„Zbudować dom spokojnej starości dla słoni”: to stowarzyszenie biega dla dobra zwierząt
Nicolas Vignaud przez siedem lat pracował jako opiekun zwierząt. W 2017 roku założył stowarzyszenie Courir pour les Animaux. Około 40 członków z całej Francji wspiera konkretne projekty, także poza granicami kraju. Oto ich historia.
Pasja do zwierząt była zbyt silna. „Brakowało mi tego” przyznaje Nicolas Vignaud, który w 2017 roku założył stowarzyszenie Courir pour les Animaux. Zmuszony do odejścia z pracy opiekuna zwierząt, Nicolas, zwany Nyko, wystartował w dwóch Courses des Héros w Lyonie i Paryżu, by wesprzeć P-WAC, organizację działającą na rzecz ochrony szympansów. Początkowo działał sam z partnerką, ale zespół stopniowo się powiększał. „Później było nas sześcioro, kilku przyjaciół i mój brat”.
Każdego roku około 40 członków podczas walnego zgromadzenia odbywającego się w grudniu wybiera od czterech do pięciu projektów, w tym jeden zagraniczny. „Pomagamy między innymi Foli’chons, organizacji specjalizującej się w opiece nad świnkami morskimi i znajdowaniu im nowych domów”. Ojciec dwójki dzieci pomógł także sfinansować zakup krótkofalówek w Kongu dla… P-WAC. „Łączność nie jest tam tak dobra jak we Francji. Opiekunowie muszą patrolować obszar 200 hektarów”. To się nazywa pierwsza miłość.
Amélie: od kilku kilometrów marszu do czterech maratonów rocznie
„Wykorzystujemy sport jako sposób komunikacji”. W żółtych koszulkach z logo stowarzyszenia ci miłośnicy zwierząt finansują działalność ze sprzedaży gadżetów. „Byliśmy na bożonarodzeniowym jarmarku i festiwalu muzycznym niedaleko Dijon”. Choć bieganie samo w sobie nie przynosi im pieniędzy, dołączenie do tej grupy może stać się prawdziwą podróżą w głąb siebie. „Amélie, jedna z naszych członkiń, na początku przechodziła kilka kilometrów. Dziś biega od trzech do czterech maratonów rocznie” opowiada.
Najlepiej wspomina sanktuarium dla słoni w Bussière-Galant w departamencie Haute-Vienne. „Pomogliśmy im już dwa razy. Chcą stworzyć dom spokojnej starości dla słoni. Kupiliśmy minikoparki i taczki, a dwa lata temu wymieniliśmy je na nowe” opowiada mieszkaniec Barges w departamencie Côte-d’Or. Wsparcie czasem przynosi też zaskakujące historie. „Pewna kobieta regularnie do mnie dzwoniła. To już graniczyło z nękaniem. Kiedy tylko dostała granulat dla koni, przestała się odzywać”. Prezes nadal biega, ale pod koniec maja, za namową swojego dziesięcioletniego syna Luke’a, który trenuje tę dyscyplinę, spróbował także triathlonu w Dijon. „Zabierałem go na treningi. Pomyślałem, że też spróbuję”. Fluorescencyjna koszulka szybko nie straci koloru…
Połączyć przyjemne z pożytecznym. W dwóch słowach tak można opisać filozofię Courir pour les Animaux. Pod kierownictwem Nicolasa Vignauda i całego zespołu stowarzyszenie pomaga wielu zwierzętom żyć w lepszych warunkach.