Marseille-Cassis 2025: triumf Iliasa Fify i Daisy Jepkemei, Jimmy Gressier na luzie

CL
Autor: Clément Laborieux

Opublikowano czw., 10 września 2026

Zaktualizowano czw., 10 września 2026

Marseille-Cassis 2025: triumf Iliasa Fify i Daisy Jepkemei, Jimmy Gressier na luzie
© STADION-ACTU

46. edycja biegu stała pod znakiem słońca Prowansji i wielkich emocji. W niedzielę 26 października 20 000 uczestników Marseille-Cassis wystartowało punktualnie o 9:00, kierując się ku morzu, Calanques i przełęczy Gineste. Warunki były idealne: 16 stopni, bezchmurne niebo i lekki wiatr. Na mecie 20-kilometrowej trasy Hiszpan Ilias Fifa zwyciężył wśród mężczyzn z czasem 1:01:09, a wśród kobiet najlepsza była Kazaszka Daisy Jepkemei, która uzyskała 1:06:50. Francuzka Mélody Julien ponownie zrobiła ogromne wrażenie, zajmując drugie miejsce. Wynik 1:07:17 to najlepszy rezultat Francuzki w historii tej trasy i potwierdzenie, że należy obecnie do ścisłej czołówki francuskich biegaczek długodystansowych.

Mocna obsada i atmosfera jak z ognia

Każdego roku lista startowa zapełnia się w ciągu zaledwie kilku godzin. Marseille-Cassis to nie zwykły bieg, lecz kultowe wydarzenie dla mieszkańców Marsylii i wszystkich pasjonatów biegania. Pocztówkowa sceneria, piękno Parku Narodowego Calanques, doping kibiców ustawionych wzdłuż Gineste i winnice Cassis tworzą niepowtarzalny klimat. 46. edycja nie była wyjątkiem. Elita dopisała: obrońca tytułu, Rwandyjczyk Félicien Muhitira, oraz kilku ambitnych pretendentów, wśród nich Ilias Fifa i Mohamed El Tahlaoui.

Wśród Francuzów pojawili się Igor Bougnot, Martin Perrin, Maxime Bargetto i Faustin Guigon, wszyscy gotowi walczyć o jak najlepszy wynik. Wisienką na torcie był bardzo głośno komentowany start mistrza świata Jimmy’ego Gressiera, który pobiegł treningowo ze szwagierką Emmą i partnerką Aude Clavier, mistrzynią Francji elity na 5000 m w 2025 roku.

Ilias Fifa wrócił znikąd

Rywalizacja mężczyzn miała scenariusz rodem z filmu. Na podbiegu pod Gineste, około 5. kilometra, czołówka szybko się przerzedziła: El Tahlaoui i Fifa dyktowali tempo, a kilka metrów za nimi czaili się Mevsha i Muhitira. Na szczycie, po 33 minutach wysiłku, walka nabrała tempa. Podbieg dał się we znaki, a El Tahlaoui, Fifa i Mevsha wykorzystali sytuację, by odskoczyć podczas zbiegu. Po dotarciu do Cassis zawodnicy raz jeszcze mocno przyspieszyli, próbując oderwać się od grupy prowadzącej. Jako pierwszy przewagę zyskał Marokańczyk El Tahlaoui. Przez długie minuty samotnie przemierzał winnice Cassis i wyglądało na to, że pewnie zmierza po zwycięstwo. Kilometr przed metą Hiszpan Ilias Fifa pojawił się jednak znikąd. Pędząc ulicami Cassis jak rakieta, błyskawicznie odrabiał straty. Publiczność wstrzymała oddech. W sprincie ramię w ramię zwycięstwo wyrwał ostatecznie Hiszpan, uzyskując 1:01:09 po fenomenalnym pościgu, tuż przed Marokańczykiem Mohamedem El Tahlaouim (1:01:14).

To właśnie jego szybkość na finiszu zrobiła różnicę. Fifa, który na początku roku w Walencji przebiegł 10 km w 27:41, ustanawiając rekord Hiszpanii, potwierdził, że znajduje się w życiowej formie. „Jestem bardzo szczęśliwy, było wspaniale. Dałem z siebie wszystko, zwłaszcza na przełęczy Gineste, gdzie było naprawdę trudno, ale przyjechałem tu po zwycięstwo. Publiczność i organizacja były niesamowite! Cała ta energia... To również ona dała mi siłę, żeby wygrać”. Trzecie miejsce zajął Ukrainiec Mykola Mevsha z czasem 1:01:37. Pierwszy z Francuzów, Igor Bougnot, finiszował na świetnym 8. miejscu w 1:02:12, a kibice w Cassis powitali go jak lokalnego bohatera.

Podium mężczyzn:
1. Ilias Fifa (Hiszpania) – 1:01:09
2. Mohamed El Tahlaoui (Maroko) – 1:01:14
3. Mykola Mevsha (Ukraina) – 1:01:37
Pierwszy Francuz: Igor Bougnot – 1:02:12

Daisy Jepkemei dominowała, Mélody Julien zachwyciła

W rywalizacji kobiet Daisy Jepkemei nie pozostawiła miejsca na emocje. Od pierwszych kilometrów narzuciła mocne tempo, objęła prowadzenie na podbiegu pod Gineste i już go nie oddała. Zwyciężyła w czasie 1:06:50, imponującym na tak wymagającej trasie. Za jej plecami Francuzka Mélody Julien pobiegła znakomicie. Tydzień wcześniej zaliczyła maraton w Chicago (2:27:08) i 10 km w Narbonne (31:55), a mimo to międzynarodowa maratonka wywalczyła efektowne drugie miejsce z czasem 1:07:17. To najlepszy wynik Francuzki w historii tej trasy. Reprezentantka Tarn wymazała tym samym poprzedni rekord, wynoszący 1:09:00 i ustanowiony przez Mekdes Woldu w 2022 roku, potwierdzając swoją znakomitą dyspozycję. „Na zbiegu bawiłam się świetnie! Ostatnio sporo startowałam: pobiegłam maraton w Chicago, a w zeszłym tygodniu poprawiłam rekord na 10 kilometrów. Przyjechałam więc tutaj czerpać przyjemność i udało się. Na finiszu nie miałam już sił, ale podium to coś wspaniałego! Poziom był bardzo wysoki i cieszę się, że jestem pierwszą Francuzką. To świetna wiadomość, forma jest”.

Na trzecim miejscu zameldowała się Manon Trapp (1:10:00), jak zwykle równa i hojna w wysiłku, z charakterystyczną energią i rozmachem. „To niezwykły bieg, było niesamowicie, świetnie się bawiłam. Uwielbiam to poczucie wolności na szczycie przełęczy, widoki były wspaniałe, naprawdę mi się podobało! Trasa wymagająca, ale pełna emocji. Kończę tydzień z 160 kilometrami w nogach, więc wiedziałam, że nie będę szczególnie świeża. Przyjechałam pobiec na miarę dnia i po prostu cieszyć się startem! Ludzie dopingowali mnie tak, jakbym była pierwsza, więc oczywiście cały czas się uśmiechałam! Świetnie się bawiłam!”. Zwyciężczyni ubiegłorocznej edycji, Clémence Calvin zajęła szóste miejsce z dobrym czasem 1:10:35, tuż za Ophélie Serrą Boxberger (1:10:27) i Manon Coste (1:10:32).

Podium kobiet:
1. Daisy Jepkemei (Kazachstan) – 1:06:50
2. Mélody Julien (Francja) – 1:07:17
3. Manon Trapp (Francja) – 1:10:00

Jimmy Gressier, mistrz świata na treningu

Drugą wielką atrakcją dnia był oczywiście Jimmy Gressier. Nie przyjechał po wynik, tylko po przyjemność z biegania. Mistrz świata na 10 000 m wystartował w środku stawki, razem z rodziną swojej partnerki. Ukończył bieg w 1:28:27, niesiony entuzjazmem tysięcy biegaczy i kibiców. Zawodnik z północy Francji, jak zwykle bezpośredni i dostępny, chłonął każdą chwilę. Nie był to jednak całkiem spokojny trening: dały o sobie znać mięśnie dwugłowe ud, ale uśmiech ani na moment nie zniknął z jego twarzy.

Po biegu przyznał, że na Marseille-Cassis jeszcze wróci: „Ale trasa! To naprawdę trudny bieg, dobrze, że potraktowałem go treningowo. Podbiegi były w porządku, ale na zbiegach czułem dwugłowe uda! Chcę wrócić na ten bieg i następnym razem poczuć energię publiczności już jako zawodnik walczący o czołowe miejsce. Wszyscy dopingowali mnie z ogromną życzliwością i bardzo im za to dziękuję. To zawsze miłe, kiedy cały naród okazuje człowiekowi uznanie, ale przyjmuję je z pokorą. Sprawia mi to ogromną radość. Biegam dla siebie, ale też po to, by przekazywać emocje i dzielić się z ludźmi prostymi chwilami. Jestem zwyczajnym człowiekiem, jak każdy, tylko trochę szybciej biegam!”.

Spektakularna końcówka, mocna międzynarodowa obsada i atmosfera wierna duchowi południa Francji sprawiły, że 46. edycja Marseille-Cassis spełniła wszystkie obietnice. Gineste po raz kolejny rozdawała karty, wyciskając z zawodników krótkie oddechy i palące czworogłowe uda. Cassis jak zawsze przywitało biegaczy pocztówkowym widokiem i metą w słońcu. Ilias Fifa popisał się heroicznym pościgiem, Daisy Jepkemei od startu do mety kontrolowała rywalizację, a Mélody Julien zabłysnęła najlepszym w historii wynikiem Francuzki na tej trasie. Dla tych, którzy wciąż mieli wątpliwości, sprawa jest jasna: Marseille-Cassis to jedna z najpiękniejszych klasycznych imprez biegowych we Francji. A kto wie, może już wkrótce Jimmy Gressier zacznie tu walczyć o zwycięstwo...

Sprawdź pełne wyniki Marseille-Cassis 2025