Po amputacji biodra Pierre Borgella pokonał 70 km Marathon des Sables. „Nigdy nie sądziłem, że dam radę”

JB
Autor: Juliette Bouche

Opublikowano czw., 10 września 2026

Zaktualizowano czw., 10 września 2026

Po amputacji biodra Pierre Borgella pokonał 70 km Marathon des Sables. „Nigdy nie sądziłem, że dam radę”
© Marathon des Sables

Od 23 do 26 czerwca 2025 roku Pierre Borgella wystartował w Marathon des Sables Cappadoce w Turcji. Po amputacji nogi na wysokości biodra, będącej skutkiem wypadku drogowego, przejście ponad kilometra wydawało mu się niemożliwe. Pięć lat później pokonał 70 km pustyni o kulach. Bez potrzeby udowadniania czegokolwiek, jego wyczyn zyskuje siłę właśnie dzięki prostocie.

Gdy miał zaledwie 19 lat, Pierre Borgella został brutalnie potrącony na skuterze przez pijanego kierowcę. Przez miesiąc pozostawał w śpiączce. Najpierw amputowano mu nogę na wysokości kolana, ale komplikacje wymusiły kolejną, znacznie bardziej radykalną operację: amputację aż do biodra. „Lekarz powiedział mi, że nie będę mógł przejść więcej niż kilometra. Był skrajnie pesymistyczny – wspomina. „Leżałem w szpitalnym łóżku, naprawdę nie chciałem jechać do ośrodka rehabilitacyjnego. Byłem załamany”. Małymi krokami, dzięki zaangażowaniu zespołu fizjoterapeutów, Pierre odzyskał chęć do działania. Wrócił do pływania, jazdy na rowerze i chodzenia, a potem odkrył crossfit. Odbudowywał się zarówno jego organizm, jak i psychika.

We wrześniu 2025 roku, w wieku 22 lat, pochodzący z Bagnères-de-Bigorre młody mężczyzna potrzebował nowego celu: „ W tamtym okresie nie czułem się dobrze, brakowało mi celu. Marathon des Sables od dawna był moim marzeniem. Pomyślałem, że to teraz albo nigdy ”. Na początek wybrał jeden z najtrudniejszych biegów na świecie. To odważna decyzja. Mógł postawić na coś prostszego, ale wybrał piasek, upał i formułę samowystarczalności, w której każdy niesie własny sprzęt oraz jedzenie.

Pierre, wielki miłośnik sportu, trenował boks i chciał zostać strażakiem. Po wypadku zaczął uprawiać crossfit i szybko się od niego uzależnił. W 2025 roku ukończył Hyrox Paris w 1:48.

Rok przygotowań

Przygotowania fizyczne rozpoczął rok wcześniej. Dla osoby pełnosprawnej już są wymagające. Kiedy jednak poruszasz się bez protezy, opierając się na dwóch kulach, każdy szczegół logistyczny ma kluczowe znaczenie: „ Całe poszukiwania dotyczące kul, wygody, plecaka… to był prawdziwy koszmar. Opiekował się mną paryski ośrodek badawczo-rozwojowy specjalizujący się w sporcie osób z niepełnosprawnościami. Same znalezienie odpowiednich kul zajęło niemal rok. Chodziło o ograniczenie bólu spowodowanego otarciami i uniknięcie zapalenia ścięgien w barkach ”. Przez pierwszych pięć miesięcy przygotowań Pierre koncentrował się przede wszystkim na wzmacnianiu barków, przedramion i szyi, aby zminimalizować ryzyko kontuzji. Od stycznia obaj kuzyni zaczęli trenować w górach: „  Pochodzimy z Hautes-Pyrénées, więc wszystko robiliśmy w górach u mojej babci, nabijaliśmy sporo przewyższenia ”. 

 Znalezienie odpowiednich kul zajęło niemal rok. Chodziło o ograniczenie bólu spowodowanego otarciami i uniknięcie zapalenia ścięgien w barkach ”.

Pierre Borgella

Bezkompromisowy sprawdzian

23 czerwca 2025 roku, na starcie Marathon des Sables Cappadoce, obaj chłopcy są pewni siebie. Turecka pustynia szybko narzuca jednak własne reguły. Pierre wspomina: „ Temperatura wynosiła od 40 do 45 stopni. Pot spowodował bardzo szybko pęcherze na stopie. Od otarć już na dziesiątym kilometrze miałem dłonie pełne pęcherzy. To najbardziej mnie spowolniło i mocno podcięło mi skrzydła ”. Sportowiec miał przecież świetnie dopracowany sprzęt: „ Miałem bardzo lekkie karbonowe kule. Wspólnie z ośrodkiem przygotowaliśmy termoformowane plastikowe uchwyty. Na podporach odciśnięto kształt moich dłoni, żebym się nie przesuwał. Podczas górskich treningów to działało, ale na pustyni już nie. ” 

Do problemów fizycznych dochodziły trudności związane z terenem. Kapadocja to suchy region o wyjątkowych, skalnych i zakurzonych krajobrazach: „ Wziąłem końcówki kul nieco większe od standardowych, żeby się nie zapadać. Ostatecznie piasku było bardzo mało. Podłoże bywało śliskie, więc musiałem uważać, gdzie stawiam stopę i kule. To ciągła analiza, która pochłania mnóstwo energii ”. Pierre musiał też nauczyć się właściwie dozować obciążenie zdrowej nogi. Bez protezy to ona przyjmuje cały ciężar: „ Muszę znaleźć odpowiednią dawkę. Uprawiam sport na wysokiej intensywności, ale dla mojej nogi to ryzyko. Mam już wczesną artrozę. Jestem trochę narwany i trudno mi się powstrzymać ”.

„Nic nie widziałem z krajobrazu” 

Pierre musiał nauczyć się hamować już drugiego dnia zawodów. Skrajnie wyczerpany, z pęcherzami na dłoniach i stopach, cierpiąc z powodu upału, zdecydował się skrócić trasę. Początkowo planowali pokonać 100 km, ale obaj młodzi zawodnicy zmniejszyli dystans do 70 km: „ Nie czerpałem przyjemności z pierwszego etapu. Pokonaliśmy 25 km i około 900 m przewyższenia, a ja niczego nie widziałem. Byłem naburmuszony, patrzyłem w ziemię. Dla mojego kuzyna to też nie mogło być łatwe. Nie potrafiłem wyrwać się z tego negatywnego schematu. Drugiego dnia postanowiliśmy więc wybrać krótszą trasę, zwolnić, podnieść głowy, podziwiać krajobrazy i czerpać z tego radość” 

Pierre i Léo nie żałują tej decyzji. Zamiast zaplanowanych 40 km ukończyli drugi etap po 20 km. Po dniu odpoczynku w obozie ruszyli na trzeci etap: „ To był ostatni bieg tego wyjazdu. Pokonaliśmy 13 z 25 km. Chciałem udowodnić Léo i samemu sobie, że damy radę. Przyspieszyliśmy też dlatego, że w kanionach było niewiarygodnie gorąco, więc chcieliśmy jak najszybciej z nich wyjść. To było ryzyko. Na ostatnich trzech kilometrach miałem krótkie zasłabnięcia, bo nagromadziło się we mnie zbyt dużo ciepła. Kilka razy omal nie upadłem, miałem wyraźną hipoglikemię. ” 

W wieku 23 lat Pierre zakończył ten pojedynek na dystansie 70 km u boku kuzyna Léo. Przyjęci jak bohaterowie, potrzebowali łącznie 16 godzin i 50 minut.

Marathon des Sables. Mimo treningów największym wyzwaniem dla Pierre'a były przewyższenia.
  • Etap 1: 25,8 km, 806 m przewyższenia: 5:17

  • Etap 2: 20 km, 622 m przewyższenia: 6:34

  • Etap 3: 26,2 km, 791 m przewyższenia: 4:40


„Ta droga jest piękna”

Jego finisz obiegł media społecznościowe. Inni uczestnicy z podziwem oklaskiwali jego odporność. Kilka tygodni później Pierre przyznaje jednak, że pozostał w nim lekki niedosyt: „ Jestem trochę rozczarowany tym, że nie ukończyłem 100 km, ale jestem z siebie dumny ”. Sportowiec najwyraźniej wciąż chce więcej. Ma jednak nadzieję, że jego wyczyn zainspiruje młodych ludzi w podobnej sytuacji: „ Kiedy leżałem w szpitalu, chciałbym zobaczyć osobę po amputacji jednej nogi, która pokonała 70 km pustyni. Pomyślałbym wtedy, że nic nie jest jeszcze stracone ”. Po chwili ciszy dodaje: „ Kiedy o tym myślę, nigdy nie sądziłem, że dokonam czegoś takiego, skoro pięć lat wcześniej byłem w śpiączce. Ta droga jest piękna. ” 

 Kiedy leżałem w szpitalu, chciałbym zobaczyć osobę po amputacji jednej nogi, która pokonała 70 km pustyni. Pomyślałbym wtedy, że nic nie jest jeszcze stracone. 

Pierre Borgella

Skromny, ale ambitny Pierre poświęci przyszły rok sportowi, próbując swoich sił w biegach ulicznych. Chce „sprawdzić, jak daleko jego ciało potrafi biec bez zatrzymywania się”, zachowując przy tym spokój.


Redakcja