych na pełnych obrotach: „Naprawdę świetnie jest tak się wydzierać. Ale teraz nie mam już nic. Ani głosu, ani nóg. W ostatnim łuku biegłem obok nich, bo wiem, że właśnie tam 400 metrów najbardziej daje w kość. ”
Razem przekraczać własne granice
Poza kobiecym charakterem wydarzenie pozwoliło zmierzyć się z innymi i przesunąć własne granice. Sophie Delafoy z zespołu We’ll Run mówiła: „Na początku nie byłyśmy zbyt pewne siebie, widząc poziom obecnych zawodniczek. Ale ostatecznie było niesamowicie: dałyśmy z siebie wszystko i pobiegłyśmy ponad oczekiwania.” Dla wielu była to również zachęta, by trenować jeszcze więcej. Jej koleżanka z zespołu, Amélia Ben Youssef, potwierdzała: „Naprawdę nabrałam ochoty, żeby mocniej się mobilizować, częściej trenować na bieżni i poprawiać wyniki. ”
Hafsia, jedna z zawodniczek zespołu Zalando, współzałożycielka Run’Elles i maratonka, w czwartek zamieniła asfalt na bieżnię. O intensywnych wrażeniach opowiedziała nam bez ogródek: „Właśnie wtedy zrozumiałam, że trzeba trenować. Dobrze wystartowałam, ale pod koniec naprawdę bolało. No cóż, taka okazja nie zdarza się codziennie.” Wanissa Mettiche, była sprinterka i tyczkarka z klubu w Maisons-Alfort, niegdyś nazywana Allyson Felix, dołączyła do zespołu Run’Elles jako zastępstwo. „To nie była moja ulubiona konkurencja, ale z przyjemnością podjęłam wyzwanie. To doświadczenie sprawiło nawet, że znów nabrałam ochoty na poważne trenowanie lekkoatletyki. Gdybym miała zrobić to jeszcze raz, nie zawahałabym się ani chwili” mówiła, wyraźnie oczarowana tym doświadczeniem.
Ten wyjątkowy wieczór, podczas którego kobiety, od kenijskiej gwiazdy Faith Kipyegon po wszystkie zawodniczki obecne tego dnia na bieżni, świętowały coś więcej niż sport, wynik czy przekraczanie własnych granic. Pokazał, jak ważne jest bycie razem i odwaga, by wystartować. To przesłanie często powtarza rekordzistka świata w biegu na milę, która dała z siebie wszystko, by złamać barierę czterech minut. Stworzenie kobietom przestrzeni przeznaczonej dla nich oznacza także pozwolenie im, by zaistniały, zaznaczyły swoją obecność i inspirowały kolejne pokolenia.