Buty Nike, rzadkie perełki, podróbki… Vinted rusza na podbój rynku sprzętu biegowego
Od powstania w 2008 roku internetowa platforma sprzedaży rzeczy z drugiej ręki Vinted nieustannie rośnie. Według Institut français de la mode firma sprzedaje dziś najwięcej ubrań pod względem liczby transakcji. Wśród tysięcy codziennych ofert sprzęt biegowy zajmuje ważne miejsce.
Z ponad 23 milionami użytkowników we Francji aplikacja Vinted umacnia się na pozycji największego sprzedawcy odzieży. To niemal jedna trzecia członków platformy obecnej w około 20 krajach. Ubrania i buty, zwłaszcza te przeznaczone do biegania, znalazły w aplikacji własną, uprzywilejowaną niszę. Wraz z eksplozją popularności biegania i związanych z nim marek platforma zyskuje coraz większe uznanie wśród sportowców. Nowe i używane ubrania oraz buty, produkty niedostępne w tradycyjnych sklepach, vintage’owe akcesoria… Dla części użytkowników Vinted stał się nowym placem zabaw dla poszukujących sprzętu.
Ukryte skarby Vinted
Niektórzy sportowcy korzystają z Vinted, by upolować wyjątkowy sprzęt, często pochodzący od zawodników objętych sponsoringiem. Takich rzeczy nie da się znaleźć nigdzie indziej, dlatego biegacze pozostający na bieżąco z ofertami mają powody do zadowolenia. Pauline Weber Ferrari, zawodniczka krajowego poziomu startująca na szosie, w przełajach i na bieżni, przyznaje, że uwielbia aplikację za możliwość znalezienia takich „ wyjątkowych produktów, które stanowią niemal całość moich zakupów » na platformie.
Wicemistrzyni Francji juniorek młodszych z 2022 roku na 10 km znalazła alternatywę dla wysokich cen na niszowej stronie Track and Field Clothes, specjalizującej się w odsprzedaży sprzętu sponsorowanych zawodników. Nie korzysta z Vinted, by oszczędzać ani sprzedawać, lecz przede wszystkim po to, by prowadzić bardzo konkretne poszukiwania.
Dzięki Vinted odsprzedaż stała się powszechnie dostępna. Sportowcy zaczęli sprzedawać swoje rzeczy, zwłaszcza gdy zmieniają sponsorów. Niekoniecznie szukają zysku, chcą po prostu opróżnić szafy. I właśnie wtedy robi się ciekawie, bo można zdobyć unikatowe rzeczy, których nie widać na każdej bieżni. Poza tym można negocjować, czego nie da się zrobić na typowej stronie internetowej.
Poza wyjątkowymi produktami zawodniczka kupuje także bardziej klasyczne ubrania, ale tylko te, które już zna. Szorty Nike Aeroswift czy adidas Adizero nie wiążą się dla niej z ryzykiem zmiany modelu, a jednocześnie pozwalają poszukać dobrej okazji. Specjalistka od biegania szosowego ostrożnie podchodzi do licznych butów biegowych wystawianych na Vinted, bo nie zawsze są autentyczne. „ Znajomy biegacz zamówił nowy model z płytką karbonową, w pudełku. Po kilku treningach zaczęły boleć go stopy. Podeszwa się rozerwała. Kiedy ją rozciął, okazało się, że w środku nie ma płytki karbonowej, tylko podróbka. »
To przypomniało jej inną przygodę, gdy kupiła podrabianą koszulkę z kolekcji dla elity, sprzedaną jako oryginalna. „ W przypadku ubrań to mniej poważny problem, ale jeśli chodzi o buty, jestem bardzo ostrożna. Przestałam kupować obuwie na Vinted, bo prawie niemożliwe jest stwierdzenie, czy mamy do czynienia z oryginałem, czy kopią. »
Vinted, królestwo podróbek
Podobne spostrzeżenia ma Romain Levêque, biegacz na poziomie regionalnym, który korzysta z Vinted od ośmiu lat. Kupuje przede wszystkim nowy sprzęt biegowy. „ Przy zakupie butów jestem dużo bardziej ostrożny niż wcześniej. Mam wrażenie, że na platformie jest teraz coraz więcej podróbek, co wiąże się z ekspansją stron takich jak AliExpress. Nie podejmuję już tego ryzyka », wyjaśnia mieszkaniec Owernii, który zaczynał na Vinted od kupowania i odsprzedawania rzeczy, by trochę dorobić.
Choć zakończył tę dodatkową działalność, biegacz odsprzedaje modele, które mu nie odpowiadały, żeby nie leżały bezczynnie w szafie. „ Wystawiam je tanio: 50 euro za parę, którą kupiłem za 110 i założyłem dwa albo trzy razy. Robię tak samo, gdy moje buty są już zbyt zużyte. Piorę je, ale nie podaję wszystkich szczegółów w opisie. Sprzedaję je tanio, żeby się ich pozbyć. »
Biegacz dostrzega skutki rosnącej popularności aplikacji. Jego hipoteza jest prosta: więcej osób stale przegląda oferty, więc konkurencja rośnie, a okazji do zrobienia „ naprawdę dobrego interesu » jest mniej. „ Sekret Vinted jest prosty. Im częściej tam zaglądasz, tym łatwiej trafić na dobre oferty », podsumowuje, zauważając, że kilka lat temu użytkownicy przywiązywali mniejszą wagę do tego, co sprzedają. „ Teraz trudniej znaleźć prawdziwą perełkę. To pewnie efekt konkurencji między sprzedającymi, osób regularnie przeglądających aplikację albo użytkowników, którzy dokładniej sprawdzają ceny przed wystawieniem produktu. »
Czujność przede wszystkim
Dla sportowców głównym argumentem są ceny, często niższe niż w sklepach. Wraz z rozwojem biegania przybywa wyspecjalizowanych marek, ale ich produkty nie zawsze są atrakcyjnie wycenione. Vinted często pozwala skompletować sprzęt mniejszym kosztem, choć nie jest to regułą.
Agathe Coutre, zawodniczka na poziomie międzyregionalnym w departamencie Allier, przyznaje, że kupowała na Vinted „ tylko dwa albo trzy razy ». Woli korzystać z licznych promocji w tradycyjnych sklepach internetowych, szczególnie w przypadku butów, ponieważ obawia się podróbek. „ Nie zawsze ufam osobom, które sprzedają ogromne ilości produktów jednej marki sportowej. Wydaje mi się to podejrzane. »
Jej zdanie podziela Amélie Poyet. Biegaczka nie przegląda aplikacji bez konkretnego powodu i korzysta z Vinted wyłącznie przy poszukiwaniu określonych, nowych produktów. Graficzka kupuje tam dopiero po sprawdzeniu, czy dany artykuł jest na platformie tańszy, a także wtedy, gdy nie można go już znaleźć gdzie indziej.
Najczęściej uważam, że to się po prostu nie opłaca. Sprzęt można często kupić taniej, nowy i na wyprzedaży, w innych sklepach internetowych. W przypadku butów, przy takiej liczbie podróbek, ryzyko jest naprawdę duże, a zakup mało opłacalny.
Amélie Poyet przyznaje, że trudno jej znaleźć prawdziwą perełkę, a odzież techniczna pozostaje dość droga po doliczeniu opłaty za ochronę kupującego i dostawy. Rzeczywiście, podczas składania zamówienia trzeba uwzględnić kilka dodatkowych kosztów, które mogą podbić rachunek, czasem nawet o blisko 10 euro. Tyle prowizji potrafi sprawić, że cena końcowa przekracza wartość samego produktu. To skutecznie zniechęca niejednego użytkownika.
Aplikacja zaprojektowana jak serwis społecznościowy
Moda, a w szczególności odzież sportowa, pozostaje najpopularniejszą kategorią na Vinted. Z czasem aplikacja rozszerzyła ofertę o nowe obszary, takie jak elektronika. Gigant rynku rzeczy z drugiej ręki nie ogranicza się już do ubrań i sneakersów. W ofercie znajdziemy także zegarki GPS, słuchawki z przewodnictwem kostnym i inne akcesoria związane z bieganiem.
Firma rozwija kolejne narzędzia, między innymi wyszukiwanie obrazem na wzór Google Lens. Pomysł jest prosty: znaleźć produkt szybciej dzięki zwykłemu zdjęciu. Sukces platformy opiera się także na możliwości składania ofert i rozmowy ze sprzedającymi, co wzmacnia przyjemność negocjowania i polowania na okazje. Wszystkie te rozwiązania sprawiają, że Vinted działa coraz płynniej… i trochę uzależnia.
Niektórzy stali użytkownicy stają się prawdziwymi ekspertami. Dziś aplikacja działa niemal jak serwis społecznościowy. Im częściej z niej korzystasz, tym więcej kupujesz, a algorytm lepiej poznaje twoje potrzeby. Dostajesz więcej ofert dopasowanych do zainteresowań, więc jeszcze łatwiej ulegasz pokusie zakupu.
Logowanie szybko staje się odruchem, niemal tak naturalnym jak scrollowanie Instagrama. Z czasem uczysz się precyzyjnie formułować wyszukiwania, korzystać z całego zestawu filtrów i dostępnych funkcji. To zachęca do codziennego monitorowania ofert i daje sporą satysfakcję, gdy trafisz na ostatnie szorty biegowe niedostępne nigdzie indziej.
Coraz bardziej poszukiwane produkty
Taka dynamika siłą rzeczy tworzy nową ekonomię wokół najbardziej pożądanych artykułów. Zainteresowanie produktem widać dzięki systemowi dodawania do ulubionych oraz nowym komunikatom „poszukiwany” czy „ten produkt jest bardzo popularny”. Takie wskaźniki mogą skłaniać do impulsywnych zakupów. Wraz ze wzrostem liczby użytkowników i coraz bardziej dopracowanym interfejsem niektóre sportowe produkty znikają w kilka minut, mimo że ich ceny bywają wyższe niż w sklepach.
Dobrym przykładem jest limitowana koszulka influencera Clem qui court. Sprzedawana za mniej niż 40 euro, na Vinted pojawiała się później za kilkaset euro. Takie sytuacje są w aplikacji coraz częstsze. Niektórzy użytkownicy czują presję, by kupić produkt, bo może już nigdy się nie pojawić. Inni frustrują się, gdy ktoś okaże się szybszy. Wielu przyznaje, że regularnie zagląda do aplikacji w obawie, że przegapi dobrą okazję.
Popularność sportowych produktów w aplikacji jest już niepodważalna. Maryline Ferraz, aktywna sprzedająca i kupująca oraz zawodniczka na poziomie międzyregionalnym, dobrze to zauważyła. „ Uwielbiam tę stronę, bo pozwala bardzo łatwo i szybko odsprzedawać rzeczy. Odzież techniczna znika błyskawicznie i osiąga dobre ceny, szczególnie modele Nike, na które jest duży popyt ». Specjalistka od 800 m wystawia swoje buty, by zarobić pieniądze na zakup kolejnych par, jednocześnie uważając na podróbki. Fizjoterapeutka odsprzedaje także produkty należące do czołowych zawodników, kupione u wyspecjalizowanych sprzedawców na platformie albo otrzymane od przyjaciółek związanych kontraktami z markami.
Uwielbiałam zdobywać te wyjątkowe rzeczy, ale rzadko je nosiłam, bo nie czułam się uprawniona do ubierania się jak zawodniczka elity. Zgromadziłam tak wiele strojów do biegania. Dziś podchodzę do tego pragmatycznie: zatrzymuję to, co najważniejsze, a resztę sprzedaję. Niech sprawi radość komuś innemu.
Vinted stanowi poważną konkurencję dla tradycyjnych sklepów ze sprzętem biegowym. Okazje, rzadkie produkty i podróbki sprawiają, że w aplikacji można znaleźć prawdziwe skarby, ale także niemiłe niespodzianki. Jedni biegacze nie wyobrażają już sobie bez niej zakupów, inni wolą nie ryzykować. Niezależnie od podejścia aplikacja ma potencjał, by stać się osobnym, ważnym miejscem poszukiwania sportowego sprzętu.
Więcej artykułów
Nocny bieg: dlaczego wszyscy chcą biegać, kiedy wszyscy śpią?
Od Glow Runs po nocne ekideny w naturze, biegi po zmroku przyciągają coraz więcej uczestników szukających emocji zamiast walki z czasem.
czw., 10 września 2026
Tatuaże i bieganie: kiedy wynik staje się dziełem sztuki
Czas maratonu, data debiutu, trasa GPS: coraz więcej biegaczy utrwala swoje najważniejsze starty na skórze.
czw., 10 września 2026
Etiopia, drugi gigant biegania
Podobnie jak Kenia, Etiopia od dekad należy do światowych potęg biegów długodystansowych. Oto historia tej niezwykłej tradycji.
czw., 10 września 2026