Między przyjemnością, wynikiem i solidarnością. Bieg „Elle et Lui” ma już 23 lata

SL
Autor: Sabine Loeb

Opublikowano śr., 9 września 2026

Zaktualizowano śr., 9 września 2026

Między przyjemnością, wynikiem i solidarnością. Bieg „Elle et Lui” ma już 23 lata
© Kenzo Mabeno

W parku Petit Château w Dury, na obrzeżach Amiens, 500 uczestników wzięło udział w 23. edycji biegu „Elle et Lui”, zorganizowanego w sobotę 14 czerwca przez stowarzyszenie Vytajog. Impreza, której towarzyszyła wyjątkowa atmosfera solidarności, przyciągnęła zarówno doświadczonych biegaczy, jak i debiutantów. Wśród 250 rywalizujących duetów nie brakowało też bardzo mocnych wyników.

Po ubiegłorocznej, deszczowej i błotnistej edycji sobota przyniosła wreszcie słońce i lekki wiatr. Warunki sprzyjały rywalizacji aż do tradycyjnego finału: sztafety deserów. Ten wyczekiwany przez wszystkich moment pozwala uczestnikom skosztować ciast przygotowanych przez wolontariuszy, w atmosferze radości i dobrej zabawy. Zanim jednak przyszła pora na ucztę, trzeba było się solidnie zmęczyć. Wróćmy więc do początku tego wieczoru, gdy każdy dał z siebie wszystko… dla swojego partnera.

Duża impreza, ale z formatem dla każdego

Nieco wcześniej, o 17:00, 250 zawodniczek ruszyło na 4 km w mocnym tempie, po energicznej i pełnej zabawy rozgrzewce. Najlepsze z nich pokonały trasę w tempie od 3:30 do 3:50/km. Pierwsza piątka kobiet niemal jednocześnie dotarła do strefy zmian, przekazując pałeczkę swoim partnerom niemal ramię w ramię. Panowie musieli więc mocno powalczyć, by zbudować przewagę.

Gauthier Cascales szybko odskoczył rywalom, zostawiając za sobą między innymi reprezentantów Amicale Val de Somme. Kibice byli pod wrażeniem, gdy pokonał liczącą 5 km, wcale niepłaską trasę w niespełna kwadrans, i jeszcze głośniej go dopingowali. Wraz ze swoją partnerką Alix Varlet rozpoczął ostatnie 6 km w duecie, wciąż prowadząc. Zawodnicy US Camon nie zwolnili i ukończyli 15 km w świetnym czasie 53:55, mimo wymagającej i niezbyt szybkiej trasy.

Warto zauważyć, że czołowe duety dobrze się znają. Niektórzy są klubowymi kolegami, inni regularnie spotykają się na lokalnych zawodach: dziesiątkach kilometrów, maratonach, biegach trailowych… Tutaj jednak każdy znajdzie swoje miejsce: zarówno doświadczeni zawodnicy, jak i amatorzy. Najważniejsze są wspólna radość i przyjemność z biegania.

Zacięta rywalizacja kobiet i mocne duety

W tym roku rywalizacja na pierwszej zmianie kobiet stała na szczególnie wysokim poziomie. Większość zawodniczek z czołówki, reprezentujących regionalne kluby, prezentowała bardzo dobrą formę, dlatego trzeba było rozsądnie rozłożyć siły. Alix Varlet, reprezentantka zwycięskiego duetu, przyznała, że nie było łatwo: „ Były tam Élodie Bellettre i Alice Canaple, a wiem, że mają bardzo dobre czasy na 5 km.

Pierwsza z wymienionych nie poprzestała na samym starcie, tylko rzeczywiście potwierdziła swoją klasę. Wraz ze swoim mężem Vincentem Andrieux Élodie Bellettre zajęła znakomite drugie miejsce, co jest ich najlepszym wynikiem w historii startów w tym biegu. Ta para stałych bywalców mogła skorzystać z przygotowanej opieki nad dziećmi i w pełni skupić się na 15 km trasy. Élodie, mama dwóch córek, opowiada: „ Kiedy tylko możemy, startujemy. Oboje dobrze rozegraliśmy ten bieg: rok temu byliśmy trzeci, a dwa lata temu czwarci. Zostawienie dzieci w opiece jest świetne, bo możemy spokojnie skupić się na biegu.” Oboje należą do Amicale du Val de Somme i trenują pięć razy w tygodniu, ale w tym biegu cenią przede wszystkim jego „zabawowy” charakter, zanim przyjdzie czas na kolejne, trudniejsze starty: „Corrida de Pascale w Péronne, La Jules Verne, 10 km w Le Touquet, Frétin, duży bieg trailowy w La Motte… a potem przerwa.

Alice Canaple, kolejna mocna rywalka wskazana przez Alix, również nie zawiodła, mimo słabszego dnia spowodowanego chorobą. W duecie z Benoît Watiau zajmowała jeszcze czwarte miejsce 3 km przed metą, ale ostatecznie para dała się wyprzedzić i ukończyła bieg na piątej pozycji. Przy takiej konkurencji to bardzo dobry wynik. „ Dziewczyny zawsze ruszają bardzo mocno, ale w tym roku poziom wydawał mi się jeszcze wyższy” podkreśla Alice. Trafnie dodaje: „ To zawsze jest wyzwanie, bo bieganie we dwoje rządzi się inną dynamiką.” Benoît przytakuje: „To nie jest proste, bo dziewczyny zatrzymują się i ruszają ponownie, co powoduje prawdziwe szarpnięcia.” Élodie dodaje z uśmiechem: „ Wszystko dzieje się bardzo szybko. Na początku myślimy, że spokojnie potruchtamy, zrobimy kilka ćwiczeń… potem rozmawiamy i nagle: o matko, pierwszy punkt zmiany już jest!” Mimo to ten zgrany duet, tworzony przez dwoje zawodników Esprit Run, osiągnął najlepszy wynik w tym biegu po trzech startach. W jednym z poprzednich musieli się wycofać, choć prowadzili, z powodu zasłabnięcia. Doświadczeni biegacze trailowi, finisherzy MaXi-Race d’Annecy i uczestnicy maratonu Mont-Blanc wykorzystali „Elle et Lui”, by popracować nad szybkością… i dobrze się bawić.

© Kenzo Mabeno – La première féminine, Eloïse Evain

23 lata historii, a organizatorzy wciąż pełni energii

Uśmiechy na mecie, uściski, pary przekraczające linię trzymając się za ręce… Ten bieg jest pełen wspólnoty i bliskości. Niektóre prawdziwe pary postanowiły nawet dopasować stroje słynnej marki z charakterystycznym znakiem w kształcie przecinka: jaskraworóżowe spodenki dla niej i pasująca koszulka dla niego. W tym przełajowym biegu, poprowadzonym wiejskimi drogami między polami i zagajnikami, wyraźnie czuć wyjątkową harmonię.

W tę sobotę jedna z par świętowała nawet 21 lat wspólnego życia. Yves-André i Emeline poznali się przypadkiem podczas jednej z pierwszych edycji. Wtedy byli duetem pokonującym 15 km… zanim zostali parą także poza trasą. Dziś są małżeństwem i rodzicami 17-letniej córki, która również biega. Nadal wiernie wracają na ten bieg, będący ważnym symbolem ich wspólnej historii.

Bieg „Elle et Lui” powstał w 2002 roku z inicjatywy Patricka Duranda, pierwszego prezesa stowarzyszenia Vytajog. Początkowo regularnie spotykał się on z przyjaciółmi na wspólne bieganie. Z czasem do grupy dołączało coraz więcej osób, aż w końcu przybrała ona zorganizowaną formę. Wśród wiernych uczestników od pierwszych edycji jest Christine Claisse, dziś 74-letnia, obecna od samego początku. Niezmordowana i wciąż aktywna, łączy kolejne maratony, w których startuje od 50. roku życia, z działalnością wolontariacką. Nie przestaje zadziwiać i zjednywać sobie sympatii. Dumna, że impreza wciąż trwa, pozostaje jednym z filarów klubu. Pełna energii i imponująca „Kiki” przyznaje, że dla wielu osób ten klub stał się prawdziwym świętem biegania.

Bieg „Elle et Lui” to święto, w którym każdy znajduje coś dla siebie: wsparcie dla stowarzyszenia, w tym roku dla Rêves, festiwal uśmiechów i całą paradę smakołyków, od kanapek po desery, nie zapominając o świeżym piwie. Amandine Dejancourt, prezeska Vytajog, promienieje na mecie. „ Widok tylu uśmiechniętych ludzi, szczęśliwych, że wystartowali, pokazuje, że nasza formuła działa. Wzrusza mnie, że wszyscy odpowiedzieli na nasze zaproszenie : wolontariusze, partnerzy i wszyscy uczestnicy” mówi z dumą organizatorka imprezy.

Bieganie we dwoje nie zdarza się często. Nic dziwnego, że większość przepytanych duetów podkreślała świeżość i oryginalność tej imprezy, wyróżniającej się odważnym formatem. Dzięki dekorowaniu czterech pierwszych duetów, najstarszych par oraz najliczniej reprezentowanego klubu, którym w tym roku była Amicale du Val de Somme, „Elle et Lui” pozostaje przede wszystkim rodzinnym i towarzyskim spotkaniem, napędzanym wspólnym zaangażowaniem wolontariuszy i uczestników. Część lokalnych biegaczy wystartuje 29 czerwca w amienskim biegu La Jules Verne.

Zobacz pełne wyniki edycji 2025

Zobacz pełne wyniki edycji 2025