Bieganie: dlaczego maraton ma 42,195 km?
Każdy miłośnik biegania wie, że legendarny maraton liczy 42,195 km… ale skąd ta dokładność? Za tą chirurgiczną precyzją kryje się zaskakująca historia pełna heroicznych wyczynów, absurdalnych decyzji i odrobiny królewskiej kapryśności. Czas na historyczne śledztwo.
Początki maratonu spowija legenda: Dlaczego 42,195 kilometra? To pytanie przynajmniej raz zadał sobie każdy maratończyk, z głową ciężką od zmęczenia i nogami jak z ołowiu, zanim przekroczył linię mety. Dlaczego nie równe 42? Albo nawet 40, na wzór greckiego mitu, od którego bieg wziął swoją nazwę? Marathons.com musiało się nad tym wszystkim pochylić!
Phidippidès, pierwszy maratończyk?
Cofnijmy się do bardzo odległej przeszłości, do V wieku p.n.e. W 490 roku p.n.e. grecka armia wbrew wszelkim oczekiwaniom pokonała perskich najeźdźców w słynnej bitwie pod Maratonem. Legenda głosi, że ateński żołnierz i posłaniec imieniem Phidippidès miał bez wytchnienia pobiec do Aten, pokonując blisko 40 kilometrów, by ogłosić zwycięstwo. U kresu sił pierwszy maratończyk w historii, choć zupełnie nie z własnej woli, miał wyszeptać ostatnie słowo: „Nikè” (zwycięstwo w starożytnej grece), po czym paść martwy po tej wyczerpującej wyprawie.
Jednak według jedynej relacji z epoki, autorstwa Herodota, Ateńczyk nie biegł między Maratonem a swoim rodzinnym miastem, lecz z Aten do Sparty, by prosić o pomoc. Te 250 km pokonane pieszo w 36 godzin, by dotrzeć do polis na Peloponezie, nigdy nie zostały wiarygodnie potwierdzone. Od 1983 roku między tymi dwoma miastami rozgrywany jest za to bieg ultradystansowy na dystansie 246 km, nazwany „ Spartathlon”. Tragiczna i wzniosła, ta mitologiczna opowieść zainspirowała kolejne pokolenia.
Spiridon Louis przechodzi do historii
Podczas pierwszych nowożytnych igrzysk olimpijskich w 1896 roku, zorganizowanych w… Atenach, ta antyczna epopeja zyskała nowe życie. Do programu wpisano bieg na 40 kilometrów. Baron Pierre de Coubertin wraz ze swoim prawą ręką i językoznawcą Michelem Bréale’em chciał w ten sposób uczcić Phidippidèsa, wyznaczając trasę z równiny Maratonu na stadion Panateński w greckiej stolicy. Tak maraton wkroczył do historii międzynarodowego sportu.
Dla porządku dodajmy, że ten pierwszy nowożytny bieg wygrał grecki pasterz o imieniu Spyrídon Loúis, który z miejsca stał się bohaterem. W tamtych czasach każda edycja igrzysk wyznaczała własny dystans, wahający się zależnie od nastroju organizatorów między 40 a 42 kilometrami. Nic nie było jeszcze ustalone raz na zawsze.
Królewska rodzina zmienia trasę maratonu w 1908 roku
W tym miejscu historia schodzi z podniosłego tonu na zupełnie przyziemny. Podczas igrzysk olimpijskich w Londynie w 1908 roku maraton miał liczyć klasyczne 26 mil (41,843 km). Plany pokrzyżowały jednak kaprysy rodziny królewskiej. Królowa Aleksandra zażyczyła sobie, by bieg rozpoczął się pod oknami zamku Windsor, tak aby jej dzieci mogły obserwować start. Metę przeniesiono natomiast przed lożę królewską na stadionie olimpijskim, zapewniając idealny widok.
Rezultat? Dodano 385 jardów (352 metry), zwiększając całkowity dystans do 42,195 kilometra. A co w tym najbardziej absurdalne? Ta improwizowana zmiana mogła pozostać lokalną ciekawostką. Nic z tego. Z czasem stała się międzynarodowym standardem, a w 1921 roku Międzynarodowa Federacja Lekkoatletyczna, ówczesna IAAF, a dzisiejsza World Athletics, oficjalnie zatwierdziła ten dystans. Być może z czystej przekory przypadku albo z miłości do zbędnych szczegółów.
Absurd, który stał się symbolem
Dziś 42,195 km ma status niemal świętości. Każdy maratończyk zna tę liczbę na pamięć, a ostatnich kilometrów obawia się każdy biegacz. Niewielu zdaje sobie jednak sprawę, że tę zdumiewającą precyzję zawdzięczamy królowej, królewskiemu trawnikowi i wyjątkowo prestiżowym lożom. To właśnie mieszanka antycznego mitu i nowożytnej fantazji nadaje maratonowi jego wyjątkowy smak.
Za każdym krokiem kryje się echo Phidippidèsa i ukłon w stronę Aleksandry. Te kilometry opowiadają historię potu, ambicji i szczypty szaleństwa, która łączy pokolenia i przekracza granice. Następnym razem, gdy usłyszysz tę dziwną liczbę, pamiętaj: maraton to znacznie więcej niż dystans. To także podróż przez czas, święto ludzkiej wytrzymałości i dowód na to, że nawet królewskie kaprysy mogą tworzyć legendy.
Więcej artykułów
Spyrídon Loúis, na zawsze pierwszy
Maraton, od pierwszych igrzysk w 1896 roku, buduje swój mit. Pierwszym zwycięzcą został Spyrídon Loúis, pierwsza olimpijska gwiazda…
śr., 9 września 2026
Maraton na orbicie. Astronauci biegną w kosmosie
W ciągu dwóch dekad dwoje astronautów przebiegło maraton 400 kilometrów nad powierzchnią Ziemi.
śr., 9 września 2026
Berlin 1936: maraton oporu
Berlin 1936: igrzyska przejęte przez nazistowską propagandę, a maraton staje się symbolem oporu i walki o godność.
śr., 9 września 2026