Najgorsze wymówki, żeby odpuścić trening
Kto z nas nigdy nie poczuł potężnego lenia, nie miał ochoty przykleić się do kanapy albo nie uległ pokusie odpuszczenia trudnego treningu? W takich chwilach każdy potrafi znaleźć sobie dowolną wymówkę, by nie ruszyć na trening, choćby tę najgorszą i najmniej wiarygodną.✓ Wymówek, żeby odpuścić trening, jest mnóstwo. Celowo pominęliśmy te najbardziej oklepane: „Mam basen”, „Mam aqua-poneya”, „Mam spotkanie w pracy, które skończy się późno”, „Lekko boli mnie łydka, lepiej nie ryzykować pogorszenia”. Trzeba było wybrać spośród najbardziej absurdalnych pretekstów. Powstała krótka lista. Teraz wy oceńcie!
„Wczoraj brałem prysznic”
No dobrze, sport rzeczywiście powoduje pocenie. Najgorzej jest latem. Ledwo przebiegniesz 300 metrów, a już czujesz, jak pot spływa między łopatkami, a twoja koszulka o zapachu lawendy nasiąka delikatną wonią foki.
Włosy? Zapomnij o ułożonej fryzurze. Zapomnij o starannie dopracowanym uczesaniu, nad którym spędziłeś pół godziny rano przed wyjściem do pracy. Zapomnij też o lekkich jak puch pisklęcia odrostach. Po zakończeniu biegu pozostanie ci tylko jedno: wrócić pod prysznic i porządnie umyć się od stóp do głów.
Tak, bieganie wymaga nienagannej higieny. Inaczej grożą ci grzybica między palcami, pełne dezaprobaty spojrzenia kolegów o wyczulonych nozdrzach i szepty pasażerów komunikacji miejskiej (stawiamy, że szybko zrobi się wokół ciebie pusto). Ale przecież myłeś się wczoraj, a przy całym tym globalnym ociepleniu, wyczerpywaniu zasobów i suszy bieganie, po którym pobrudzisz ubrania, ciało i włosy, nie byłoby zbyt ekologiczne. Dziś postanowione: zostajesz czysty.
„Mój kot ma gorączkę”
Twój kot (albo pies, kanarek, a nawet złota rybka) jest jak twoje dziecko. Wystarczy, że trochę gorzej się czuje, a ty zamartwiasz się na śmierć. Wiesz przecież, że powrót do zdrowia wymaga także dobrego samopoczucia, więc nie możesz zostawić swojego ukochanego futrzaka samego w domu i pozwolić mu marnieć. Musisz czuwać przy jego posłaniu (albo klatce, akwarium czy budce), zapewniając mu wsparcie psychiczne i bezwarunkową miłość. Nie, naprawdę nie możesz iść biegać, to nie podlega dyskusji. Jeszcze sąsiadka zgłosi cię do organizacji ochrony zwierząt za znęcanie się nad pupilem!
A tak przy okazji, praktyczne pytanie: gdzie właściwie zmierzyłeś kotu temperaturę?
„Teściowa przychodzi do nas na kolację”
Tutaj trzeba przyznać, że to wymówka nie do podważenia. Teściowe to świętość. A przede wszystkim ogromny potencjał kłopotów i uwag wypominanych przez wieczność, jeśli tylko nie wrócisz na czas albo pieczeń będzie niedopieczona (albo zbyt sucha, jeśli wyszedłeś pobiegać, kiedy się piekła).
No dobrze, ale kiedy codziennie mówisz, że teściowa przychodzi do ciebie na obiad, przyznajemy, że trochę trudno ci uwierzyć.
„Jest gorąco, wysiłek fizyczny jest bardzo niebezpieczny”
To prawda, mówili o tym nawet w telewizji! Kiedy jest gorąco, serce pracuje ciężej, człowiek się poci, rośnie temperatura ciała, a do tego grożą odwodnienie, udar cieplny, porażenie słoneczne i oparzenia. Uprawianie sportu w upał jest NIESAMOWICIE niebezpieczne.
Zresztą, czy normalni ludzie wychodzą biegać, kiedy jest 35 stopni, co? Nie, wszyscy siedzą w chłodzie, piją piwo w ogródkach albo leżą w cieniu na trawie. Co, najlepsi biegacze świata pochodzą z krajów, w których jest potwornie gorąco? No tak, oni są przystosowani, ale ty nie. Pewnie mają wbudowany system termoregulacji, garb do magazynowania wody na plecach i zablokowane gruczoły potowe. Ty tego wszystkiego nie masz, więc kiedy jest gorąco, po prostu się obijasz. Kropka.
„Jest zimno, to też bardzo niebezpieczne”
To też mówili w telewizji. Zimne powietrze daje w kość oskrzelom. Kiedy pada śnieg, można się przewrócić i złamać szyjkę kości udowej, nogę, kostkę, a nawet rękę. Niektórzy twierdzili nawet, że lodowate powietrze może z czasem wywołać astmę.
No dobrze, tylko najwyraźniej nie usłyszałeś, że na temperatury poniżej zera można się odpowiednio wyposażyć. Nie słyszałeś o Mathieu Blanchardzie, który zeszłej zimy pokonał 608 km w Arktyce? Co ciekawe, nie skończył z gipsem, zamrożonymi płucami ani zapasem Ventolinu pod ręką. Wracaj szybko do domu i przyklej się do kaloryfera, jeszcze nabawisz się odmrożeń!
„Pada, a mam nowe buty i nie chcę ich ubrudzić”
Wymówka ostateczna. Ostateczna wymówka, żeby odpuścić tak bardzo znienawidzony trening progowy. Ten, po którym pada się na ziemię, a do ust podchodzą burger z frytkami z obiadu, a nawet kawa z dziesiątej rano. Tak bardzo boisz się tego przeklętego treningu interwałowego, że wymyślisz cokolwiek, by go uniknąć. Nawet to, najgorszy z możliwych pretekstów: „Nie chcę ubrudzić nowych butów”.
Trzeba przyznać, że twoje buty kosztowały fortunę. Wybrałeś najnowszy model z płytką węglową, ten sam, który pozwala regularnie bić rekord życiowy na maratonie. Nie ma mowy, żeby choć jedna kropla błota zepsuła nieskazitelnie czystą siateczkę. Dziś wieczorem wracasz więc do domu, żeby odstawić buty w suche i czyste miejsce na dnie garderoby. Jutro na pewno będzie ładna pogoda. A to świetnie, bo jutro wypada spokojne rozbieganie!
Za kiepskimi wymówkami, żeby odpuścić trening, zawsze coś się kryje: brak motywacji? Chwilowe zmęczenie? Niedopasowany coaching? A może przeciwnie, brak wsparcia?… Kiedy mnożysz preteksty, żeby nie uprawiać sportu, prawdopodobnie warto zastanowić się, ile przyjemności daje ci ta aktywność, jak ją uprawiasz i jakie cele sobie wyznaczyłeś (albo czy w ogóle masz jakiś cel!). A ty? Często wymyślasz wymówki, żeby nie iść biegać?