Olivier Bessy: „Szukamy intensywności życia, a bieganie nam ją daje”

JT
Autor: Julia Tourneur

Opublikowano śr., 9 września 2026

Zaktualizowano śr., 9 września 2026

Olivier Bessy: „Szukamy intensywności życia, a bieganie nam ją daje”

Olivier Bessy, jedna z najważniejszych postaci francuskiej socjologii sportu, od ponad czterdziestu lat bada bieganie, jego przemiany i miejsce we współczesnym stylu życia. Emerytowany profesor Université de Pau et des Pays de l’Adour, naukowiec laboratorium TREE (Transition Environnementale et Energétique), jest także autorem kilku najważniejszych publikacji poświęconych historii i socjologii dyscypliny, która stała się fenomenem społecznym.✓ W tej rozmowie wraca do pięćdziesięciu lat osobistej i naukowej fascynacji bieganiem, pokazując ewolucję biegacza: od pierwszych joggerów po 1968 roku po dzisiejszych ultrasów i „strava jockeyów”.

Jaki jest pana stosunek do biegania?

Mam z bieganiem bardzo emocjonalną relację, to część mnie od 50 lat. Przeszedłem przez wszystkie etapy tej dyscypliny: zaczynałem w klubie od bieżni, potem był cross, biegi uliczne, aż w końcu trail i ultra. Dziś, mając 67 lat, biegam, żeby podarować sobie chwilę medytacji. Zakładam buty, kiedy tylko czuję taką potrzebę.

Dlaczego zainteresował się pan bieganiem w swojej pracy naukowej?

Najpierw byłem nauczycielem wychowania fizycznego, a później kontynuowałem kształcenie jako nauczyciel akademicki i badacz na wydziale STAPS. Napisałem pracę doktorską na temat „kultu ciała i sprawności”. W 1981 roku postanowiłem zająć się bieganiem, bo już wtedy byłem jego wielkim entuzjastą i czułem, że wokół tej dyscypliny dzieje się coś ważnego. W 1994 roku badałem Marathon du Médoc i napisałem książkę z okazji dziesięciolecia tego wydarzenia. Później powstała seria publikacji analizujących tę dyscyplinę, bo nie da się zrozumieć jej dzisiejszego kształtu bez wiedzy o tym, co wydarzyło się wcześniej.

 Dziś biegacze szukają bardziej elastycznych i otwartych form bycia razem. Dzięki mediom społecznościowym i nowym technologiom można osiągać dobre wyniki bez przynależności do klubu. 

Olivier Bessy

W swojej książce „Courir de 1968 à nos jours, tome 1: Courir sans entraves”, wydanej przez Cairn, mówi pan o pierwszej rewolucji po maju 1968 roku.

Tak, wszystko zaczęło się w latach 70. Maj 1968 oznaczał wyzwolenie ciała: przyjemność bez ograniczeń, bieganie bez ograniczeń. W tym czasie ludzie uniezależnili się od federacji, a kobiety zaczęły biegać. Lata 70. to także narodziny legendarnych biegów, takich jak Marvejols-Mende (1973), Marseille-Cassis (1976) i 20 km de Paris (1979). Tak właśnie rozwijała się ta dyscyplina.

W 2024 roku Fédération Française d’Athlétisme odnotowała 2,95 miliona wyników z biegów ulicznych, trailowych i przełajowych. Co dziś przyciąga do biegania tak wiele osób?

Nie ma jednego czynnika, działa tu kilka przyczyn, które się na siebie nakładają. W czasie pandemii bieganie pozwalało poczuć się wolnym, żywym i istniejącym naprawdę w tych krótkich odcinkach czasu, kiedy wolno było wychodzić z domu. Dziś dochodzi do tego kult wyników, który przenika całe społeczeństwo. Szukamy też intensywności życia, chcemy przeżywać jak najbardziej pamiętne doświadczenia, a bieganie nam je zapewnia. Nie można również zapominać o potrzebie wystawiania się na pokaz w społeczeństwie obrazów. Te wartości odzwierciedlają hipernowoczesność, która na przełomie lat 80. i 90. stała się dominującą formą społeczną.

© ASO / Marathon de Paris

Ta data wyznacza drugą rewolucję. Jak zmieniła ona sposób uprawiania biegania?

Ludzie mają dziś wobec własnego ciała stosunek bardziej skuteczny, nastawiony na wyniki i przygodę. Hipernowoczesność przełamała wszystkie schematy i poszerzyła horyzonty.

W kontekście potrzeby wystawiania się na pokaz często mówi się o mediach społecznościowych. Ich istnienie pomaga bieganiu czy mu szkodzi?

Unikam wartościowania, staram się po prostu wyjaśniać. Media społecznościowe są częścią naszego życia, więc naturalne było, że pojawią się również w bieganiu. Bieganie nie jest wyłącznie praktyką indywidualną, ma także wymiar społeczny, a media społecznościowe pomogły skupić ludzi wokół tego sportu za pośrednictwem aplikacji. Dziś dzięki Strava, Garminowi i innym platformom każdy biegacz może pokazać, co robi. Symbolem tej hipernowoczesności jest „strava jockey”. Chodzi o sytuację, w której, żeby olśnić swoją społeczność, płacisz komuś za wykonanie wysiłku, na który sam nie jesteś w stanie się zdobyć. Dziś ważne jest, by wyjść z tej hipernowoczesnej iluzji i szukać nowych równowag.

Po hipernowoczesności mówi pan dziś o transnowoczesności. Jakie wartości kryją się za tym pojęciem?

Rzeczywiście, od około dziesięciu lat wartości hipernowoczesności poddawane są próbie przez nowe wyzwania etyczne, środowiskowe i społeczne. Transnowoczesność stawia pytanie o sens, jaki nadajesz swojej praktyce. To pewna forma ekohumanizmu. Temu poświęcona jest moja nowa książka „Courir sans limites: la révolution de l’ultra-trail 1990-2025”, która ukaże się pod koniec lipca.

Mówi się o 14 milionach biegaczy we Francji, czyli 25% populacji. Tymczasem liczba licencjonowanych zawodników wzrosła w latach 2023–2024 tylko o 8%. Dlaczego?

Od pierwszej rewolucji biegania w latach 70. najważniejsza jest wolność, związana z ruchem spiridońskim, który stawia na przyjemność wysiłku i zdobywanie autonomii. Klub zaczął być postrzegany jako ograniczenie, a ludzie chcieli czegoś innego. Dziś biegacze szukają bardziej elastycznych i otwartych form bycia razem. Poza tym dzięki mediom społecznościowym i nowym technologiom można osiągać dobre wyniki bez przynależności do klubu.

Choć bieganie cieszy się ogromnym zainteresowaniem, opłaty startowe są coraz wyższe. Co chciałby pan powiedzieć organizatorom?

Chciałbym im powiedzieć, że dobre wydarzenie nie musi być wydarzeniem, w którym bierze udział tłum ludzi. Warto postawić na jakość. Jeśli chcecie organizować wydarzenie bardziej odpowiedzialne ekologicznie, trzeba pracować nie tylko nad wymiarem środowiskowym, lecz także społecznym i terytorialnym. Chodzi o to, by myśleć o biegu w ścisłym związku z zasobami danego regionu, tak aby każdy mógł uznać go za swój.

Przenikliwe spojrzenie Oliviera Bessy’ego pokazuje, że bieganie to znacznie więcej niż sport: jest zwierciadłem swoich czasów, naszych poszukiwań wolności, wyników, sensu i ponownego kontaktu z samym sobą. Od wyzwalających kroków po 1968 roku po nowe wyzwania etyczne i środowiskowe niesione przez transnowoczesność bieganie pozostaje głęboko ludzkim działaniem, łączącym introspekcję z wystawianiem się na pokaz. Każdy musi dziś znaleźć własną równowagę na tej niekończącej się linii startu, gdzie tempo mogą wyznaczać także przyjemność, wspólnota i odpowiedzialność.


Julia Tourneur