Z Les 42 Malek Boukerchi zabiera 26 młodych ludzi na Maraton Nowojorski
Opublikowano czw., 10 września 2026
Zaktualizowano czw., 10 września 2026
W życiu zdarzają się wyjątkowe spotkania. Dla młodych ludzi, którzy trafiają na stowarzyszenie Les 42 i jego założyciela oraz prezesa Maleka Boukerchiego, z pewnością jest nim właśnie ta historia. Po tym, jak w 2023 roku zabrał około dwudziestu osób do Aten na maraton, stowarzyszenie przygotowuje 26 młodych ludzi do startu w Maratonie Nowojorskim 2 listopada. Rozmowa z Malekiem Boukerchim, antropologiem, który sprowadza marzenia do rzeczywistości. Aż chce się za nim ruszyć.
Wciąż są wśród nas marzyciele, którzy potrafią pociągnąć za sobą innych. Marzenie jest osobiste, ale może być wspólne. Malek Boukerchi, z wykształcenia antropolog, gawędziarz filozoficzny, pisarz i mówca motywacyjny, kilka lat temu wybrał właśnie drogę dzielenia się z innymi. Po tym, jak w 2023 roku zabrał grupę młodych ludzi na Maraton Ateński, w tym roku powtarza ten projekt podczas Maratonu Nowojorskiego. Spotkanie z prezesem Les 42, ekstremalnym ultramaratończykiem, który marzy o zjednoczonym społeczeństwie.
Jako człowiek, który wiele przeszedł, jaką drogę pokonało stowarzyszenie Les 42?
W życiu wszystko sprowadza się do dróg, a na nich do spotkań, wyborów i okoliczności. Tych ostatnich nie kontrolujemy, ale siła naszego życia bierze się ze spotkań i decyzji, które podejmujemy. Historia stowarzyszenia nie jest wyjątkiem. Najpierw zadecydował zbieg okoliczności. Wszystko zaczęło się podczas pandemii COVID-19, która zatrzymała całe moje życie jako ultramaratończyka. Nie było zawodów. Nie wyobrażam sobie życia bez aktywności fizycznej. Musimy się ruszać, ciało domaga się ruchu. Potrzebowałem znaleźć coś, co dałoby się połączyć z moją działalnością zawodową. Kiedy granice znów się otworzyły, pod koniec 2021 roku pojechałem do Maroka jako antropolog i mówca. Na zawodach, którym patronowałem, podeszła do mnie grupa dzieci. To one podsunęły mi pomysł, rzucając: „dlaczego nie założysz klubu? Znasz tyle rzeczy, przyjdziemy trenować z tobą…”. Nie jestem Marokańczykiem, lecz Francuzem o algierskich, kabylskich i alzackich korzeniach. Jestem dumny ze swojej wielości tożsamości. Nie mam państwowego dyplomu trenerskiego, ale mam praktyczne doświadczenie zdobyte w terenie. Ci młodzi Marokańczycy zasiali ziarno… Pod koniec 2021 roku wróciłem do Francji i dla przyjemności znów zacząłem trenować do maratonu. Dziś nie interesuje mnie już wynik, tylko radość z pomagania ludziom w rozwoju. Jak przejść od samotności do solidarności? Od ja do nas. To logika, która mnie fascynuje i w którą wierzę. Stąd wzięło się Les 42. Marzenie polega na tym, by 42 młodych ludzi w trudnej sytuacji, w wieku od 18 do 28 lat, przebiegło maraton. Jeszcze nie osiągnęliśmy tego celu, ale rośniemy. Pierwszą edycję zorganizowaliśmy podczas Maratonu Ateńskiego.
Symboliczny pierwszy start…
Tak, Maraton Ateński był idealnym początkiem. Wyruszyliśmy w 30 osób: 18 młodych ludzi i 12 opiekunów. Jako antropolog miałem ogromną przyjemność opowiadać o początkach biegu i bitwie pod Maratonem. Po tej alfie zacząłem szukać omegi. Nowy Jork, mekka maratonów. W naszym projekcie ważny jest także wymiar podróży. Marzenie o Atenach czy Nowym Jorku daje im energię, zwłaszcza tym, którzy wcześniej niewiele podróżowali. Kiedy mówisz młodym ludziom, że pobiegną w maratonie, za pierwszym razem ci nie wierzą. Ale pracujemy, dobrze się przy tym bawiąc, i doprowadzamy sprawy do końca. Mówię „my”, bo od pierwszej edycji w Atenach w 2023 roku stowarzyszenie nabrało struktury. Zaczynałem sam, ale później zaprosiłem do współpracy innych maratończyków. Wokół młodych ludzi działa dziś cały zespół. Jak mówiła filozofka i teolożka Teresa z Ávili: „Nie chodzi o to, by dużo myśleć, lecz by bardzo kochać”. Jesteśmy po to, by dać im całą miłość, której nie otrzymali od francuskiego systemu społecznego. To dla nich niezwykła przygoda.
Maraton to wspaniała szkoła życia. To najlepszy z możliwych dyplomów.
Jak wybieracie młodych ludzi?
Les 42 opiekuje się młodymi ludźmi, których szkolny system mocno poturbował. Dziewczyny i chłopcy są reprezentowani po równo. Nawiązałem współpracę z lokalnymi misjami w całej Francji, żeby docierać do osób zagrożonych wypadnięciem z systemu edukacji. Stowarzyszenie jest otwarte zarówno dla młodzieży z miast, jak i ze wsi. Łączę Francję różnorodności z Francją tradycji i lokalnych korzeni. Mówię tym młodym ludziom: „Przyjdźcie pobiec maraton”, choć część z nich w ogóle nie uprawia sportu! Wszystko, czego uczę jako antropolog, wcielam w życie poprzez działalność stowarzyszenia. Chodzi o to, by przekonać ich, że będziemy pracować i odnosić sukcesy razem. Walczymy też z siedzącym trybem życia, będącym smutną konsekwencją ekranów. Ludzie są podłączeni do sieci, ale nie są ze sobą naprawdę związani. Naszą inicjatywą próbujemy wnieść coś innego. Uczą się także akceptować swoje ciało i odkrywają, że niezależnie od sylwetki można z nim dokonać wielkich rzeczy. Później liczy się tylko jedno: dotrzeć do mety. Czas nie ma znaczenia. Ukończenie biegu oznacza sukces. To ważne, by zrozumieli, że jeśli zaangażują się w ten proces, uruchomią całą lawinę pozytywnych zmian. Planowanie i przygotowania niezbędne do realizacji tego projektu, czyli zaangażowanie, dyscyplina i wytrwałość, przydadzą im się później w życiu. Kiedy pracodawca widzi taki profil, nabiera zaufania. Maraton to wspaniała szkoła życia. To najlepszy z możliwych dyplomów. Będą mogli powiedzieć, że są maratończykami. To tytuł na całe życie.
Co dzieje się z nimi po maratonie?
To druga część projektu. Zobowiązujemy się doprowadzić ich do mety, ale pomagamy im także znaleźć pracę. Ten społeczno-zawodowy wymiar projektu jest niezwykle ważny. Zapewniają go mentorzy, którzy są patronami stowarzyszenia. Nie otrzymujemy żadnej pomocy publicznej. Zwracamy się do szefów firm, którzy mają problemy z rekrutacją. Wielu z nich nas wspiera i finansuje działalność stowarzyszenia, podróże oraz obozy treningowe. I nie tylko. Sami zaczęli biegać z młodymi ludźmi, co jeszcze bardziej ich zbliżyło! W kwestii sprzętu pomaga nam także Decathlon, za co bardzo dziękuję. Przedsiębiorcy, którzy zaangażowali się w projekt Les 42, pomogli mu ewoluować. Początkowo chciałem prowadzić tę akcję tylko w Paryżu, gdzie mieszkam. Powiedzieli mi: „Dobrze, wchodzimy w ten projekt, ale tylko jeśli poszukasz młodych ludzi także na naszych terenach. Inaczej to się nie utrzyma”. Ten pomysł słusznie zmienił terytorialny zasięg Les 42. Razem z młodymi odwiedzamy firmy, które nas wspierają. Najpiękniejsze jest to, że dziś wielu tych przedsiębiorców trenuje z młodzieżą i pojedzie z nami! W tegorocznym Maratonie Nowojorskim będziemy mieli około 50 numerów startowych. Dziesięć z nich przeznaczymy dla szefów firm, którzy pobiegną razem z młodymi. Chodzi o stworzenie międzypokoleniowej więzi, bo podobnie jak młodzi nasi mentorzy często również debiutują w maratonie. Wszyscy razem!
Jesteś optymistą, jeśli chodzi o przyszłość?
Spośród 18 młodych ludzi, których zabrałem do Aten, dziewięcioro wciąż biega z nami. Sami stają się ambasadorami projektu. Niektórzy nadal startują w maratonach! Co najważniejsze, wszyscy odnaleźli swoje miejsce w społeczeństwie. Ten sukces daje siłę, by działać dalej i się nie poddawać. Francuski sektor stowarzyszeń jest wspaniały, ale to nieustanna walka. W najbliższych latach chciałbym zaprosić do naszych grup bezrobotnych po 55. roku życia, dla których sytuacja jest dziś szczególnie trudna. Ich poczucie własnej wartości również zostało zniszczone, choć mają umiejętności i doświadczenie. To straszne. Każdy z nas potrzebuje być potrzebny innym. Jeszcze raz: jednym z celów stowarzyszenia jest budowanie więzi społecznych, wspólny rozwój i wspólne działanie… Chciałbym podziękować młodym ludziom. Dajemy im wiele, ale oni oddają nam jeszcze więcej. Ostatecznie to oni najbardziej nas zmieniają. Widzę to po opiekunach i mentorach. Dzięki Les 42 przełamujemy logikę zamykania się we własnym gronie! We współczesnym społeczeństwie każda grupa żyje w swojej bańce, a to społecznie nas wyniszcza. Maraton przełamuje te podziały i prowadzi nas ku temu, co uniwersalne. Na linii startu wszyscy jesteśmy tacy sami.
Dziękujemy Malekowi Boukerchiemu za poświęcenie nam odrobiny swojego cennego czasu na kilka tygodni przed startem w Nowym Jorku. Jeśli chcecie zbliżyć się do stowarzyszenia Les 42 i dołożyć swoją cegiełkę, zajrzyjcie tutaj. Na tej stronie znajdziecie firmy będące mentorami edycji 2025.