Antoine Sénéchal: maraton jak tchnienie życia

SL
Autor: Sabine Loeb

Opublikowano czw., 10 września 2026

Zaktualizowano czw., 10 września 2026

Antoine Sénéchal: maraton jak tchnienie życia

W wieku 17 lat Antoine Sénéchal otrzymał nowe serce. Osiem lat później przygotowuje się do wyzwania, które kiedyś było dla niego nieosiągalne: chce przebiec maraton. Nie chodzi mu wyłącznie o wynik. Pragnie pokazać, że przeszczep może otworzyć drogę do nowego życia.

Nowe serce, nowy biegacz. Kolejny uczestnik wielkiej maratońskiej przygody. Ale Antoine Sénéchal nie będzie maratończykiem jak wszyscy. Po przeszczepie serca w 2018 roku nie chce jedynie dotrzeć do mety. Przede wszystkim pragnie znów poczuć się w pełni żywy, silny i obecny w społeczeństwie. Odzyskać, jednym słowem, tchnienie życia. Czy utoruje drogę i da nadzieję innym osobom po przeszczepie, gotowym przesuwać własne granice i również podjąć sportowe wyzwanie?

2018: nowe tchnienie

Dziewięć lat wcześniej, w przeddzień swoich 18. urodzin, Antoine Sénéchal otrzymał nowe serce. Z powodu kardiomiopatii przerostowej, na którą cierpiał od 11. roku życia, musiał zrezygnować ze sportu. „Przerwanie gry w siatkówkę w trakcie sezonu wybiło mnie z rytmu”, wspomina. Choroba postępowała wraz z jego rozwojem i w wieku 17 lat pozostawiła mu tylko jedno rozwiązanie: przeszczep serca. Od dnia operacji zaczął się dla niego nowy rozdział. Pod względem sportowym trzeba było odbudować wszystko: zregenerować mięśnie, wrócić do aktywności fizycznej przerwanej na siedem lat i na nowo nauczyć się kontrolować oddech. Od ośmiu lat wraca do sportu we własnym tempie. „Biegam, jeżdżę na rowerze, chodzę i wykonuję trening siłowy”, wylicza.

Chodzi o to, żeby pokazać, że nawet po przeszczepie można przebiec maraton.

Antoine Sénéchal

Maraton na horyzoncie

Świadomy, jak ogromnym wysiłkiem jest maraton, nie wyznaczył jeszcze konkretnej daty. „Może na dziesięciolecie przeszczepu”, zastanawia się. Czyli w 2028 roku. Na razie najważniejszy jest stopniowy progres, bo jego „marzenie, by kiedyś wystartować w maratonie” na pewno się spełni. To tylko kwestia czasu. Obecnie potrafi przebiec bez przerwy do 10 km. „Zaraz po przeszczepie myślałem, że przebiegnięcie maratonu to nic wielkiego. Trochę go bagatelizowałem. Wydawało mi się, że po trzech miesiącach wyjdę ze szpitala, a po sześciu będzie po wszystkim. Zrozumiałem jednak, że siedem lat bez sportu bardzo odbiło się na mięśniach i wcale nie będzie łatwo”, opowiada.

Zanim przyjdzie czas na królewski dystans, czekają go kolejne etapy, w tym Światowe Igrzyska Transplantów, które w 2027 roku odbędą się w Belgii. Podczas zawodów gromadzących osoby po przeszczepach różnych narządów Antoine zamierza wystartować między innymi w chodzie, biegach i kolarstwie. W przygotowaniach do pierwszego punktu swojego kalendarza korzysta ze wsparcia trenera i grupy osób zmagających się z chorobami serca, które również chcą wrócić do aktywności fizycznej. W Arras (Pas-de-Calais) trenuje w klubie Coeur Santé, wciąż stopniowo zwiększając obciążenia. Równolegle uczęszcza na zajęcia kulinarne w liceum, pisze drugą książkę, po opublikowaniu autobiograficznej opowieści La Vie n’est pas un jeu, a także odpowiada na prośby mediów i odwiedza szkoły jako prezes Association pour le don d’organes et de tissus humains (Adot 59), gdzie działa na rzecz zwiększania świadomości.

Marzenie o normalnym życiu

Sport często postrzega się jako narzędzie odbudowy po trudnych doświadczeniach. Dzięki aktywności, swoim wartościom i więziom, które tworzy, pomaga przezwyciężyć traumę i odzyskać równowagę. Nic dziwnego, że organizowane są takie igrzyska i że Antoine, na swoją miarę, wyznaczył sobie cel w postaci 42,195 km. Dla większości biegaczy maraton to oczywiście solidne wyzwanie, ale przy regularnych przygotowaniach i odpowiednim tempie jest osiągalny. Dla osoby po przeszczepie sprawa wygląda inaczej. Nie jest jednak niemożliwa. „Chodzi o to, żeby pokazać, że nawet po przeszczepie można biegać”, podkreśla. To trochę rewanż: przez długi czas nie mogłem uprawiać sportu, a teraz mogę przebiec maraton. Jest w tym coś wielkiego.” Dystans zyskuje więc wymiar symboliczny, niemal staje się świętym Graalem. Trudny do osiągnięcia, tym bardziej po przeszczepie serca, ale niosący przesłanie znacznie szersze niż sam sportowy wynik. Paryż byłby idealnym miejscem, by je przekazać: „Spójrzcie, przeszczep działa! Zaangażujmy się w dawstwo narządów, bo dzięki niemu można żyć i wrócić do uprawiania sportu.

Jedno jest pewne: jeśli Antoine pokona królewski dystans, będzie szczęśliwy i dumny. I będzie miał do tego pełne prawo.