KIPRUN Kipride Max: test i opinia po 100 km
Jeszcze kilka lat temu KIPRUN uchodził głównie za markę przystępną cenowo i skuteczną, ale niekoniecznie dorównującą innym gigantom rynku biegowego. Potem wszystko się zmieniło. I to bardzo szybko. Wydajne buty z płytką karbonową, współpraca z takimi zawodnikami jak Jimmy Gressier oraz całkowicie przebudowana oferta wyraźnie wyniosły francuską markę na wyższy poziom. W ubiegłym roku testowałem już KD900X LD+. Pod względem osiągów był to prawdziwy sukces. Nigdy wcześniej nie biegałem jednak w codziennym modelu treningowym KIPRUN. Aż do Kipride Max. Od razu zdradzę: zaskoczenie jest bardzo pozytywne. W trakcie przygotowań do Londynu przebiegłem w tej parze 200 km. Spokojne rozbiegania, długie treningi, dni z dużym kilometrażem… Krótko mówiąc, dokładnie takie warunki, do jakich ten model został stworzony. Oto moja szczegółowa opinia o KIPRUN Kipride Max.
Kontekst: Kipride Max, komfortowy filar oferty KIPRUN
Po niedawnej przebudowie oferta biegowo-trailowa DECATHLON została uproszczona i podzielona na trzy główne linie:
✔ Kipsummit : Trail
✔ Kipride : Codzienny trening
✔ Kipstorm : Szybkość i rywalizacja
Model Kipride Max zajmuje najwyższe miejsce w kategorii „komfort”. To but przeznaczony do pokonywania dużego kilometrażu, z maksymalną amortyzacją i ochroną podczas biegu. Bezpośredni następca KS900.2, ale w mocno unowocześnionej wersji.
W skrócie:
✔ Pianka Softech+ (EVA + PEBA + OBC)
✔ 42 mm amortyzacji pod piętą
✔ Szeroka i stabilna platforma
✔ Umiarkowana masa: 271 g
Założenie jest proste: to but, który zakłada się bez zastanowienia, żeby zrobić kilometry. I dokładnie tak go używałem.
Warunki testu
Używałem Kipride Max w ramach przygotowań do Maratonu Londyńskiego, w okresie, gdy mój tygodniowy kilometraż zaczął już wyraźnie rosnąć i wynosił 100–120 km.
Tak wyglądało dotychczasowe użytkowanie tego modelu:
➜ 200 przebiegniętych kilometrów
➜ Głównie asfalt
➜ Przede wszystkim: spokojne rozbiegania w pierwszym zakresie, treningi regeneracyjne i jeden dłuższy, nieco mocniejszy bieg
Biegam głównie ze śródstopia, mam stopę standardowej szerokości i lekko szpotawą sylwetkę podczas biegu, co zawdzięczam piłkarskiej przeszłości. Krótko mówiąc, to dość typowy profil do testowania tego rodzaju buta treningowego.
Dopasowanie i komfort: jak w kapciach
To prawdopodobnie najmocniejsza strona tego modelu. Już po założeniu Kipride Max wszystko jest jasne: maksymalny komfort.
Cholewka została dobrze zaprojektowana:
✔ Dość gruba i bardzo przyjemna w dotyku siateczka
✔ Cienki język, wyściełany tam, gdzie trzeba, i bardzo dobrze dopasowany
✔ Dobrze wyściełany zapiętek
✔ Komfortowy kołnierz
To dokładnie to uczucie wygodnych kapci, którego szuka się w bucie treningowym. To para, którą zakłada się rano na spokojne rozbieganie, myśląc: „Dobra, dziś po prostu luźno pokręcimy kilometry”.
Warto zwrócić uwagę na jeden szczegół: przednia część buta jest dość szeroka. Dla biegaczy o szerokich stopach to prawdopodobnie świetna wiadomość. Ja mam raczej wąską stopę, więc miejsca było nawet trochę za dużo. Podczas niektórych treningów czułem, że przodostopie lekko przesuwa się w bucie, co powodowało otarcia na palcach. Nic poważnego, ale przyjemne też nie było. Na szczęście pomogły skarpety o większej grubości i krem Nok, wtajemniczeni wiedzą… Ten model może dobrze pasować osobom z szerokimi stopami.
Osiągi: maszyna do nabijania kilometrów
Pod stopą pracuje pianka Softech+, będąca mieszanką EVA, PEBA i OBC. I trzeba przyznać: biega się w niej naprawdę przyjemnie. Odczucia podczas biegu są bardzo dobre:
✔ Bardzo miękka amortyzacja
✔ Skuteczne tłumienie uderzeń
✔ Płynne przetaczanie stopy
Przy 42 mm pianki pod stopą naprawdę można odnieść wrażenie, że biegnie się po chmurze. Kipride Max najczęściej wybierałem na lekkie rozbiegania:
✔ Dzień po mocnym treningu
✔ Gdy nogi są ciężkie
✔ Gdy kilometrów zaczyna się robić dużo
I właśnie podczas takich treningów najbardziej doceniałem ten model. Im więcej kilometrów pokonywałem, tym łatwiejszy i swobodniejszy stawał się krok. Na długim biegu sprawdziłem też nieco szybsze tempo, w zakresie wytrzymałości aktywnej. Przy wyższych prędkościach but radzi sobie poprawnie, ale nie w tym pokazuje pełnię możliwości.
Przy masie 271 g, dropie 6 mm i dość stabilnej geometrii Kipride Max pozostaje przede wszystkim butem do spokojnych treningów. Nie wybija szczególnie do przodu i nie zachęca do przyspieszania. Jego zadaniem jest utrzymanie wygodnego tempa przelotowego. Ze stabilnością nie ma żadnych problemów: platforma pod stopą jest szeroka i daje dużo pewności, zwłaszcza w okolicach śródstopia. Pod tym względem model mocno przypominał mi Nike Invincible, wypuszczony kilka lat temu i ceniony właśnie za komfort.
Trwałość: bardzo mocny punkt
Po 200 km but nie wykazuje niepokojących oznak zużycia. Podeszwa zewnętrzna dobrze znosi użytkowanie, pianka nie straciła swojej objętości, a siateczka nadal jest w bardzo dobrym stanie. Przy moim kroku ze śródstopia i lekko szpotawym ustawieniu nóg nie zauważyłem przedwczesnego zużycia. Moim zdaniem ten model bez problemu powinien wytrzymać od 800 do 1000 km, co jest bardzo dobrym wynikiem w tej kategorii. Na przodostopiu widać wprawdzie lekkie ślady zużycia, ale nic istotnego. Guma na podeszwie zewnętrznej dobrze wykonuje swoją robotę!
Oddychalność: jest nad czym pracować
To prawdopodobnie najsłabszy element tego modelu. Siateczka jest bardzo wygodna, ale też dość gruba. W efekcie but zatrzymuje nieco za dużo ciepła, szczególnie podczas dłuższych treningów. W połączeniu z otarciami wynikającymi z szerokiego przodu sprawia to, że oddychalność nie jest mocną stroną Kipride Max.
Masa: miłe zaskoczenie
Przy masie 271 g Kipride Max pozostaje dość lekkim butem jak na tak maksymalistyczną konstrukcję. Wiele konkurencyjnych modeli z tej kategorii waży zdecydowanie więcej. Co najważniejsze, butu praktycznie nie czuć na stopie. Mimo 42 mm amortyzacji biega się w nim dość naturalnie, co szczególnie docenia się podczas długich rozbiegań w przygotowaniach do maratonu.
Porównanie z konkurencją
Kipride Max wyraźnie zbliża się charakterem do takich modeli jak Nike Vomero Plus, Puma Magmax 2, Asics Nimbus 28 czy Brooks Glycerin Max. W porównaniu z nimi:
➜ Jest nieco mniej dynamiczny niż Vomero
➜ Jest bardziej miękki niż Magmax, który ma nieco twardszą amortyzację
➜ Pod względem charakteru bardzo przypomina Glycerin Max i Asics Nimbus
Ale największą różnicę robi tutaj… cena.
Stosunek jakości do ceny: trudno o lepszy
To prawdopodobnie najmocniejszy argument tego buta. Kipride Max kosztuje 150 €. Dla porównania:
Magmax 2: 180 €
Glycerin Max 2: 200 €
Vomero Plus: 180 €
Asics Nimbus 28: 200 €
Stosunek jakości do ceny jest po prostu znakomity. W tej kategorii to prawdopodobnie jedna z najlepszych ofert na rynku.
Werdykt końcowy
Po 200 km Kipride Max naprawdę mnie przekonał. Na stałe trafił do mojej rotacji. To but, po który chętnie sięgam:
➜ Dzień po mocnym treningu
➜ Gdy nogi są ciężkie
➜ Gdy mam w planie dwa rozbiegania jednego dnia
Miękka, ochronna amortyzacja naprawdę pozwala wygodnie dokładać kolejne kilometry.
Mocne strony
✔ Wyjątkowo komfortowa amortyzacja
✔ Bardzo dobra stabilność
✔ Rewelacyjny stosunek jakości do ceny
Słabe strony
✖ Nieco za szeroki przód dla osób o wąskich stopach
✖ Oddychalność mogłaby być lepsza
Dla kogo?
Po 200 km w Kipride Max mam już bardzo jasny obraz jego przeznaczenia. Moim zdaniem ten model szczególnie dobrze sprawdzi się u:
✔ Biegaczy, którzy pokonują dużo kilometrów
✔ Miłośników maksymalnego komfortu
✔ Osób szukających buta na spokojne rozbiegania i długie treningi
✔ Biegaczy przygotowujących się do maratonu
KIPRUN Kipride Max nie jest butem stworzonym do szybkiego biegania. To jednak znakomity model dla tych, którzy chcą biegać często, długo… i bez zbędnego zastanawiania się nad wyborem obuwia. Patrząc na całą obecną ofertę północnofrancuskiej marki, jedno staje się coraz bardziej oczywiste: francuski producent gra już w ekstraklasie.
✔ KIPRUN KIPRIDE MAX znajdziesz w sklepach DECATHLON oraz na stronie decathlon.com w cenie 149,99 €.