Międzynarodowy Maraton w Dżakarcie 2026: 45 tysięcy biegaczy w tropikalnym skwarze
Ponad 45 tysięcy biegaczy z 52 krajów, bezkonkurencyjni Kenijczycy, reprezentant gospodarzy, który zatrzymał się na modlitwę w trakcie rywalizacji, oraz tragedia przypominająca, że Dżakarta nikogo nie oszczędza. Międzynarodowy Maraton w Dżakarcie spełnił wszystkie obietnice, te dobre i te złe.
O 4 rano w Dżakarcie dzieje się coś niezwykłego. Z meczetów w okolicy dobiegają pierwsze modlitwy muezina, powietrze pozostaje ciepłe po nocy, która nie przyniosła prawdziwego ochłodzenia, a główne arterie indonezyjskiej stolicy, zwykle zakorkowane i pogrążone w nieustannym chaosie komunikacyjnym, nagle należą do dziesiątek tysięcy sylwetek w strojach biegowych. Niemal surrealistyczna scena w dziesięciomilionowej metropolii. I właśnie na tym polega cały urok Międzynarodowego Maratonu w Dżakarcie, wśród wtajemniczonych zwanego JAKIM.
14 czerwca, podczas czwartej edycji zawodów rozgrywanych pod szyldem World Athletics Elite, na starcie stanęło ponad 45 500 biegaczy, w tym 1012 uczestników z zagranicy reprezentujących 52 kraje. Potwierdziło to coś, co wielu obserwatorów przeczuwało już od dwóch lat: Dżakarta staje się ważnym punktem na światowej mapie biegania.
Kennedy Njogu Muhia, Kenijczyk znający azjatyckie trasy
W rywalizacji elity Kenia po raz kolejny dyktowała warunki. Kennedy Njogu Muhia przekroczył linię mety w czasie 2:16:24 i sięgnął po tytuł wśród mężczyzn. Wynik, który na papierze nie robi wielkiego wrażenia, nabiera zupełnie innego znaczenia w warunkach wysokiej temperatury i wilgotności, o czym sam zawodnik mówił po biegu. „Największym wyzwaniem była dziś temperatura połączona z wysoką wilgotnością” – przyznał. „Przygotowywałem się jednak do tego od stycznia, po Maratonie w Hongkongu. Dzięki zdyscyplinowanemu treningowi z trenerem i kolegami z drużyny ostatecznie mogłem odnieść zwycięstwo w Dżakarcie”.
Jego rodak Ezekiel Kemboi Omullo dopełnił kenijski dublet z czasem 2:16:44, a Abdi Asefa Kebede z Etiopii zajął trzecie miejsce w 2:20:05. Całe podium dla reprezentantów Afryki Wschodniej nie jest niespodzianką dla nikogo, kto śledzi ten cykl.
Kenijki i Etiopki łeb w łeb
Wśród kobiet walka była jeszcze bardziej zacięta. Dwie zawodniczki dzieliła na dystansie 42 kilometrów zaledwie minuta. Alemnesh Herpha Guta z Kenii zwyciężyła w 2:36:54, wyprzedzając Etiopkę Meseret Dinke Meleka, drugą na mecie z czasem 2:37:50. Trzecie miejsce zajęła Eunice Nyawira Muchiri, również z Kenii, która uzyskała 2:39:18.
W pierwszej dziesiątce finiszujących znalazło się siedem zawodniczek z Afryki Wschodniej. Kenijka Elizabeth Chepcanan Rumokol była czwarta (2:39:30), a Etiopka Misa Yimer Mohammed siódma (2:42:48). Skład jak na każdym dużym biegu na świecie pokazuje, że JAKIM, mimo egzotycznej scenerii, skutecznie włączył międzynarodową elitę do swojego sportowego ekosystemu.
Lokalni bohaterowie między dumą a wiarą
Prawdziwe emocje JAKIM przynosi także rywalizacja krajowa. W indonezyjskich biegach ten wymiar ma szczególny ciężar. Robi Syianturi zwyciężył wśród mężczyzn z czasem 2:27:58, przed Nofeldi Petingko (2:28:21) i Sedilta Pilon Nubatonis (2:33:22). Najmocniej zapadła jednak w pamięć nie sama lokata, lecz historia opowiedziana przez mistrza gospodarzy. „Na 14. kilometrze zatrzymałem się na około trzy minuty, żeby się pomodlić” – opowiadał Robi. „Potem wróciłem do biegu. Dzięki Bogu udało mi się zająć pierwsze miejsce”. Trzy minuty postoju w maratonie, modlitwa w środku rywalizacji i zwycięstwo przed własną publicznością. Trudno wymyślić podobną historię. Wśród kobiet Isania Tarigan zdobyła krajowy tytuł w 3:08:47, przed Cilpia Manalu (3:16:20) i Sharfina Sheila Rosada (3:27:29).
Półmaraton pod znakiem Bernarda Musau i Fridah Ndindy
W półmaratonie Kenijczycy również zdominowali czołówkę. Bernard Musau Wambua wygrał wśród mężczyzn w 1:03:39, przed Harrisonem Muchirą Wanjiru (1:03:50) i Peterem Ndungu Wanyoike (1:05:44). W rywalizacji kobiet Fridah Ndinda Mweu z Kenii zwyciężyła w 1:15:22, tuż przed najlepszą Indonezyjką, Odektą Naibaho, która uzyskała 1:15:37. To znakomity wynik reprezentantki gospodarzy, do zwycięstwa w kategorii open zabrakło jej niespełna 15 sekund.
Marzenie o regionalnym cyklu
Ambicje organizatorów i przedstawicieli władz zrobiły wrażenie. Erick Thohir, indonezyjski minister młodzieży i sportu, znany także w świecie futbolu jako właściciel Interu Mediolan, podczas ceremonii przedstawił pomysł, któremu warto się przyglądać. „Skoro na świecie mamy Maraton Bostoński i Maraton Tokijski, dlaczego Azja Południowo-Wschodnia nie miałaby mieć własnego wspólnego wydarzenia? Miejmy nadzieję, że w 2027 lub 2028 roku Indonezja, Singapur, Malezja i Filipiny zbudują wspólny cykl maratonów dla najlepszych biegaczy regionu” – powiedział.
Najliczniejsze reprezentacje zagraniczne przybyły z Malezji, Singapuru i Korei Południowej. Już teraz daje to wyobrażenie o zapleczu, na którym mógłby oprzeć się przyszły cykl. Znaczenie gospodarcze również nie jest błahe. Według prognoz organizatora, IMRR, JAKIM 2026 miał wygenerować około 225 miliardów rupii, czyli ponad 11 milionów euro, wpływu ekonomicznego. To wyraźnie więcej niż podczas poprzedniej edycji.
Cień tragedii
W tym świątecznym obrazie pojawiła się bolesna rysa. Agus Putranadi, 29-letni Indonezyjczyk pochodzący z Lombok Barat, zmarł podczas półmaratonu. Zawodowo pracował jako ochroniarz, a bieganie było jego pasją. Wystartował na tym dystansie po raz pierwszy. Zasłabł na 14. kilometrze, obok głównego namiotu medycznego. Ratownicy natychmiast udzielili mu pomocy, a następnie przetransportowali go do szpitala Siloam Kebon Jeruk, gdzie późnym popołudniem stwierdzono zgon. W mediach społecznościowych biegacze informowali o problemach z szybkim uzyskaniem pomocy medycznej na niektórych odcinkach trasy. Ich zdaniem czas oczekiwania był zbyt długi.
Dyrektor medyczny JAKIM 2026, dr Andhika Raspati, przyznał, że zespół musiał jednocześnie reagować na nagły napływ zgłoszeń alarmowych w kilku punktach trasy. Do zabezpieczenia zawodów skierowano 257 osób personelu medycznego, 10 namiotów medycznych i 21 ambulansów. W praktyce ten system pokazał jednak swoje ograniczenia pod presją tropikalnych warunków tamtej czerwcowej niedzieli. Gubernator Dżakarty Pramono Anung zapowiedział szczegółową ocenę, ze szczególnym uwzględnieniem zabezpieczenia medycznego podczas kolejnych edycji.
✔ Wszystkie wyniki Międzynarodowego Maratonu w Dżakarcie 2026