Maraton Londyński 2026: Sabastian Sawe łamie mityczną granicę dwóch godzin

CL
Autor: Clément Laborieux

Opublikowano czw., 10 września 2026

Zaktualizowano czw., 10 września 2026

Maraton Londyński 2026: Sabastian Sawe łamie mityczną granicę dwóch godzin
© London Marathon Events

26 kwietnia 2026 roku. Data, która na zawsze zapisze się w historii maratonu. Są takie dni, kiedy sport wkracza na zupełnie nowy poziom. Kiedy najbardziej mityczne bariery naprawdę pękają. Podczas 46. edycji Maratonu Londyńskiego Sabastian Sawe został pierwszym człowiekiem w historii, który przebiegł oficjalny maraton poniżej dwóch godzin. 1:59:30. Wynik, na który od kilku lat czekali wszyscy pasjonaci i eksperci. A jakby tego było mało, Yomif Kejelcha w swoim maratońskim debiucie również złamał tę granicę, uzyskując 1:59:41. Czegoś takiego jeszcze nie było. Dwóch zawodników poniżej dwóch godzin. W tym samym biegu. Na tym samym londyńskim asfalcie. To przyprawia o zawrót głowy. Londyn nie powiedział jednak ostatniego słowa. W rywalizacji kobiet Tigst Assefa obroniła tytuł w czasie 2:15:41, ustanawiając rekord świata w biegu wyłącznie kobiecym. Dzień kompletny. Historyczny. Niemal nierzeczywisty. Wynik, który otwiera w maratonie nową erę.

Sabastian Sawe, pierwszy człowiek poniżej dwóch godzin

Już po pierwszych kilometrach było jasne, że ten maraton nie będzie zwyczajny. Czołówka ruszyła w bardzo szybkim tempie, a potem lekko odpuściła: 14:14 na 5 km i 28:34 na 10 km. Z przodu byli wszyscy wielcy faworyci: Sabastian Sawe, Yomif Kejelcha, Jacob Kiplimo, Tamirat Tola, Amos Kipruto, Deresa Geleta. Niesamowita gęstość czołówki. Napięcie było wyczuwalne cały czas. Skupione twarze.

Trzej pacemakerzy wykonali dobrą robotę, a półmaraton pokonano w 1:00:29. Jeszcze nie poniżej dwóch godzin, ale dokładnie w zakładanej strefie. W tej, w której wszystko pozostaje możliwe, o ile nogi wytrzymają. Pierwsza część londyńskiej trasy sprzyjała szybkiemu bieganiu, z licznymi zbiegami. Wynik na półmetku pokazywał, że liderzy biegną dotąd rozsądnie i zachowawczo. Ale wszystko wciąż było do zrobienia.

Bieg zmienił się po 30. kilometrze. Pacemakerzy zeszli z trasy, a Sabastian Sawe objął prowadzenie. Wyglądał swobodnie, niemal zbyt spokojnie jak na to, co właśnie się działo. Jego krok był długi, płynny i efektywny. Za nim trzymał się Yomif Kejelcha. W swoim debiucie maratońskim Etiopczyk dokonywał czegoś ledwie wyobrażalnego. Po latach wielkich występów na bieżni wiele oczekiwano po jego przejściu na maraton, ale fakt, że w tym momencie nadal biegł za Sawe, robił ogromne wrażenie. Jacob Kiplimo, rekordzista świata w półmaratonie (57:20), pozostawał kilka sekund z tyłu, ale luka zaczynała się powiększać.

𝟭:𝟱𝟵:𝟯𝟬. Rekord świata podczas Maratonu Londyńskiego dla Sabastiana Sawe, w niesamowitej atmosferze 🙌 pic.twitter.com/Gqy4Uk01Sl

— Eurosport France (@Eurosport_FR) 26 kwietnia 2026

Między 30. a 35. kilometrem Sawe i Kejelcha zaczęli robić show. Mocno przyspieszyli. Sawe dyktował tempo, Kejelcha odpowiadał. Prognozy zaczynały wyglądać szalenie. To nie był już tylko rekord świata. Nie chodziło już wyłącznie o wielkie zwycięstwo. Bariera dwóch godzin stała się tematem wszystkich rozmów. Tłum przy trasie oszalał. Na ulice Londynu wyszło niemal 800 tysięcy osób, by dopingować biegaczy.

W pobliżu Big Bena Sabastian Sawe zaatakował w odpowiednim momencie i odskoczył Kejelsze na kilka metrów. Niewiele, ale wystarczająco. Niesamowite było to, że Kenijczyk nadal naciskał, samotnie prowadząc i napędzany swoim najśmielszym marzeniem oraz energią Londynu. Wszyscy wokół zaczynali rozumieć, co się dzieje: byliśmy świadkami chwili, która pozostanie w pamięci.

400 metrów przed metą rozpoczął ostatni zakręt, by wbiec na finiszową prostą na The Mall. Po heroicznym wysiłku i perfekcyjnie rozegranym biegu (1:00:29/59:01) przekroczył linię mety w czasie 1:59:30. Rozbił symboliczną granicę dwóch godzin oraz poprzedni rekord świata Kelvina Kiptuma (2:00:35). Eliud Kipchoge otworzył tę drogę wynikiem 1:59:40 uzyskanym poza oficjalnym biegiem w 2019 roku. Sabastian Sawe dokonał tego w atestowanym maratonie. Yomif Kejelcha również nie odpuścił. Finiszował tuż za nim z czasem 1:59:41. Wynik poniżej dwóch godzin w debiucie maratońskim. To po prostu kosmos. Został najszybszym zawodnikiem w historii debiutanckiego maratonu. Jacob Kiplimo zajął trzecie miejsce w 2:00:28. Tak, to nie pomyłka: cała trójka pobiegła szybciej niż dotychczasowy rekord świata.

Wiedziałem, że jestem bardzo dobrze przygotowany do tego biegu. Ale to, co wydarzyło się wczoraj, było wyjątkowe. Nigdy nie zapomnę tej chwili. Przyjechałem tu przede wszystkim wygrać i spróbować pobić rekord świata. Dziś jestem bardzo szczęśliwy. Yomif zmusił mnie, żebym dał z siebie jeszcze więcej.

Sabastian Sawe

Klasyfikacja mężczyzn
1. Sabastian Sawe (Kenia) 1:59:30
2. Yomif Kejelcha (Etiopia) 1:59:41
3. Jacob Kiplimo (Uganda) 2:00:28
4. Amos Kipruto (Kenia) 2:01:39
5. Tamirat Tola (Etiopia) 2:02:59
6. Deresa Geleta (Etiopia) 2:03:23
7. Addisu Gobena (Etiopia) 2:05:23
8. Geoffrey Kamworor (Kenia) 2:05:38
9. Peter Lynch (Irlandia) 2:06:08
10. Mahamed Mahamed (Wielka Brytania) 2:06:14

Sabastian Sawe chce rozwiać podejrzenia o doping

Oczywiście taki wynik rodzi pytania. To naturalne, szczególnie po sprawie Ruth Chepngetich. Współczesny maraton rozwija się bardzo szybko, czasem zbyt szybko. Buty z płytką karbonową, zoptymalizowane odżywianie, szybkie trasy, strategie dopracowane w najmniejszych szczegółach… a także, rzecz jasna, kwestia zaufania i dopingu. W ostatnich latach Athletics Integrity Unit, czyli jednostka antydopingowa World Athletics, ukarała niezliczoną liczbę Kenijczyków.

W tej kwestii Sabastian Sawe postanowił działać z wyprzedzeniem. Według kilku mediów jego zespół oraz sponsor techniczny Adidas wdrożyli rozszerzony program kontroli, a co roku przekazują 50 tysięcy dolarów na rzecz Athletics Integrity Unit, by zwiększyć częstotliwość testów. Przed ubiegłorocznym Maratonem Berlińskim miał przejść około 25 kontroli antydopingowych w ciągu dwóch miesięcy, w ramach tej polityki przejrzystości. To ogromna liczba i trudno uznać ją za szczegół. W sporcie regularnie nadszarpywanym przez afery taka transparentność może odegrać kluczową rolę. Oczywiście nie gwarantuje wszystkiego. Ale pomaga odbudowywać wizerunek dyscypliny.

adidas zgarnia pełną pulę dzięki nowym Adizero Adios Pro Evo 3

Pozostaje jeszcze kwestia butów. Sawe startował w nowych superbutach Adidas Adizero Adios Pro Evo 3, modelu, który siłą rzeczy na nowo rozbudził dyskusję o przewadze technologicznej. Kejelcha również miał je na nogach. Assefa także. Niemiecka marka zaliczyła perfekcyjny dzień, a jej akcje wyraźnie zyskały od niedzieli. Jedni mówią o rewolucji, inni o technologicznym dopingu. Pewne jest to, że zasady ustala World Athletics, a sprzęt spełnia wymogi regulaminu. Debata nie zniknie. Wynik jednak pozostaje faktem. Ostatecznie to nie but robi biegacza. Sawe już wcześniej miał imponujące wyniki, które zapowiadały wielką przyszłość na maratońskiej trasie: 58:02 w półmaratonie i 26:49 na 10 km. To nie są przypadkowe rezultaty.

Tigst Assefa ustanawia nowy rekord świata

Jeszcze zanim w rywalizacji mężczyzn doszło do trzęsienia ziemi, bieg kobiet zdążył już nadać Londynowi historyczny wymiar. Faworytki od początku ruszyły szybko. Bardzo szybko. Tigst Assefa, Hellen Obiri, Joyciline Jepkosgei i Catherine Reline Amanang’ole znalazły się na czele. 5 km pokonały w 15:39, a 10 km w 31:03. Tempo było szalone, niemal na poziomie rekordu świata w biegu wyłącznie kobiecym, bez męskich pacemakerów.

Bardzo szybko Amanang’ole odpadła. Dla zawodniczki, która rok wcześniej pełniła tu rolę pacemakerki, tempo okazało się zbyt mocne. Z przodu zostały już tylko trzy kobiety: Assefa, Obiri i Jepkosgei. Zgodnie z oczekiwaniami. Trzy mistrzynie. Trzy różne style biegu. Trzy spojrzenia, które co chwilę się spotykały. Półmaraton minęły w 1:06:12. Wynik już wtedy robił ogromne wrażenie.

Maraton Londyński 2026: Sabastian Sawe przechodzi do historii z niesamowitym wynikiem 1:59:30, jako pierwszy oficjalny maratończyk poniżej dwóch godzin. Yomif Kejelcha również złamał barierę dwóch godzin, a Tigst Assefa ustanowiła nowy rekord świata kobiet.© London Marathon Events

Druga połowa biegu zamieniła się w pojedynek sił. Nie było już pacemakera. Zostały trzy zawodniczki, które odpowiadały na każdy ruch rywalek, zmieniając się na prowadzeniu. Assefa spróbowała zaatakować na podbiegu w kierunku Canary Wharf, rezygnując nawet z jednego punktu odżywczego. Obiri i Jepkosgei trzymały się blisko. Nikt nie chciał odpaść jako pierwszy. Na ostatnich kilometrach stawka się zagęściła. Wtedy Tigst Assefa przyspieszyła. Joyciline Jepkosgei odpadła jako pierwsza. Hellen Obiri próbowała utrzymać kontakt, ale Etiopka była zbyt mocna. Pracowała ramionami, jej krok był potężny i pomknęła w stronę The Mall.

Tigst Assefa zwyciężyła w czasie 2:15:41, poprawiając o dziewięć sekund własny rekord świata w biegu wyłącznie kobiecym, ustanowiony tutaj rok wcześniej. Za nią Hellen Obiri finiszowała w 2:15:53, bijąc rekord życiowy, a Joyciline Jepkosgei w 2:15:55. Trzy kobiety poniżej 2:16 w jednym biegu. Trzy kosmiczne wyniki. W przeciwieństwie do ubiegłego roku warunki sprzyjały szybkiemu bieganiu: temperatura wynosiła od 10 do 12 stopni, a na ostatnim odcinku trasy zawodniczki miały lekki wiatr w plecy.

Klasyfikacja kobiet
1. Tigst Assefa (Etiopia) 2:15:41
2. Hellen Obiri (Kenia) 2:15:53
3. Joyciline Jepkosgei (Kenia) 2:15:55
4. Degitu Azimeraw (Etiopia) 2:19:13
5. Catherine Reline Amanang’ole (Kenia) 2:21:20
6. Eunice Chumba (Bahrajn) 2:23:44
7. Eilish McColgan (Wielka Brytania) 2:24:51
8. Julia Paternain (Urugwaj) 2:25:47
9. Rose Harvey (Wielka Brytania) 2:26:14
10. Marta Galimany (Hiszpania) 2:27:38

Maraton wkracza w nową erę

Londyn 2026 wyraźnie wyznaczy granicę między tym, co było, a tym, co nadejdzie. Przez dziesięciolecia wynik poniżej dwóch godzin był niemal świętą granicą. Trochę szalonym pomysłem, laboratoryjną obsesją i fantazją fizjologów oraz pasjonatów biegania. Eliud Kipchoge pokazał, że jest to możliwe podczas Ineos 1:59. Kelvin Kiptum zbliżył tę granicę w Chicago. Sabastian Sawe ją wymazał.

Ten bieg nie opowiada jednak wyłącznie historii jednego człowieka. Pokazuje też, jak zmienia się cały maraton. Zawodnicy coraz młodziej przechodzą na biegi uliczne. Specjaliści od 5000 i 10 000 metrów oraz półmaratonu szybciej przestawiają się na dystans 42 km. Buty idą do przodu. Żywienie również. Strategie biegowe stają się chirurgicznie precyzyjne. Rekordy nie poprawiają się już o małe ułamki. One pękają całymi seriami.

Być może najbardziej szokujące jest to, że Yomif Kejelcha przebiegł swój pierwszy maraton w 1:59:41. Że Jacob Kiplimo ukończył bieg w 2:00:28, również poniżej poprzedniego rekordu świata. Że cała czołowa szóstka ustanowiła najlepsze wyniki w historii na swoich miejscach. Londyn nie wyłonił tylko historycznego zwycięzcy. Londyn przesunął całą granicę tego, co możliwe.

Maraton Londyński 2026 pozostanie datą zapisaną w historii sportu. Nie tylko w historii biegania. W historii sportu jako takiego. Sabastian Sawe złamał barierę dwóch godzin. Yomif Kejelcha podążył za nim w nieznane. Tigst Assefa poprawiła własny rekord. A Londyn po raz kolejny stworzył idealną scenę dla rewolucji. Nie trzeba już jechać do Walencji, Chicago ani Berlina. Nie wiemy jeszcze, dokąd zaprowadzi nas ta nowa era. 1:58? Być może. Dziś trzeba jednak przede wszystkim uświadomić sobie skalę tego, co właśnie się wydarzyło. Maraton zmienił świat. A my mieliśmy szczęście zobaczyć to na żywo.

Wszystkie wyniki Maratonu Londyńskiego 2026


26 kwietnia 2026 roku. Data, która na zawsze zapisze się w historii maratonu. Są takie dni, kiedy sport wkracza na zupełnie nowy poziom. Kiedy najbardziej mityczne bariery naprawdę pękają. Podczas 46. edycji Maratonu Londyńskiego Sabastian Sawe został pierwszym człowiekiem w historii, który przebiegł oficjalny maraton poniżej dwóch godzin. 1:59:30. Wynik, na który od kilku lat czekali wszyscy pasjonaci i eksperci. A jakby tego było mało, Yomif Kejelcha w swoim maratońskim debiucie również złamał tę granicę, uzyskując 1:59:41. Czegoś takiego jeszcze nie było. Dwóch zawodników poniżej dwóch godzin. W tym samym biegu. Na tym samym londyńskim asfalcie. To przyprawia o zawrót głowy. Londyn nie powiedział jednak ostatniego słowa. W rywalizacji kobiet Tigst Assefa obroniła tytuł w czasie 2:15:41, ustanawiając rekord świata w biegu wyłącznie kobiecym. Dzień kompletny. Historyczny. Niemal nierzeczywisty. Wynik, który otwiera w maratonie nową erę.


Sabastian Sawe, pierwszy człowiek poniżej dwóch godzin

Już po pierwszych kilometrach było jasne, że ten maraton nie będzie zwyczajny. Czołówka ruszyła w bardzo szybkim tempie, a potem lekko odpuściła: 14:14 na 5 km i 28:34 na 10 km. Z przodu byli wszyscy wielcy faworyci: Sabastian Sawe, Yomif Kejelcha, Jacob Kiplimo, Tamirat Tola, Amos Kipruto, Deresa Geleta. Niesamowita gęstość czołówki. Napięcie było wyczuwalne cały czas. Skupione twarze.

Trzej pacemakerzy wykonali dobrą robotę, a półmaraton pokonano w 1:00:29. Jeszcze nie poniżej dwóch godzin, ale dokładnie w zakładanej strefie. W tej, w której wszystko pozostaje możliwe, o ile nogi wytrzymają. Pierwsza część londyńskiej trasy sprzyjała szybkiemu bieganiu, z licznymi zbiegami. Wynik na półmetku pokazywał, że liderzy biegną dotąd rozsądnie i zachowawczo. Ale wszystko wciąż było do zrobienia.

Bieg zmienił się po 30. kilometrze. Pacemakerzy zeszli z trasy, a Sabastian Sawe objął prowadzenie. Wyglądał swobodnie, niemal zbyt spokojnie jak na to, co właśnie się działo. Jego krok był długi, płynny i efektywny. Za nim trzymał się Yomif Kejelcha. W swoim debiucie maratońskim Etiopczyk dokonywał czegoś ledwie wyobrażalnego. Po latach wielkich występów na bieżni wiele oczekiwano po jego przejściu na maraton, ale fakt, że w tym momencie nadal biegł za Sawe, robił ogromne wrażenie. Jacob Kiplimo, rekordzista świata w półmaratonie (57:20), pozostawał kilka sekund z tyłu, ale luka zaczynała się powiększać.

𝟭:𝟱𝟵:𝟯𝟬. Rekord świata podczas Maratonu Londyńskiego dla Sabastiana Sawe, w niesamowitej atmosferze 🙌 pic.twitter.com/Gqy4Uk01Sl

— Eurosport France (@Eurosport_FR) 26 kwietnia 2026

Między 30. a 35. kilometrem Sawe i Kejelcha zaczęli robić show. Mocno przyspieszyli. Sawe dyktował tempo, Kejelcha odpowiadał. Prognozy zaczynały wyglądać szalenie. To nie był już tylko rekord świata. Nie chodziło już wyłącznie o wielkie zwycięstwo. Bariera dwóch godzin stała się tematem wszystkich rozmów. Tłum przy trasie oszalał. Na ulice Londynu wyszło niemal 800 tysięcy osób, by dopingować biegaczy.

W pobliżu Big Bena Sabastian Sawe zaatakował w odpowiednim momencie i odskoczył Kejelsze na kilka metrów. Niewiele, ale wystarczająco. Niesamowite było to, że Kenijczyk nadal naciskał, samotnie prowadząc i napędzany swoim najśmielszym marzeniem oraz energią Londynu. Wszyscy wokół zaczynali rozumieć, co się dzieje: byliśmy świadkami chwili, która pozostanie w pamięci.

400 metrów przed metą rozpoczął ostatni zakręt, by wbiec na finiszową prostą na The Mall. Po heroicznym wysiłku i perfekcyjnie rozegranym biegu (1:00:29/59:01) przekroczył linię mety w czasie 1:59:30. Rozbił symboliczną granicę dwóch godzin oraz poprzedni rekord świata Kelvina Kiptuma (2:00:35). Eliud Kipchoge otworzył tę drogę wynikiem 1:59:40 uzyskanym poza oficjalnym biegiem w 2019 roku. Sabastian Sawe dokonał tego w atestowanym maratonie. Yomif Kejelcha również nie odpuścił. Finiszował tuż za nim z czasem 1:59:41. Wynik poniżej dwóch godzin w debiucie maratońskim. To po prostu kosmos. Został najszybszym zawodnikiem w historii debiutanckiego maratonu. Jacob Kiplimo zajął trzecie miejsce w 2:00:28. Tak, to nie pomyłka: cała trójka pobiegła szybciej niż dotychczasowy rekord świata.

Wiedziałem, że jestem bardzo dobrze przygotowany do tego biegu. Ale to, co wydarzyło się wczoraj, było wyjątkowe. Nigdy nie zapomnę tej chwili. Przyjechałem tu przede wszystkim wygrać i spróbować pobić rekord świata. Dziś jestem bardzo szczęśliwy. Yomif zmusił mnie, żebym dał z siebie jeszcze więcej.

Sabastian Sawe

Klasyfikacja mężczyzn
1. Sabastian Sawe (Kenia) 1:59:30
2. Yomif Kejelcha (Etiopia) 1:59:41
3. Jacob Kiplimo (Uganda) 2:00:28
4. Amos Kipruto (Kenia) 2:01:39
5. Tamirat Tola (Etiopia) 2:02:59
6. Deresa Geleta (Etiopia) 2:03:23
7. Addisu Gobena (Etiopia) 2:05:23
8. Geoffrey Kamworor (Kenia) 2:05:38
9. Peter Lynch (Irlandia) 2:06:08
10. Mahamed Mahamed (Wielka Brytania) 2:06:14

Sabastian Sawe chce rozwiać podejrzenia o doping

Oczywiście taki wynik rodzi pytania. To naturalne, szczególnie po sprawie Ruth Chepngetich. Współczesny maraton rozwija się bardzo szybko, czasem zbyt szybko. Buty z płytką karbonową, zoptymalizowane odżywianie, szybkie trasy, strategie dopracowane w najmniejszych szczegółach… a także, rzecz jasna, kwestia zaufania i dopingu. W ostatnich latach Athletics Integrity Unit, czyli jednostka antydopingowa World Athletics, ukarała niezliczoną liczbę Kenijczyków.

W tej kwestii Sabastian Sawe postanowił działać z wyprzedzeniem. Według kilku mediów jego zespół oraz sponsor techniczny Adidas wdrożyli rozszerzony program kontroli, a co roku przekazują 50 tysięcy dolarów na rzecz Athletics Integrity Unit, by zwiększyć częstotliwość testów. Przed ubiegłorocznym Maratonem Berlińskim miał przejść około 25 kontroli antydopingowych w ciągu dwóch miesięcy, w ramach tej polityki przejrzystości. To ogromna liczba i trudno uznać ją za szczegół. W sporcie regularnie nadszarpywanym przez afery taka transparentność może odegrać kluczową rolę. Oczywiście nie gwarantuje wszystkiego. Ale pomaga odbudowywać wizerunek dyscypliny.

adidas zgarnia pełną pulę dzięki nowym Adizero Adios Pro Evo 3

Pozostaje jeszcze kwestia butów. Sawe startował w nowych superbutach Adidas Adizero Adios Pro Evo 3, modelu, który siłą rzeczy na nowo rozbudził dyskusję o przewadze technologicznej. Kejelcha również miał je na nogach. Assefa także. Niemiecka marka zaliczyła perfekcyjny dzień, a jej akcje wyraźnie zyskały od niedzieli. Jedni mówią o rewolucji, inni o technologicznym dopingu. Pewne jest to, że zasady ustala World Athletics, a sprzęt spełnia wymogi regulaminu. Debata nie zniknie. Wynik jednak pozostaje faktem. Ostatecznie to nie but robi biegacza. Sawe już wcześniej miał imponujące wyniki, które zapowiadały wielką przyszłość na maratońskiej trasie: 58:02 w półmaratonie i 26:49 na 10 km. To nie są przypadkowe rezultaty.

Tigst Assefa ustanawia nowy rekord świata

Jeszcze zanim w rywalizacji mężczyzn doszło do trzęsienia ziemi, bieg kobiet zdążył już nadać Londynowi historyczny wymiar. Faworytki od początku ruszyły szybko. Bardzo szybko. Tigst Assefa, Hellen Obiri, Joyciline Jepkosgei i Catherine Reline Amanang’ole znalazły się na czele. 5 km pokonały w 15:39, a 10 km w 31:03. Tempo było szalone, niemal na poziomie rekordu świata w biegu wyłącznie kobiecym, bez męskich pacemakerów.

Bardzo szybko Amanang’ole odpadła. Dla zawodniczki, która rok wcześniej pełniła tu rolę pacemakerki, tempo okazało się zbyt mocne. Z przodu zostały już tylko trzy kobiety: Assefa, Obiri i Jepkosgei. Zgodnie z oczekiwaniami. Trzy mistrzynie. Trzy różne style biegu. Trzy spojrzenia, które co chwilę się spotykały. Półmaraton minęły w 1:06:12. Wynik już wtedy robił ogromne wrażenie.

Maraton Londyński 2026: Sabastian Sawe przechodzi do historii z niesamowitym wynikiem 1:59:30, jako pierwszy oficjalny maratończyk poniżej dwóch godzin. Yomif Kejelcha również złamał barierę dwóch godzin, a Tigst Assefa ustanowiła nowy rekord świata kobiet.© London Marathon Events

Druga połowa biegu zamieniła się w pojedynek sił. Nie było już pacemakera. Zostały trzy zawodniczki, które odpowiadały na każdy ruch rywalek, zmieniając się na prowadzeniu. Assefa spróbowała zaatakować na podbiegu w kierunku Canary Wharf, rezygnując nawet z jednego punktu odżywczego. Obiri i Jepkosgei trzymały się blisko. Nikt nie chciał odpaść jako pierwszy. Na ostatnich kilometrach stawka się zagęściła. Wtedy Tigst Assefa przyspieszyła. Joyciline Jepkosgei odpadła jako pierwsza. Hellen Obiri próbowała utrzymać kontakt, ale Etiopka była zbyt mocna. Pracowała ramionami, jej krok był potężny i pomknęła w stronę The Mall.

Tigst Assefa zwyciężyła w czasie 2:15:41, poprawiając o dziewięć sekund własny rekord świata w biegu wyłącznie kobiecym, ustanowiony tutaj rok wcześniej. Za nią Hellen Obiri finiszowała w 2:15:53, bijąc rekord życiowy, a Joyciline Jepkosgei w 2:15:55. Trzy kobiety poniżej 2:16 w jednym biegu. Trzy kosmiczne wyniki. W przeciwieństwie do ubiegłego roku warunki sprzyjały szybkiemu bieganiu: temperatura wynosiła od 10 do 12 stopni, a na ostatnim odcinku trasy zawodniczki miały lekki wiatr w plecy.

Klasyfikacja kobiet
1. Tigst Assefa (Etiopia) 2:15:41
2. Hellen Obiri (Kenia) 2:15:53
3. Joyciline Jepkosgei (Kenia) 2:15:55
4. Degitu Azimeraw (Etiopia) 2:19:13
5. Catherine Reline Amanang’ole (Kenia) 2:21:20
6. Eunice Chumba (Bahrajn) 2:23:44
7. Eilish McColgan (Wielka Brytania) 2:24:51
8. Julia Paternain (Urugwaj) 2:25:47
9. Rose Harvey (Wielka Brytania) 2:26:14
10. Marta Galimany (Hiszpania) 2:27:38

Maraton wkracza w nową erę

Londyn 2026 wyraźnie wyznaczy granicę między tym, co było, a tym, co nadejdzie. Przez dziesięciolecia wynik poniżej dwóch godzin był niemal świętą granicą. Trochę szalonym pomysłem, laboratoryjną obsesją i fantazją fizjologów oraz pasjonatów biegania. Eliud Kipchoge pokazał, że jest to możliwe podczas Ineos 1:59. Kelvin Kiptum zbliżył tę granicę w Chicago. Sabastian Sawe ją wymazał.

Ten bieg nie opowiada jednak wyłącznie historii jednego człowieka. Pokazuje też, jak zmienia się cały maraton. Zawodnicy coraz młodziej przechodzą na biegi uliczne. Specjaliści od 5000 i 10 000 metrów oraz półmaratonu szybciej przestawiają się na dystans 42 km. Buty idą do przodu. Żywienie również. Strategie biegowe stają się chirurgicznie precyzyjne. Rekordy nie poprawiają się już o małe ułamki. One pękają całymi seriami.

Być może najbardziej szokujące jest to, że Yomif Kejelcha przebiegł swój pierwszy maraton w 1:59:41. Że Jacob Kiplimo ukończył bieg w 2:00:28, również poniżej poprzedniego rekordu świata. Że cała czołowa szóstka ustanowiła najlepsze wyniki w historii na swoich miejscach. Londyn nie wyłonił tylko historycznego zwycięzcy. Londyn przesunął całą granicę tego, co możliwe.

Maraton Londyński 2026 pozostanie datą zapisaną w historii sportu. Nie tylko w historii biegania. W historii sportu jako takiego. Sabastian Sawe złamał barierę dwóch godzin. Yomif Kejelcha podążył za nim w nieznane. Tigst Assefa poprawiła własny rekord. A Londyn po raz kolejny stworzył idealną scenę dla rewolucji. Nie trzeba już jechać do Walencji, Chicago ani Berlina. Nie wiemy jeszcze, dokąd zaprowadzi nas ta nowa era. 1:58? Być może. Dziś trzeba jednak przede wszystkim uświadomić sobie skalę tego, co właśnie się wydarzyło. Maraton zmienił świat. A my mieliśmy szczęście zobaczyć to na żywo.

Wszystkie wyniki Maratonu Londyńskiego 2026