Wstydliwa playlista do biegania
„Wstydliwa playlista” do biegania to piosenki, do których być może nie przyznalibyśmy się publicznie, ale które podczas intensywnego treningu potrafią dać niesamowity zastrzyk energii. Na treningu czy podczas maratonu muzyka może uratować niejednego biegacza. Oto 15 kawałków, które naprawdę pomagają ruszyć dalej.
Ma vie au soleil – Keen’ V
Prosto, ale skutecznie. Przywołuje wspomnienia i może dodać otuchy maratończykom biegnącym w deszczu w Rotterdamie.
Magic In The Air – Magic System
Idealny kawałek na lekki podbieg w 19. kilometrze półmaratonu.
Boys (Summertime love) – Sabrina
Dzięki, Sabrina, za ten numer. Nie sposób się oprzeć i nie zacząć bujać w rytm muzyki.
J’irai où tu iras – Céline Dion & Jean-Jacques Goldman
To może pójść w obie strony: albo uwielbiamy ten numer i biegniemy dalej, albo kochamy go tak bardzo, że zatrzymujemy się na środku ulicy, by odegrać cały koncert z playbacku.
Thunder – Gabry Ponte
Trochę głośnego łupania w uszach podczas biegu jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Born to Be Alive – Patrick Hernandez
Idealny sposób, żeby rytm i słowa piosenki tkwiły w głowie przez jakieś 18 godzin.
Relax, take it easy – Mika
Przesłodki numer, przywołuje wspomnienia… Idealny, żeby przestać myśleć o bólu nóg.
Oops!… I Did It Again – Britney Spears
Uwaga, jest 9 rano, a to maraton. Można się poczuć jak o piątej nad ranem w klubie.
The Ketchup Song – Las Ketchup
Gwarantowany efekt: „O rany, pamiętam to! Ale stary kawałek”.
Wannabe – Spice Girls
Lepiej sprawdzić głośność. Nie przesadzaj, jeśli ktoś akurat na ciebie patrzy.
It’s All Coming Back to Me Now – Céline Dion
Célineeeeee! Nieważne, jaki to bieg, który kilometr, w jakiej jesteśmy formie ani co jeszcze dzieje się dookoła, ten numer zawsze poprawia humor. To pewne.
Rasputin – Boney M.
No przecież aż chce się tańczyć i śpiewać pod rękę. O nie, chwila, teraz trzeba biec…
Cette année-là – Claude François
Najtrudniejsze? Nie śpiewać, bo kolka murowana.
Les Sunlights des tropiques – Gilbert Montagné
Najbardziej klasyczny z klasycznych numerów, ale jaki to jest Gilbert!
Ça plane pour moi – Plastic Bertrand
W 38. kilometrze maratonu raczej nie ma co liczyć na takie unoszenie…
A jaki jest wasz ulubiony kawałek? Każdy znajdzie tu coś dla siebie, niezależnie od gustu i stylu. Taka muzyka cieszy uszy i umila kolejne kilometry, gdy ciało zaczyna odmawiać posłuszeństwa.