Jules Verne bije rekord na ulicach Amiens

SL
Autor: Sabine Loeb

Opublikowano śr., 9 września 2026

Zaktualizowano śr., 9 września 2026

Jules Verne bije rekord na ulicach Amiens
© Rockndcrazy

Organizowany przez AUC bieg Jules Verne Enedis po raz kolejny wyprzedał się do ostatniego miejsca. W 26. edycji w Amiens wystartowało o 2000 uczestników więcej niż przed rokiem. W niedzielę, w samym sercu miasta, płaska, ale wymagająca trasa rozgrzała miłośników biegania, a atmosferę podkręcał entuzjazm kibiców.

W niedzielę 29 czerwca, o godzinie 9:00, 500 zawodników zgłoszonych do rywalizacji na 10 km w biegu dla zaawansowanych ruszyło z boulevard Carnot, wyjątkowo zamkniętego na tę okazję dla ruchu samochodowego. Daniel Saint-Paul, trener AUC i zaproszony w ostatniej chwili gość, dał sygnał do startu w pierwszym biegu poranka. Godzinę później rozpoczął się popularny bieg na 10 km. Na trasę ruszyło wtedy 3600 zawodników, podążając śladem elity, która pojawiła się na mecie około pół godziny wcześniej. Około 11:00 wystartowały oba biegi na 5 km, a już od pierwszych metrów na czele pojawiło się kilku bardzo mocnych zawodników.

Cel: 10 000. Organizatorzy Jules Verne mierzą jeszcze wyżej

W tej prawdziwie masowej edycji padł rekord frekwencji. Podobnie jak wiele innych imprez, bieg skorzystał na rosnącej popularności biegania. We wszystkich konkurencjach wystartowało 8500 uczestników: 3600 w popularnym biegu na 10 km oraz 2400 w popularnym biegu na 5 km. Jules Verne wyprzedał się w rekordowym tempie. Sukces imprezy to zasługa jej historii. Została utworzona w 1999 roku pod nazwą L’Amiénoise przez znakomitą maratonkę Chantal Langlacé i początkowo była przeznaczona wyłącznie dla kobiet. Znaczenie mają także różnorodność konkurencji oraz ich dostępność.

Bieg posiada certyfikat i jest kwalifikacją do mistrzostw Francji. Ale przede wszystkim przyciąga zarówno zawodników wysokiego poziomu, którzy przyjeżdżają walczyć o wynik na ulicach Amiens, jak i amatorów chcących przesunąć własne granice we własnym tempie. Konkurencje marszowe pozwalają z kolei zadbać o aktywność fizyczną bez biegania. Różnorodność biegów pomaga również rozładować ruch na starcie i mecie. Jak dotąd nie odnotowano żadnych zatorów, a organizatorzy chcą ten standard koniecznie utrzymać.

Christophe Guibon, który trzyma stery imprezy i przez niemal cały rok przygotowuje ją do kolejnej edycji, potwierdził to między jednym a drugim szybkim przejściem, nieustannie w ruchu: « Cel to 10 000. Będziemy musieli wprowadzić kilka zmian na trasie. To ogrom pracy, ale mamy przy sobie wielu wolontariuszy, a to właśnie pasja do biegania pozwala nam działać dalej. » Daniel Saint-Paul dodał: « W przyszłym roku zmienimy metę, żeby była szersza i pozwalała lepiej przyjąć uczestników. Rozdzielenie dwóch biegów ma usprawnić finisz. Kiedy amatorzy i zawodowcy biegną razem, może powstać zamieszanie. Tak będzie chyba po prostu łatwiej. »

Entuzjazm kibiców towarzyszył zawodnikom na całej trasie

« Wszędzie byli ludzie», powtarzała większość zawodników zapytanych o wrażenia na mecie, kilka kroków od stadionu Thédié, gdzie czekał na nich punkt odżywczy. W okolicach startu i mety trudno było się poruszać. Wyglądało na to, że kibice umówili się, by w niedzielny poranek nie przegapić tego wydarzenia. Ludzie przepychali się, żeby zobaczyć ugandyjskiego zwycięzcę Sailasa Roticha albo gwiazdę mediów społecznościowych Mustaphę Salmiego, zachwyconego biegiem ulicami stolicy Pikardii. Żartował, że « katedra jest mniejsza od mojej i jest ładna, ale mniej ładna ». « Tworzymy atmosferę! Wolontariat daje nam radość i poczucie wspólnoty », zawołała Françoise Lacoste, która położyła się spać o 3:00, wstała o 6:00 i pojawiła się na miejscu z około dwudziestoma innymi członkami swojego klubu marszowego.

Dla niektórych zawodniczek, takich jak Mathilde Delépine, start miał szczególne znaczenie. Zwyciężczyni popularnego biegu na 10 km w kategorii Master 0 zdecydowanie poprawiła swój wcześniejszy rekord wynoszący 46 minut. Przyjechała z regionu paryskiego z bardzo konkretnego powodu: « To pierwszy bieg, w którym wystartowałam jakieś piętnaście lat temu. Później przez dwa lata nie biegałam. Dlatego ważne było dla mnie, żeby właśnie tutaj wrócić do rywalizacji. » Podobne emocje towarzyszyły trzem siostrom, wyraźnie wzruszonym wspólnym przekroczeniem linii mety. Najmłodsza, Zoé Lange, wyjaśniła: « Mieszkam tutaj, a one przyjechały mnie odwiedzić w ten weekend. Powiedziałam im: „Chodźcie, pobiegniemy razem!”. Bardzo się cieszę, że mogłyśmy to przeżyć wspólnie, szczególnie z Lolą, najstarszą z nas. Większość biegów pokonujemy razem, a tym razem pobiłyśmy nasze rekordy. »

Ugandyjski dublet i wyróżnione wszystkie kategorie

Silas Rotich zwyciężył w czasie 28:48, ustanawiając nowy rekord trasy na 10 km. Zaproszony wraz z rodaczką Rispą Cherop, która zwyciężyła wśród kobiet z czasem 31:39, powiedział, że jest « zaskoczony i szczęśliwy ze zwycięstwa ». Jego partnerka treningowa dała z siebie wszystko, ale także nie spodziewała się wygranej, zwłaszcza « przy tylu zakrętach na trasie».

Reprezentując swój klub ACFC Le Cateau i wracając do startów po kontuzji, Margaux Sieracki wystartowała na obu dystansach, nie przejmując się wynikiem. Ze śmiechem przyznała: « Nigdy, nawet jako dziecko, nie biegłam po tak trudnej trasie. Mam nadzieję, że prezes będzie zadowolony ». W ramach planu treningowego pobiegła na 10 km « w tempie półmaratonu » i zajęła drugie miejsce z czasem 33:49, po czym wystartowała na 5 km « w tempie na 10 km », by zwiększyć intensywność treningu. Krótszy dystans pokonała w 16:23, zgarniając najwyższą premię. Z uśmiechem zdradziła, że « trochę czuje nogi».

Po zwycięstwie na 10 km podczas Mémorial Bruno Willecoq na początku czerwca Marokańczyk Youssef Ben Hadi, zawodnik SCO Ste Marguerite Marseille, wrócił w ten region i wywalczył drugie miejsce z czasem 29:04, dalekim od jego wyniku z Abbeville, gdzie uzyskał 28:14. « Dziś zrobiłem wszystko, żeby utrzymać pierwsze miejsce, a nawet pobić rekord biegu, ale byłem trochę zmęczony, bo w ostatnim miesiącu startowałem w kilku zawodach. Bardzo cieszy mnie to miejsce i kolejny finisz na podium », powiedział trzydziestolatek o zaraźliwym uśmiechu.

Mathilde Sénéchal z AJ Blois-Onzain oddała koronę, zajmując trzecie miejsce z czasem 34:26 « niezbyt porywające, ale do zaakceptowania przy tym poziomie energii ». Wśród mężczyzn podium uzupełnił Youssef Khadiri z czasem 29:33.

W tym roku po raz pierwszy nagrodzono zwycięzców każdej kategorii w każdym biegu. To dobry sposób, by zwrócić uwagę na zawodników, którzy nie zawsze znajdują się w centrum zainteresowania, zarówno tych bardzo młodych, jak i starszych. Jamal Moussaoui, pierwszy zawodnik kategorii Master 0 w biegu na 10 km dla zaawansowanych, cieszył się: « Cieszę się z drugiego biegu po powrocie, po rocznej przerwie! Czekam na podium! W przyszłym tygodniu w Normandii spróbuję urwać 20 sekund z dzisiejszego wyniku. Jestem na dobrej drodze. » Dla Floriana Lombarta, trzeciego zawodnika popularnego biegu na 10 km z czasem 37:29, pierwsze podium było prawdziwym bonusem: « W ogóle się tego nie spodziewałem. Nigdy wcześniej nie stałem na podium. Czasami fajnie jest prowadzić w biegu, dodaje to trochę odwagi. »

8500 uczestników wystartowało: 3600 w popularnym biegu na 10 km i 2400 w popularnym biegu na 5 km !

Płaska, ale pełna licznych nawrotów trasa podzieliła zawodników

Mimo powtarzających się uwag o licznych nawrotach, które przewijały się w rozmowach z uczestnikami, najważniejsze pozostawało jedno: radość ze startu. « Nawrotów jest sporo, wybijają z rytmu, ale pozwalają odzyskać dynamikę. Są agrafki, bruk, krawężniki, więc trzeba cały czas zachowywać czujność. Z drugiej strony to centrum miasta, jest przyjemnie i wszędzie są ludzie », opowiadała Élodie Bellettre z Amicale du Val de Somme. Dla niektórych, takich jak Mustapha Salmi, nawroty są wręcz częścią przyjemności. Szósty tego ranka z czasem 30:14 poprawił najlepszy wynik sezonu, uzyskany podczas 10 km des Champs-Élysées, gdzie zajął jednak czwarte miejsce. To pokazuje, jak mocna była stawka w samaryjskim biegu. Trzymał się grupy, zanim kilka sekund przed metą odskoczył rywalom. W trakcie przygotowań do maratonu bardzo dobrze wspominał start w aglomeracji Amiens: « Czuję się tutaj jak u siebie. »

Para biegaczy z Pikardii, Clément Ringard i Charline Heu, mogła świętować zwycięstwo jednego z nich i trzecie miejsce drugiej osoby w biegu na 5 km dla zaawansowanych. « Było trudno », wspominała Charline, « z powodu niedoboru żelaza i anemii ». Mimo to cieszyła się, że mogła tu być i biegać. Jej partner, zadowolony ze zwycięstwa nad jednym ze swoich najlepszych przyjaciół, Frédériciem Debarrosem, podkreślał trudność trasy: « Na takiej trasie jest zdecydowanie zbyt technicznie, żeby bić rekord życiowy. Około 22 nawroty, zakręty, bruk, zawroty o 180 stopni. Naprawdę jest ciężko. Ale znam tę trasę na pamięć. Wygrałem tutaj trzy lata temu i często tu startuję. »

Ta edycja po raz kolejny uczciła bieganie na ulicach Amiens. Muzyka towarzyszyła zawodnikom na całej trasie, wioska partnerów tętniła życiem, a po biegu można było posilić się przy wspólnym grillu. Wobec 1000 osób, które w tym roku nie zdołały się zapisać, Amiens UC stawia sobie jeszcze ambitniejszy cel: w 2026 roku oczekuje 10 000 uczestników. Zanim nadejdzie to ważne wydarzenie w Pikardii, w listopadzie w okolicach Amiens odbędzie się nowy bieg na 5 km, November Kiprun. To dobra okazja, by przeczekać do kolejnej edycji.

Sprawdź wszystkie wyniki edycji 2025