Maraton Nowojorski 2025: Hellen Obiri i Benson Kipruto triumfują, Eliud Kipchoge płacze na mecie

CL
Autor: Clément Laborieux

Opublikowano czw., 10 września 2026

Zaktualizowano czw., 10 września 2026

Maraton Nowojorski 2025: Hellen Obiri i Benson Kipruto triumfują, Eliud Kipchoge płacze na mecie
© TCS New York City Marathon

To był wielki finał sezonu. W niedzielę ponad 59 tysięcy biegaczy przemierzyło pięć dzielnic Nowego Jorku, zamykając sezon Majors 2025. 54. edycja Maratonu Nowojorskiego przyniosła pokaz siły Kenii: Hellen Obiri zwyciężyła wśród kobiet w czasie 2:19:51, bijąc rekord trasy, a Benson Kipruto wygrał rywalizację mężczyzn w 2:08:09 po epickim sprincie, najmniejszej różnicy w historii tego biegu. Po raz pierwszy zarówno kobiece, jak i męskie podium w całości należało do Kenijczyków. Najbardziej poruszającym obrazem dnia pozostaną jednak łzy Eliuda Kipchoge na mecie. Największy maratończyk w historii zamknął w Nowym Jorku ostatni rozdział swojej kariery w wielkich maratonach.

Hellen Obiri stawia kropkę nad i, bijąc rekord trasy

W rywalizacji kobiet wszystko ułożyło się zgodnie z oczekiwaniami. W stawce elity znalazło się osiem zawodniczek z rekordami poniżej 2:20, co oznaczało najmocniejszy skład w historii Maratonu Nowojorskiego. Od pierwszych kilometrów na czele utworzyła się zwarta grupa prowadzona przez trzy ostatnie zwyciężczynie: Hellen Obiri, Sharon Lokedi i Sheilę Chepkirui, czyli trzy Kenijki. Za nimi Amerykanki Emily Sisson, Fiona O’Keeffe, Annie Frisbie oraz Holenderka Sifan Hassan próbowały utrzymać mocne tempo. Na półmetku zegar wskazywał 1:11:01.

Po pokonaniu mostu Queensboro biegaczki wpadły w wir Manhattanu. Na First Avenue, przy ogłuszającym dopingu, przyspieszyły i na czele zostało ich już tylko pięć. Rekord biegu wydawał się coraz bardziej zagrożony (2:22:31 Margaret Okayo z 2003 roku). Na tej ponad sześciokilometrowej prostej Kenijki przejęły kontrolę. O’Keeffe trzymała się czołówki, a Hassan odrabiała straty partiami. Maraton w końcu zrobił jednak swoje i obie zawodniczki odpadły z czołowej grupy. W okolicach Central Parku zostały już tylko trzy biegaczki, dokładnie te same, które walczyły o zwycięstwo w 2023 i 2024 roku. Lokedi kilkakrotnie zaatakowała, mocno naciskając na podbiegach w słynnym nowojorskim parku. Chepkirui próbowała odpowiedzieć, lecz zaczęła tracić kontakt z dwiema rodaczkami.

Na 800 metrów przed metą, po kilku minutach walki bark w bark, Obiri przejęła inicjatywę i ruszyła do błyskawicznego ataku. Długim, mocnym krokiem pomknęła po zwycięstwo, zostawiając rywalkę w miejscu. Na mecie uzyskała 2:19:51, poprawiając rekord trasy o blisko trzy minuty. Lokedi straciła 16 sekund, a Chepkirui dopełniła kenijski hat-trick z wynikiem 2:20:24. Za nimi Fiona O’Keeffe, najlepsza z Amerykanek, pobiegła najszybciej w historii startów Amerykanek w Nowym Jorku (2:22:49). Frisbie (2:24:12) i Sisson (2:25:05) potwierdziły rosnącą siłę amerykańskiego maratonu kobiet, a Sifan Hassan, wciąż odczuwająca trudy zwycięstwa w Sydney, ukończyła bieg na szóstym miejscu.

Hellen Obiri wygrywa maraton w Nowym Jorku i bije rekord trasy!

Kenijka jako pierwsza kobieta ukończyła ten maraton poniżej 2:20! #lequipeATHLE pic.twitter.com/uMP7lu7Wff

— L'Équipe (@lequipe) November 2, 2025

Rywalizacja Hellen Obiri z Sharon Lokedi to niekończąca się historia rewanżów. Pokonana w tym roku w Bostonie dwukrotna medalistka olimpijska wyrównała rachunki w Nowym Jorku. Perfekcyjnie rozłożony bieg, wzorowo wykonany negative split i finisz godny mistrzyni w Central Parku przyniosły jej nowy rekord trasy. Kenijka potwierdziła, że należy do najlepszych maratonek ostatniej dekady.

Klasyfikacja kobiet

1. Hellen Obiri (Kenia) – 2:19:51
2. Sharon Lokedi (Kenia) – 2:20:07
3. Sheila Chepkirui (Kenia) – 2:20:24
4. Fiona O’Keeffe (Stany Zjednoczone) – 2:22:49
5. Annie Frisbie (Stany Zjednoczone) – 2:24:12
6. Sifan Hassan (Holandia) – 2:24:43
7. Jessica Warner-Judd (Wielka Brytania) – 2:24:45
8. Emily Sisson (Stany Zjednoczone) – 2:2:05
9. Amanda Vestri (Stany Zjednoczone) – 2:25:40
10. Fionnuala McCormack (Irlandia) – 2:27:00

Benson Kipruto triumfuje po spektakularnym finiszu

W rywalizacji mężczyzn wszystko rozstrzygnęło się jednym tchem. Przez ponad połowę dystansu stawka pozostawała zwarta. Około dwudziestu zawodników biegło zachowawczo, a Eliud Kipchoge, Kenenisa Bekele i wszyscy faworyci trzymali to samo tempo. Na półmetku mieli 1:05:18, daleko od tempa rekordu trasy (2:04:58 Tamirata Toli z 2023 roku). Na 25. kilometrze, na moście Queensboro, Amerykanin Hillary Bor postanowił jednak podkręcić tempo. Były specjalista od biegu z przeszkodami rozerwał grupę i wreszcie ożywił rywalizację.

Na 30. kilometrze zostało ich ośmiu. Potem sześciu. W końcu czterech: Benson Kipruto, Alexander Mutiso, Albert Korir i Brytyjczyk Patrick Dever, imponujący w debiucie maratońskim. Na podbiegach Central Parku Korir i Dever nie wytrzymali, a walka o zwycięstwo stała się kenijskim pojedynkiem. W ostatnich 400 metrach Kipruto zaatakował i wydawało się, że rozstrzygnął losy biegu. Na 200 metrów przed metą Mutiso wykrzesał jednak ostatnie pokłady sił i jak rakieta dogonił rywala. Obaj wpadli na metę ramię w ramię z czasem 2:08:09, dzieliło ich zaledwie 16 setnych sekundy! To najmniejsza różnica w historii nowojorskiego maratonu. Ostatecznie Kipruto został zwycięzcą po analizie fotofiniszu. Olimpijski medalista dołączył kolejny Major do swojej kolekcji, po Bostonie (2021), Chicago (2022) i Tokio (2024). Przeszedł do historii jako pierwszy biegacz, który wygrał trzy amerykańskie Majors.

Co za szalony finisz maratonu w Nowym Jorku!

Benson Kipruto pokonał Alexandra Mutiso o zaledwie 16 setnych sekundy! #lequipeATHLE pic.twitter.com/W8pVCDYbaQ

— L'Équipe (@lequipe) November 2, 2025

Dla Alexandra Munyao Mutiso ten bieg potwierdził miejsce wśród wielkich. Po zwycięstwie w Londynie w 2024 roku i imponującym drugim miejscu w tegorocznej edycji tego samego biegu Kenijczyk zaliczył w Nowym Jorku bardzo solidny występ na wymagającej trasie. W wieku zaledwie 29 lat wyrasta na jedną z twarzy przyszłości światowego maratonu. Za nimi Korir uzupełnił podium (2:08:57), tuż przed Deverem (2:08:58). Wysoki poziom prezentowała cała czołowa dziesiątka: Szwajcar Matthias Kyburz (5.), Amerykanie Joel Reichow (6.), Charles Hicks (7.) i Joe Klecker (10.) potwierdzili progres amerykańskich biegów długodystansowych. Norweg Sondre Nordstad Moen (8.) i Erytrejczyk Tsegay Weldibanos (9.) zamknęli pierwszą dziesiątkę. Wyrównana stawka, nowe twarze i gęstość rywalizacji, jakiej Nowy Jork dawno nie widział. Etiopska legenda Kenenisa Bekele zeszła z trasy krótko przed 30. kilometrem.

Klasyfikacja mężczyzn

1. Benson Kipruto (Kenia) – 2:08:09
2. Alexander Mutiso (Kenia) – 2:08:09
3. Albert Korir (Kenia) – 2:08:57
4. Patrick Dever (Wielka Brytania) – 2:08:58
5. Matthias Kyburz (Szwajcaria) – 2:09:55
6. Joel Reichow (Stany Zjednoczone) – 2:09:56
7. Charles Hicks (Stany Zjednoczone) – 2:09:59
8. Sondre Nordstad Moen (Norwegia) – 2:10:15
9. Tsegay Weldibanos (Erytrea) – 2:10:36
10. Joe Klecker (Stany Zjednoczone) – 2:10:37

17. Eliud Kipchoge (Kenia) – 2:14:36

Eliud Kipchoge i łzy GOAT-a

To nie było zwycięstwo, ani nawet miejsce na podium. To był jednak jego moment. Eliud Kipchoge wreszcie pobiegł w Nowym Jorku. W przededniu 41. urodzin dwukrotny mistrz olimpijski nie miał już niczego do udowodnienia. Mimo to wystartował z tą samą koncentracją co zawsze, z tym samym spokojnym uśmiechem i przede wszystkim z determinacją, by nieustannie przesuwać własne granice. Do półmetka biegł w tempie liderów, później dopadły go problemy i ukończył rywalizację na 17. miejscu z czasem 2:14:36. Poza wynikiem zapamiętamy przede wszystkim obraz wzruszonego Kipchoge, który na mecie zalał się łzami. Przekraczając linię, został Six Star Finisherem i dołączył do grona biegaczy, którzy ukończyli wszystkie sześć Majorów (Tokio, Boston, Londyn, Berlin, Chicago i Nowy Jork).

Dla człowieka, który wygrał 11 Majorów, nadszedł czas zamknięcia pewnego rozdziału. Legenda nie biegnie już po zwycięstwo, lecz po to, by przekazywać doświadczenie. W Central Parku tysiące osób przyszły po raz ostatni podziwiać jego majestatyczny krok. Tym razem nie liczył się czas. Zostały czyste, rzadkie emocje człowieka, który zainspirował miliony biegaczy na całym świecie. I nadal będzie to robił. Po biegu kenijski mistrz uchylił rąbka tajemnicy na temat kolejnego projektu: „Eliud Kipchoge Running World”. To ambitne przedsięwzięcie sportowe, ale skupione przede wszystkim na przekazywaniu wiedzy i dzieleniu się doświadczeniem. W programie jest między innymi ukończenie siedmiu maratonów na siedmiu kontynentach w ciągu najbliższych dwóch lat.

Francuzi nie zachwycili na nowojorskiej trasie

Dla francuskiej ekipy Maraton Nowojorski pozostawił niedosyt. Félix Bour, który do półmetka trzymał się wysoko (1:05:20), musiał zejść z trasy na 34. kilometrze po kryzysie. Kilka dni wcześniej przechodził infekcję wirusową i nie był w stanie utrzymać morderczego tempa. To bolesny cios dla zawodnika, który w debiucie w Nowym Jorku celował w pierwszą dziesiątkę. Emmanuel Roudolff-Levisse mimo problemów walczył do końca i zajął 16. miejsce z czasem 2:13:05. Wynik nie spełnił jego ambicji, ale dał mu najlepszy rezultat wśród Francuzów tego dnia na wciąż wymagającej trasie.

Warto też wyróżnić byłego uczestnika Koh-Lanta Dorian Louvet, który zamknął tutaj swoją szaloną przygodę Miles of Discovery: przebiegnięcie siedmiu maratonów z cyklu „Majors” w ciągu jednego roku. To wyczyn wymagający niezwykłej regularności i odporności psychicznej, a także sportowy majstersztyk, ponieważ wszystkie siedem maratonów ukończył ze średnią poniżej 2:30 (2:18:56 w Tokio 2 marca, 2:33:41 w Bostonie 21 kwietnia, 2:33:23 w Londynie 27 kwietnia, 2:28:34 w Sydney 31 sierpnia, 2:28:24 w Berlinie 21 września, 2:25:27 w Chicago 12 października i 2:27:09 w Nowym Jorku).

Nowy Jork: miasto, atmosfera i legenda

Jest Maraton Nowojorski i są wszystkie pozostałe. Wymagająca trasa, ogromne mosty odbierające siły, zbiegi, które nie wybaczają błędów. A przede wszystkim wyjątkowy entuzjazm na ulicach. Dwa miliony kibiców wzdłuż trasy, orkiestry w każdej dzielnicy, transparenty coraz bardziej szalone w Bronksie i na Brooklynie. W niedzielę warunki były idealne: na starcie około dziesięciu stopni, bezchmurne niebo i niewielki wiatr.

Dla 59 tysięcy biegaczy z całego świata to coś więcej niż zawody. To doświadczenie na całe życie. Bieg First Avenue w ogniu dopingu, widok na Manhattan, meta w Central Parku… W Nowym Jorku przez jeden weekend można poczuć się jak gwiazda rocka. Tu nie biegnie się wyłącznie z zegarkiem w głowie. Biegnie się, żeby poczuć, że żyje się naprawdę, i zasmakować mieszanki euforii oraz emocji, którą w pełni rozumieją tylko finisherzy.

Edycja 2025 przejdzie do historii jako wyjątkowa. Hellen Obiri dała popis i ustanowiła rekord, Benson Kipruto wygrał sprinterski finisz na miarę klasyka, a Eliud Kipchoge pożegnał się w pełnych emocji okolicznościach. Nowy Jork znów potwierdził swoją rangę: było spektakularnie, nieprzewidywalnie i magicznie. Już nie możemy doczekać się edycji 2026…

Zobacz wszystkie wyniki Maratonu Nowojorskiego