Attila podejmuje wyzwanie HexaTrek, by walczyć z mukowiscydozą

CP
Autor: Charles-Emmanuel Pean

Opublikowano śr., 9 września 2026

Zaktualizowano śr., 9 września 2026

Attila podejmuje wyzwanie HexaTrek, by walczyć z mukowiscydozą

W tym roku stowarzyszenie „Vaincre la mucoviscidose” obchodzi 60-lecie. Sześćdziesiąte urodziny świętuje także Thierry Danzin, znany jako Attila, który od lat wspiera tę organizację i nadal chce dołożyć swoją cegiełkę do walki z chorobą. W niedzielę 1 czerwca były spadochroniarz nie rzuci się jednak w przepaść, lecz ruszy na 50-dniową trasę HexaTrek. To będzie potężne wyzwanie. Przyglądamy się jego planom.

Attila  ma już na koncie niejeden wyczyn. W 2021 roku samotnie przemierzył Islandię z północy na południe, regularnie mierząc się ze skrajnie trudnymi warunkami. Nic nie wydaje się być w stanie zachwiać byłym wojskowym, który dziś pracuje w liceum na południu Francji. W 2022 roku z powodzeniem pokonał samotnie trasę tam i z powrotem przez Pireneje. W tym roku, z okazji 60-lecia stowarzyszenia Vaincre la mucoviscidose, założonego w 1965 roku, Thierry postanowił podnieść poprzeczkę, by zwrócić uwagę na tę sprawę i na swój sposób walczyć z tą chorobą genetyczną (zbiórka Thierry’ego na rzecz stowarzyszenia).

Pełna trasa HexaTrek

Thierry, od kiedy podejmuje pan takie wyzwania?

Jestem byłym wojskowym, na emeryturze od 2007 roku, ale nadal uprawiam sport. Biegam rano, zanim pójdę do pracy. Nie jestem specjalnie zawodnikiem startującym w biegach z numerem, między innymi ze względu na związane z tym koszty. W 2020 roku, podczas rozmowy ze znajomymi, dali mi się „podgrzać” do pomysłu startu w MiL’KiL, 1000-kilometrowym biegu wytrzymałościowym przez Francję. Sam trochę biegam, więc powiedziałem: „no dobra, wchodzę w to”, a bardzo szybko pomyślałem, żeby połączyć to wyzwanie z konkretnym celem i nadać mu większy sens. Znałem rodzinę, której córka choruje na mukowiscydozę. Poszedłem do nich i zaproponowałem, żeby dołączyli do mojego wyzwania. Zgodzili się, a z czasem zostaliśmy nawet przyjaciółmi. Wszystko zaczęło się od przebiegnięcia Francji. Potrzebowałem wyzwania, więc zrobiłem to samotnie, bez wsparcia, przez większość czasu całkowicie samowystarczalnie. Na MiL’KiL miałem mały wózek z całym sprzętem. Tak samo na Islandii i w Pirenejach (przyp. red.: które pokonał w 2022 roku). Pomysł na udział w HexaTrek narodził się w 2024 roku i wtedy zacząłem się przygotowywać. Wbrew pozorom, żeby podjąć takie wyzwanie, trzeba się choć trochę przygotować. Nie jestem zawodowcem, ale staram się trenować jak profesjonalista.

Na czym polegały te przygotowania?

Od stycznia do początku kwietnia realizowałem dość szczegółowy plan. Biegałem codziennie po 50–60 kilometrów, żeby przygotować nogi na obciążenia, jakie wiążą się z HexaTrek. Pracowałem też nad regeneracją i snem, bo nie śpię zbyt dużo… Nie miałem dużego doświadczenia w kwestii odżywiania i nawadniania, więc nad tym również zacząłem pracować. Mam szczęście, bo pracuję w szkole, w której kształcimy techników dietetyki i żywienia (uśmiech). Skorzystałem z okazji! Potrafią doradzać zarówno osobom starszym, jak i sportowcom. Słuchałem ich wskazówek. Zostałem nawet królikiem doświadczalnym! Bardzo dużo mi to dało. Jestem przygotowany nieco lepiej niż do poprzednich wyzwań. Od drugiego tygodnia maja zmniejszyłem obciążenia, żeby nie przemęczyć się przed startem.

 Pomysł na udział w HexaTrek narodził się w 2024 roku i wtedy zacząłem się przygotowywać. Wbrew pozorom, żeby podjąć takie wyzwanie, trzeba się choć trochę przygotować. Nie jestem zawodowcem, ale staram się trenować jak profesjonalista.

Thierry „Attila”

Skąd wziął się pomysł na HexaTrek?

W ubiegłym roku, po pokonaniu trasy tam i z powrotem przez Pireneje (1700 km i 80 000 metrów przewyższenia), szukałem kolejnego wyzwania. Z okazji 60-lecia stowarzyszenia i moich 60. urodzin chciałem zrobić coś naprawdę wyjątkowego. Mamy kraj, którego nie zawsze dobrze znamy, więc nie szukałem celu za granicą. Pewna grupa wymyśliła HexaTrek, trasę łączącą 47 szlaków GR i prowadzącą przez 14 parków narodowych… Kiedy zacząłem się jej przyglądać, pomyślałem: „czemu nie?”. Trasa zaczyna się w Wissembourgu w departamencie Bas-Rhin i kończy w Hendaye w Kraju Basków, prowadząc przez wszystkie największe francuskie pasma górskie.

Jak się pan czuje na kilka dni przed startem?

Mam swoją bezpieczną strefę komfortu, bo znam siebie i wiem, na co mnie stać. Ruszam samotnie, bez wsparcia, z plecakiem ważącym 6 kilogramów (bez wody) i absolutnym minimum sprzętu. Przez większość czasu będę spał pod gołym niebem, żeby nie nadwyrężać budżetu wyprawy. Chcę, żeby jak najwięcej pieniędzy trafiło do stowarzyszenia. Dni będą długie. Bardzo czekam na start, choć oczywiście czuję też pewne obawy… Z doświadczenia wiem, że zawsze pojawiają się nieprzewidziane sytuacje. Ta obawa pomoże mi zachować czujność i nie robić „głupstw”. Nie ruszam bez planu. Zaskoczyć może wszystko, zarówno pogoda, jak i własny organizm. W Pirenejach w 2022 roku nabawiłem się pęcherza, który objął całą podeszwę stopy. Miałem szczęście, bo trafiłem na hiszpańskiego farmaceutę, który w ciągu godziny przygotował dla mnie maść przyspieszającą gojenie. Zadziałała i mogłem ruszyć dalej, kończąc całą trasę w 11 dni. Właśnie to jest piękne w takich wyzwaniach: niezwykłe spotkania z ludźmi.

Skąd pseudonim Attila?

(uśmiech) Wiem, że Attila przywodzi na myśl dość brutalne skojarzenia. Jest przecież powiedzenie: „Gdzie Attila przejdzie, tam trawa nie odrasta”. Ta wizja zdobywcy jest dla mnie interesująca. Można ją odczytać jako metaforę: traktuję mukowiscydozę jak groźnego przeciwnika. To sygnał, że trzeba działać i uświadamiać ludzi wokół siebie, bo ta niewidoczna choroba, przypomnę, wciąż jest śmiertelna, choć medycyna zrobiła ogromne postępy. Chorzy żyją dziś dłużej. Znam rodziny, w których dzieci dorosły, mają własne dzieci i snują plany, choć wcześniej było to nie do pomyślenia…


Dowiedz się więcej

Wesprzyj kampanię Thierry’ego Attili na stronie stowarzyszenia „Vaincre la mucoviscidose”

Śledź przygodę HexaTrek na Instagramie od 1 czerwca.