Z Roland-Garros na asfalt: kiedy tenisiści zamieniają kort na maraton

Dorian Vuillet
Autor: Dorian Vuillet

Opublikowano śr., 9 września 2026

Zaktualizowano śr., 9 września 2026

Z Roland-Garros na asfalt: kiedy tenisiści zamieniają kort na maraton
© Archives N. Mollo

Najpierw bieg za piłką, potem za wynikiem. Dla wielu byłych tenisistów przejście do maratonu nie jest oczywiste, a jednak łączą je mentalność, dyscyplina i głód wyzwań. Niektórzy z wielkich już spróbowali.

Gdy Roland-Garros i jego nowe gwiazdy, Carlos Alcaraz oraz Jannik Sinner, rozpoczynają drugi tydzień turnieju, Marathons postanowiło przyjrzeć się relacji, jaka może łączyć żółtą piłkę z 42,195 km, które tak kochamy. Na papierze tenis i maraton wydają się przeciwieństwami: eksplozywność kontra wytrzymałość, pojedynek kontra samotność, krótkie wymiany kontra długi wysiłek. W gruncie rzeczy mają jednak znacznie więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. „ Bieg maratoński jest trochę jak mecz rozgrywany do pięciu setów” uważał Paul-Henri Mathieu, francuski finalista turnieju w Paris-Bercy z 2002 roku. „ Przeżywasz wszystkie możliwe emocje, zarządzasz energią, radzisz sobie z lepszymi i gorszymi momentami.” U niego zamiłowanie do wysiłku nie zniknęło wraz z końcem kariery. Po prostu zmieniło kierunek. Podobnie myśli Rosjanin Marat Safin, były lider światowego rankingu i współtrener swojego rodaka Andrey’a Rubleva podczas paryskiego Wielkiego Szlema. Przyznawał, że zawsze pociągały go dyscypliny, w których człowiek zostaje sam na sam ze sobą: „ Nie ma przeciwnika, nie ma trenera, który ci pomoże. Jesteś tylko ty i twoje nogi. To właśnie ekscytuje mnie w bieganiu.

Amatorzy z kortów też ruszają na asfalt

Nie dotyczy to wyłącznie zawodowców. Camille, była zawodniczka z rankingiem 15/2, dziś regularnie startująca w półmaratonach, przeżyła tę zmianę jako wyzwolenie: „ Po kontuzji odłożyłam rakietę i zaczęłam biegać bez konkretnego celu. Szybko odzyskałam jednak odczucia podobne do tych z tenisa: poczucie progresu i panowania nad sobą. I naprawdę dobrze jest nie mieć przed sobą kogoś, kogo trzeba pokonać.Dla wielu byłych zawodników bieganie staje się schronieniem. Sposobem na dalsze stawianie sobie wyzwań, już bez zewnętrznej presji. Gustavo Kuerten, trzykrotny zwycięzca French Open, mówił w wywiadzie dla hiszpańskich mediów, że regularnie biega, by odzyskać równowagę: „ Tenis jest wymagający przede wszystkim pod względem mentalnym. Bieganie działa odwrotnie. Wchodzisz w coś w rodzaju mentalnej pustki i dostrajasz się do własnego oddechu.

Forma wypracowana na korcie

Kto spędził całe życie na treningach na korcie, nie musi zaczynać od zera. Gdy mowa o meczu maratońskim, od razu przychodzi na myśl pojedynek Nicolasa Mahuta z Johnem Isnerem, słynny jako najdłuższy mecz w historii, trwający ponad 11 godzin na Wimbledonie. Amerykanin żartował w rozmowie z ESPN: „ Nigdy nie przebiegłem maratonu, ale po tym meczu z Mahutem chyba mniej więcej wiem, jakie to uczucie.” Wytrzymałość już mają. Dyscyplinę również. Czego im brakuje? „ Czasem po prostu chęci, żeby przez długi czas naprawdę się sponiewierać” uśmiecha się Maxime, paryski trener przygotowania motorycznego, który pracował z kilkoma byłymi tenisistami szukającymi nowych wyzwań. „ Kiedy jednak już spróbują, zazwyczaj bardzo szybko zapisują się na oficjalne zawody.

Arnaud Clément na trasie w 2014 roku

Tak było w przypadku Amélie Mauresmo, obecnej dyrektorki Roland-Garros, oraz Arnauda Clémenta, obojga zafascynowanych bieganiem. Była liderka światowego rankingu, mieszkająca w Kraju Basków, wystartowała w kilku maratonach, między innymi w Biarritz, gdzie z czasem 3:16:41 zajęła znakomite drugie miejsce wśród kobiet. Jej rekord życiowy wynosi 3:14:13 i został ustanowiony podczas maratonu w San Sebastián w 2022 roku. Przejście z kortu do biegania pokazuje, że zaangażowanie i dyscyplina wypracowane w tenisie mogą znaleźć dalszy ciąg na ulicy. Jej rodak, finalista Australian Open z 2001 roku i były kapitan reprezentacji Francji w Pucharze Davisa, również odnalazł w bieganiu nową przestrzeń do wyrażania siebie. W jednym z odcinków podcastu „Course Épique” opowiadał, jak bieganie pozwala mu regularnie dbać o formę i odzyskiwać odczucia podobne do tych, które towarzyszyły mu podczas rywalizacji.

Niektórzy aktywni zawodnicy już próbują

Bieganie nie kusi wyłącznie tenisowych emerytów. Gaël Monfils, wciąż aktywny zawodnik i król widowiska na kortach Porte d’Auteuil, od czasu do czasu pokazuje swoje treningi biegowe w mediach społecznościowych. „ Bieganie pomaga mi się odciąć” przyznawał Monf’. „ To nie ta sama intensywność co w tenisie, ale w inny sposób pracuję nad wydolnością.Stan Wawrinka również wydaje się myśleć o maratonie. „ W sporcie szukam przekraczania własnych granic. Odnalazłem je na korcie, ale myślę, że na maratonie mógłbym przeżyć to samo. To inna forma walki.Novak Djokovic, który podczas przygotowań biega czasem nawet 20 km, przyznaje, że to inny sposób radzenia sobie z decydującym punktem. Tyle że zamiast bekhendu po linii trzeba wytrzymać ostatnią prostą, zaciskając zęby. Jest też relacja z publicznością, zamiłowanie do rytuału i przypływ adrenaliny w chwili startu albo wyjścia na kort.

Bieg z #RG18 ball boys i ball girls przed dzisiejszym otwarciem stadionu. Bardzo wyjątkowa tradycja, która wiele dla mnie znaczy 😄🏃‍♀️🏃‍♂️ pic.twitter.com/cz3lldVIKy

— Novak Djokovic (@DjokerNole) 1 czerwca 2018

Dwie pokrewne dyscypliny

Jedna rozgrywa się w wymianach, druga w kilometrach. Obie wymagają jednak tej samej odporności psychicznej. „ Zostajesz sam, radzisz sobie z bólem, zwątpieniem i słabszymi momentami” podsumowuje Camille. Tak jak na korcie, z tą różnicą, że tutaj nie przewracasz się po zwycięskim passing shocie, tylko uderzasz w ścianę na 35. kilometrze. Za różnicami nawierzchni i tempa kryją się te same mechanizmy: zarządzanie wysiłkiem, odczytywanie sygnałów z ciała i utrzymanie koncentracji. W meczu tenisowym i w maratonie zawsze przychodzi moment, gdy wszystko zaczyna się chwiać. Nogi krzyczą, żeby się zatrzymać, a głowa traci pewność. Właśnie wtedy tworzy się różnica między dobrymi a tymi, którzy za nic nie odpuszczą.

Niedawno emerytowany Rafael Nadal, znany z zamiłowania do rutyny, mógłby niemal odnaleźć w maratonie tę samą potrzebę porządkowania wysiłku i rytualizowania bólu, by łatwiej go opanować. Właśnie w tym tkwi więź: w umiejętności uczynienia z własnego ciała sprzymierzeńca, nawet gdy woła o kapitulację. Tenis i bieganie nie są do siebie podobne, ale doskonale się rozumieją. To dwa równoległe światy, przez które czasem przechodzi ten sam typ człowieka: samotny, odporny, odrobinę szalony i bezgranicznie zakochany w wysiłku. Nic dziwnego, że tak wielu byłych tenisistów zamienia rakietę na buty biegowe, nie zmieniając przy tym tak naprawdę pola gry.

Tenis i maraton być może wcale nie dzieli tak wiele. Mówią tym samym językiem: potu, siły mentalnej i przekraczania własnych granic. Czasem wystarczy odłożyć rakietę, by usłyszeć wezwanie asfaltu. Czy wkrótce dołączy do nich Djoko?