Ostatnia edycja Maratonu Palestyny odbyła się w 2023 roku, kilka miesięcy przed październikowymi wydarzeniami, które pogrążyły kraj w coraz intensywniejszym konflikcie. Bieg, będący świadectwem odwagi i budzącej podziw odporności, powróci w 2026 roku. Redakcja Marathons.com miała okazję porozmawiać z Mahmoudem Al-Haddarem, organizatorem biegu, oraz Lisą Amer, palestyńską zawodniczką.
Spis treści
- Mahmoud, może nam pan opowiedzieć o historii tego biegu?
- Od początku to wydarzenie było więc czymś znacznie więcej niż zwykłym biegiem…
- Jakie są największe trudności związane z organizacją kolejnej edycji?
- Opowiedzmy o tej społeczności…
- Na zdjęciach z biegu widać wiele kobiet i młodych osób…
- Jakie emocje wywołuje w pani ten bieg, Lisa?
- A co z biegaczami przyjeżdżającymi z całego świata?
- Z jakimi sytuacjami spotykacie się na co dzień i o czym chcecie opowiedzieć poprzez ten bieg?
- Lisa, jak udaje się pani trenować i jednocześnie prowadzić życie osobiste?
- Kiedy zaczęła pani biegać?
- Musiała pani zainspirować innych…
- Bieg odbędzie się w kwietniu 2026 roku. Jakie będą kolejne kroki?
10 marca 2023 roku Lisa Amer wzięła udział w szóstej edycji Maratonu Palestyny. Palestyńska zawodniczka z pewnością nie przypuszczała wtedy, że na kolejny start będzie musiała czekać ponad trzy lata. Edycję 2026 zaplanowano na 17 kwietnia. Ten bieg zajmuje szczególne miejsce w świecie sportu. Został zainicjowany w 2013 roku jako akt oporu wobec izraelskiej władzy, która od 1967 roku okupuje Zachodni Brzeg Jordanu, nielegalnie w świetle prawa międzynarodowego (przyp. red.: sytuację tę potępia ONZ i znaczna część społeczności międzynarodowej). To rzeczywistość wojny i napięcia, w której na co dzień żyje 3,3 miliona Palestyńczyków zamieszkujących ten obszar.
Mieszkańcy, zarówno dorośli, jak i dzieci, nie mogą uniknąć kontroli tożsamości ani wojskowych punktów kontrolnych. Ta rzeczywistość poważnie utrudnia codzienne życie, pracę, dostęp do opieki medycznej i uniwersytetów. Mieszkańcy Zachodniego Brzegu żyją w enklawach, w świecie nieustannego napięcia. To właśnie w odpowiedzi na ten apartheid powstał Maraton Palestyny. Bieg nie tylko promuje wolność, lecz także jest narzędziem walki o swobodę przemieszczania się mieszkańców Zachodniego Brzegu i prawo każdego człowieka do biegania. W 2013 roku wystartowało 700 biegaczy, a 17 kwietnia w Betlejem na starcie Maratonu Palestyny ma pojawić się kilka tysięcy osób. Chcą pokazać uśmiechnięty i pozytywny obraz tego kraju.
Mahmoud, może nam pan opowiedzieć o historii tego biegu?
Pierwszą edycję zorganizowaliśmy w 2013 roku, kierując się tymi samymi celami co dziś: walką o swobodę przemieszczania się i nasze prawo do biegania. Organizowaliśmy bieg aż do pandemii koronawirusa, która zmusiła nas do dwuletniej przerwy. Wróciliśmy w 2023 roku, a potem wojna znów wszystko zatrzymała. W 2026 roku powinna odbyć się dziesiąta edycja Maratonu Palestyny. Naprawdę mam nadzieję, że do niej dojdzie i że będzie to piękny moment dla wszystkich. Od samego początku musieliśmy wykazywać się pomysłowością i odwagą, bo na Zachodnim Brzegu nie ma wystarczająco dużo przestrzeni, by wytyczyć pełny maraton bez napotkania wojskowych punktów kontrolnych. Dlatego biegamy po dwóch pętlach, aby uzyskać dystans maratonu.
Od początku to wydarzenie było więc czymś znacznie więcej niż zwykłym biegiem…
Od 2013 roku bieg jest pokojowym sposobem zwracania uwagi na ograniczenie swobody przemieszczania się, które izraelskie siły narzucają Palestyńczykom. To główne przesłanie maratonu. Bieg pomaga także przybliżać palestyńską kulturę, opowiadać o naszym życiu, pokazywać naszą gościnność, a przede wszystkim sprzyjać dialogowi i wzajemnemu zrozumieniu między kulturami. Swoboda przemieszczania się pozostaje najważniejszym przesłaniem biegu, ale to nie wszystko. Trasa zaczyna się i kończy przy Bazylice Narodzenia Pańskiego, symbolu pokoju dla ludzi na całym świecie. Prowadzi następnie przez wiele newralgicznych miejsc, między innymi wzdłuż muru i przez dwa obozy dla uchodźców. Chcemy nadal opowiadać o sobie i zwracać uwagę na naszą sytuację.
Od 2013 roku bieg jest pokojowym sposobem zwracania uwagi na ograniczenie swobody przemieszczania się, które izraelskie siły narzucają Palestyńczykom. To główne przesłanie maratonu. Bieg pomaga także przybliżać palestyńską kulturę.
Jakie są największe trudności związane z organizacją kolejnej edycji?
W każdej edycji mierzymy się z tymi samymi wyzwaniami, a właściwie z tą samą sytuacją… Wraz z zaostrzeniem konfliktu i pogorszeniem sytuacji w Palestynie pojawiły się dla nas kolejne punkty kontrolne, nowe granice i nowe bramy. Żyjemy w chaosie. Nigdy dokładnie nie wiemy, kiedy bramy zostaną otwarte ani czy przez dany punkt kontrolny będzie można przejechać. Edycja 2026 nie będzie wyjątkiem. To także ogromne wyzwanie logistyczne ze względu na narzucone nam ograniczenia w przemieszczaniu się, wymagane pozwolenia i ograniczenia dostępu. Palestyńczycy ze Strefy Gazy muszą uzyskać zgodę na przyjazd na Zachodni Brzeg, a odmów jest wiele. Nie wszyscy arabscy uczestnicy mogą wjechać, by wystartować w Maratonie Palestyny. Uczestnicy zagraniczni muszą uzyskać zezwolenie albo złożyć wniosek wizowy za pośrednictwem izraelskich stron internetowych, aby wziąć udział w maratonie w Palestynie. Do tego dochodzą wszelkie ograniczenia dotyczące sprzętu, wynikające z blokady. Przykładem są nasze urządzenia do pomiaru czasu, które zostały uszkodzone przez izraelskie siły. Straciliśmy 30 tysięcy euro i nie wolno nam sprowadzić nowych. Wyzwanie jest ogromne, ale równie ogromna jest solidarność naszej społeczności.
Opowiedzmy o tej społeczności…
Wokół wydarzenia skupia się wielu partnerów: lokalne społeczności, ogromna liczba wolontariuszy i ponad 20 organizacji partnerskich, między innymi Right to Play, Czerwony Krzyż i PCRF. W dniu biegu mamy ponad 500 wolontariuszy, a około 200 pomaga w poprzedzającym go tygodniu przy wydawaniu numerów startowych, które odbywa się przez kilka dni i w różnych miejscach. To wymaga dużo pracy i cierpliwości. Jesteśmy bardzo dumni z naszej społeczności i próbujemy uruchamiać nowe inicjatywy, by ją wzmacniać, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Dlatego wprowadziliśmy nowe formuły, aby przyciągnąć jeszcze więcej uczestników: leśny bieg na 5 km i bieg rodzinny.
Na zdjęciach z biegu widać wiele kobiet i młodych osób…
Mahmoud Al-Haddar: Tak, i to jest naprawdę wspaniałe! Podczas ostatniej edycji w 2023 roku we wszystkich biegach organizowanych w ramach Maratonu Palestyny startowało po 50% kobiet i 50% mężczyzn. To daje powody do uśmiechu. Od początku biegu kobiety i młodzi ludzie wykazują ogromną motywację.
Lisa Amer: Ta statystyka z 2023 roku bardzo mnie ucieszyła, bo znacie trochę naszą tradycyjną kulturę. Kobietom nie zawsze łatwo jest biegać po ulicach. To piękny obraz naszego kraju i symbol walki, która się tutaj toczy.
Jakie emocje wywołuje w pani ten bieg, Lisa?
Lisa Amer: Zaczęłam od biegu na 10 km w 2013 roku, a później sześć razy wystartowałam w półmaratonie. To wydarzenie jest dla mnie bardzo ważne. Jest mi naprawdę smutno, że przez ostatnie dwa lata się nie odbyło. W marcu miną trzy lata. Dla nas, zawodników, to trudne, bo nie mamy niczego, co motywowałoby nas do jeszcze cięższych treningów. Pracujemy bez konkretnego celu. Mimo to nadal trenuję, bo mam nadzieję, że pewnego dnia znów wszyscy spotkamy się na starcie. Miałam szczęście wystartować w biegu w Dubaju, ale to nigdy nie daje takich emocji jak bieganie w Betlejem, u siebie. Nasz maraton ma wyjątkowe znaczenie, więc siłą rzeczy budzi ogromne emocje. Z pewnością czym innym jest bieganie wyłącznie po to, żeby zdobyć trofeum. Uwielbiam też atmosferę Maratonu Palestyny: muzykę, tradycyjne pieśni i tańce. Wszyscy dopingują wszystkich. Dzieci na ulicach, starsi ludzie siedzący przed domami, którzy patrzą na nas z uśmiechem. To niezwykle przyjemne uczucie. Za każdym razem, gdy przekraczam metę, płaczę. Nawet jeśli nie wygrywam, czuję, że dokonałam czegoś wyjątkowego. Planuję pobiec pełny maraton, kiedy skończę 40 lat. Obecnie mam 36 lat. Mam nadzieję, że w najbliższych latach uda mi się pokonać dystans maratonu, ale w tym roku znów wystartuję w półmaratonie.
A co z biegaczami przyjeżdżającymi z całego świata?
Lisa Amer: Już z czysto sportowego punktu widzenia to ogromny przywilej móc rywalizować z zawodnikami z zagranicy, bo sami nie możemy łatwo wyjechać z kraju, żeby startować w innych biegach. Zagraniczni biegacze zazwyczaj bardzo nas wspierają i są dla nas niezwykle życzliwi. Często cieszą się, że przyjechali właśnie dla nas, żeby pokazać, że są z nami. To piękne i bardzo potrzebne naszemu narodowi.
Mahmoud Al-Haddar: Są dla nas bardzo ważni. Dodają siły naszej sprawie. Dzięki Maratonowi Palestyny nasz głos dociera do świata. To również piękne, że mogą przyjechać tutaj i napisać własną historię z Palestyną i jej mieszkańcami. Międzynarodowi biegacze decydują się przyjechać do Palestyny mimo trudności, bo nie uczestniczą wyłącznie w wydarzeniu sportowym. Nie przyjeżdżają tu bić rekordów. Stają po stronie swobody przemieszczania się, godności i sprawiedliwości. Ich obecność wysyła światu mocny sygnał.
Z jakimi sytuacjami spotykacie się na co dzień i o czym chcecie opowiedzieć poprzez ten bieg?
Mahmoud Al-Haddar: Nasze codzienne życie jest pełne chaosu. Nigdy nie wiemy, co się wydarzy. Nie możemy przemieszczać się z jednego miasta do drugiego z powodu punktów kontrolnych i nowych bram. Nie wiemy, kiedy są otwarte. Tak wygląda nasze życie. Podam bardzo osobisty przykład z ubiegłego tygodnia. Moje dzieci bawiły się na placu niedaleko domu. Bez żadnego powodu, a przynajmniej bez powodu, który zostałby nam wyjaśniony, izraelskie siły wkroczyły na cały ten obszar i zaczęły używać gazu. Żyjemy w stanie ciągłej gotowości. Kiedy z wami rozmawiam, przez okno widzę całe miasto i osiedla na wzgórzach (przyp. red.: osiedla te ONZ i większość społeczności międzynarodowej uznają za nielegalne). Nie mamy wielu miejsc, w których moglibyśmy się bawić albo spędzać czas z dziećmi. One rozumieją sytuację, są bardzo inteligentne. Żyją w niej i widzą ją na własne oczy. Nawet gdy próbuję skłamać i mówię: „nie martw się, nie bój się, wszystko będzie dobrze”, zazwyczaj wiedzą, że to nieprawda. Szukają prawdy.
Lisa, jak udaje się pani trenować i jednocześnie prowadzić życie osobiste?
Jestem singielką, więc to już trochę ułatwia sprawę. Mam wymagającą pracę, która kończy się późno. Trenuję więc wieczorami, a w Palestynie bieganie po zmroku nie jest łatwe, bo czasem dochodzi do nieprzewidzianych wydarzeń. Często jestem zmęczona, ale nadal biegam. Muszę wymyślać trasy omijające niebezpieczne rejony, żeby zrobić zaplanowane kilometry. To trudne pod względem psychicznym, ale daję radę. Wytyczam trasy w swojej okolicy. Czasami biegam w kółko, raz za razem, żeby uzbierać przynajmniej 10 km. Niekiedy biegam z grupą na boisku piłkarskim, ale po ulicach biegam sama.
Kiedy zaczęła pani biegać?
Zaczęłam biegać w szkole, ale na dobre skupiłam się na bieganiu w wieku 29 lat. To było całkiem niedawno. Ogólnie mam dobrą wytrzymałość i lubię biegać. Dodatkowa motywacja pojawiła się podczas pandemii koronawirusa. Naprawdę nie mieliśmy wtedy co robić, nie było siłowni ani niczego innego. Bieganie po ulicach było jedyną opcją.
Musiała pani zainspirować innych…
Tak! Kiedy biegam w parku, zawsze są tam małe dziewczynki, które chcą pobiec ze mną. Jeśli któregoś dnia nie przychodzę, złoszczą się (śmiech). To bardzo piękne. Czasami proszą nawet rodziców, żeby przyprowadzili je właśnie wtedy.
Bieg odbędzie się w kwietniu 2026 roku. Jakie będą kolejne kroki?
Mahmoud Al-Haddar: Szukamy rozwiązań, które pozwolą poradzić sobie z tym, że przyjazd jest dla wielu osób skomplikowany. Przed tym wywiadem pracowaliśmy z zespołem nad możliwością zorganizowania biegu wirtualnego dla wszystkich ludzi na świecie, którzy chcieliby wziąć udział, nawet na odległość. Mam nadzieję, że wkrótce uruchomimy zapisy na ten bieg. Rozmawiamy z grupami z Francji, Danii i Niemiec, które są zainteresowane udziałem, ale nie mogą przyjechać, między innymi z powodu pozwoleń wymaganych, by dostać się tutaj. Palestine Virtual Race może więc wkrótce stać się faktem. Oczywiście nadal będziemy promować Maraton Palestyny na naszym profilu na Facebooku i w lokalnych mediach, a także organizować spotkania z partnerami, aby uczcić dziesiątą edycję. Próbujemy też zrobić coś, co wzmocni lokalne inicjatywy. Jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której nie wspomniałem: bieg rozpocznie się w Gazie, a nie tutaj. Osoby dające sygnał do startu będą znajdować się w Gazie.
Więcej artykułów
Nocny bieg: dlaczego wszyscy chcą biegać, kiedy wszyscy śpią?
Od Glow Runs po nocne ekideny w naturze, biegi po zmroku przyciągają coraz więcej uczestników szukających emocji zamiast walki z czasem.
czw., 10 września 2026
Tatuaże i bieganie: kiedy wynik staje się dziełem sztuki
Czas maratonu, data debiutu, trasa GPS: coraz więcej biegaczy utrwala swoje najważniejsze starty na skórze.
czw., 10 września 2026
Etiopia, drugi gigant biegania
Podobnie jak Kenia, Etiopia od dekad należy do światowych potęg biegów długodystansowych. Oto historia tej niezwykłej tradycji.
czw., 10 września 2026