Palio della Vittoria, szalony wyścig w Toskanii!
Ten tekst mógłby trafić do kategorii „Porady i rekomendacje”, ale byłoby to ze strony redakcji przesadą, a może nawet ryzykiem. Wyścig, o którym mowa, odbywa się co roku 29 czerwca i zdecydowanie wykracza poza wszelkie „normy”. W niewielkim średniowiecznym miasteczku Anghiari w Toskanii co roku rozgrywa się Palio della Vittoria, intensywny bieg, w którym dozwolone są wszystkie chwyty. I podkreślamy: WSZYSTKIE.
Wyścig między tradycją a sportowym wyzwaniem
Palio della Vittoria to nie zwykły bieg, lecz fizyczne i mentalne wyzwanie. Trasa liczy 1200 metrów i prowadzi brukowanymi uliczkami Anghiari, a kończy się zawrotnym podbiegiem do Rocca, dawnej twierdzy miasta. Pod względem sportowym jest blisko biegom typu „Vertical Kilometer”. Reprezentanci 19 okolicznych wiosek rywalizują w elektryzującej atmosferze, przy ogłuszającym dopingu kibiców wymachujących barwami swoich gmin. Krótki, ale niezwykle intensywny wyścig wymaga mocy i wytrzymałości, a nachylenie sięga miejscami 18%. Wystarczy spojrzeć na nagrania poniżej! Z jednej strony aż chce się tam wystartować i powalczyć… z drugiej człowiek myśli, że bezpieczniej jednak zostać na trybunach. Widok przepychających się zawodników potrafi zbić z tropu. Jak to często bywa w przypadku historycznych i tradycyjnych zawodów, w których stawką jest lokalna duma, zwycięstwo ma ogromne znaczenie. W 2025 roku do legendy przeszedł Luca Capacci, syn Anghiari, który wygrał rywalizację.
U źródeł legendy: zawody zrodzone z historii
Choć obecna formuła wyścigu pochodzi dopiero z 1996 roku, jego historia sięga znacznie dalej. Początków należy szukać w bitwach, które w XV wieku naznaczyły ten region. Słynna Battaglia di Anghiari była politycznym przełomem dla mieszkańców okolicy. W tamtym czasie miasto stało się areną krwawej bitwy między wojskami Mediolanu a siłami Florencji, sprzymierzonymi z żołnierzami Państwa Kościelnego i Wenecji. W ówczesnych Włoszech daleko było jeszcze do jednego państwa. Był to konglomerat różnorodnych władztw feudalnych. Współczesne Włochy wciąż są zresztą mocno naznaczone regionalizmami, często silniejszymi niż poczucie przynależności do narodu. Bitwę wygrała Florencja, a Palio della Vittoria co roku przywołuje tę pamięć. Przed wyścigiem ulicami miasteczka przechodzi historyczna parada w strojach z epoki, z bębnami, sztandarami i jeźdźcami odtwarzającymi średniowieczny klimat. Meta przed murami Rocca tonie w szaleństwie, a nawet teatralnej atmosferze za sprawą historycznych kostiumów. Zwycięzca, podobnie jak tegoroczny triumfator Luca Capacci, jest witany jak bohater.
Nagrania z edycji 2025
Włochy palios: antyczne gry i… brutalne święta
Anghiari nie jest bynajmniej wyjątkiem we Włoszech. W całym kraju roi się od tradycyjnych zawodów, w których sport miesza się z folklorem, czasem w sposób otwarcie brutalny i zupełnie niepasujący do współczesnych realiów. Tradycja nie daje za wygraną! W pięknej Sienie Palio od średniowiecza stawia naprzeciw siebie contrade (dzielnice) w szaleńczym wyścigu konnym, w którym upadki i nieczyste zagrania są częścią gry. We Florencji, mieście Leonarda da Vinci, Dantego i Donatella nie zawsze chodzi o sztukę! Miasto zbudowało swoją reputację ośrodka kultury także na potędze militarnej, która przez długi czas miała ogromne znaczenie. Siła wciąż odgrywa główną rolę podczas szalonego Calcio Storico, wybuchowej mieszanki piłki nożnej, rugby i… boksu. Zawodnicy w renesansowych strojach starają się pokonać rywali przy akompaniamencie gwizdów lub owacji, zależnie od sympatii publiczności. Zakazane są tylko faule i kopanie w głowę! Cała reszta jest dozwolona, by „zdobyć punkt” w trwających 50 minut meczach o nieporównywalnie dramatycznej intensywności. Jeśli macie mocne nerwy, obejrzyjcie poniżej skrót finału z 2024 roku… Ostrzegamy, nagranie nie jest dla wrażliwych. W Piemoncie Battaglia delle Arance w Ivrei zamienia się w gigantyczną bitwę na pomarańcze z udziałem tysięcy osób, upamiętniającą ludowy bunt. Te widowiskowe wydarzenia często budzą również kontrowersje.