Aude Clavier rusza ku nowym horyzontom

SL
Autor: Sabine Loeb

Opublikowano czw., 10 września 2026

Zaktualizowano czw., 10 września 2026

Aude Clavier rusza ku nowym horyzontom
© STADION-ACTU

2 sierpnia w Talence Aude Clavier sięgnęła po tytuł mistrzyni Francji Elite na 5000 m. Zwycięstwo przyszło w idealnym momencie, bo 26-letnia zawodniczka o szerokim uśmiechu szykuje się do rozpoczęcia nowego rozdziału na północy Francji.

Jeden rozdział w INSEP-ie się zamyka, a kolejny już się pisze” cieszy się Aude Clavier, mistrzyni Francji Elite na 5000 m. Na kilka dni przed rozpoczęciem nowego roku akademickiego i oficjalnym ogłoszeniem wyników studiów magisterskich zostały jej jeszcze dwa starty, zanim nadejdzie zasłużona przerwa. 2 sierpnia w Talence zawodniczka z Aix-en-Provence sięgnęła po tytuł, a przez cały rok łączyła pisanie pracy magisterskiej z prawa gospodarczego na Sorbonie z karierą wyczynowej biegaczki. Teraz czeka ją nowe życie. Po pięciu latach w INSEP-ie, dokąd wcześniej przyjechała z południa Francji, zostawiając słońce na rzecz paryskiej szarości, kieruje się na północ, by w pełni skoncentrować się na swoich celach: przygotowaniach do mistrzostw Europy 2026 w Birmingham, a przede wszystkim do igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku.

Późne odkrycie talentu i błyskawiczny rozwój

Aude Clavier nie objawiła się od razu. W szkole podstawowej startowała w biegach przełajowych i zajmowała miejsca w czołówce, ale nie zdominowała rywalizacji. W gimnazjum, choć nie trafiła do sekcji lekkoatletycznej, znów pobiegła po błocie, żeby uzupełnić drużynę. I tym razem dostrzegła szansę na medal. Mimo to nadal trzymała się z dala od biegania, które najwyraźniej nie przestawało jej przyciągać. W końcu musiało się wydarzyć: uczęszczając do liceum w Barcelonnette do sekcji narciarstwa alpejskiego, ponownie założyła kolce 9 mm na kolejny przełaj UNSS. Tym razem się udało. W pierwszym roku osiągnęła świetny wynik, a w drugim zwyciężyła. Na tym nie poprzestała i zdobyła nawet tytuł akademickiej mistrzyni w kategorii kadetek pierwszego roku. To był przełom. Rok później zapisała się do klubu z Gap, by spróbować zakwalifikować się indywidualnie do mistrzostw Francji UNSS. „W mojej szkole byli dobrzy narciarze, ale z bieganiem nie szło im już tak dobrze, więc nie miałam szans zakwalifikować się drużynowo” wspomina.

Dla nastolatki, która odkryła pasję do biegów średnich, zaczęła się nowa era. W sprzyjającym rozwojowi środowisku, otoczona grupą rówieśniczek i prowadzona przez wspierającego, spokojnego trenera, młoda Aude szybko robiła postępy. „Podobało mi się to, co robiliśmy na treningach”. Krok po kroku wspinała się na najwyższy poziom francuskiej lekkoatletyki. Po pierwszym występie w mistrzostwach Francji, gdzie przeszła niemal niezauważona, stała się jedną z czołowych zawodniczek, a nawet zagrożeniem dla rywalek. W 2021 roku, tuż przed 23. urodzinami, wywalczyła minimum na mistrzostwa Europy U23 i podczas zawodów zdobyła brąz. Sama nie mogła w to uwierzyć: „Naprawdę marzyłam o tym, żeby trafić do reprezentacji Francji. Na pierwsze powołanie ciężko pracowałam. Przez kilka lat byłam blisko, ale czegoś brakowało. Miałam wrażenie, że w ciągu tygodnia przeszłam z jednego końca na drugi. To było szalone.

Śladami Jimmy’ego Gressiera, który w tamtym czasie zdobywał tytuły na 5000 i 10 000 m i z którym od ośmiu lat dzieli życie, zawodniczka z południa Francji poczuła się przeniesiona „na inną planetę. Na jego planetę”, nie swoją. „Nigdy nie wyobrażałam sobie, że pewnego dnia będę mogła to zrobić, założyć barwy reprezentacji Francji i jeszcze osiągnąć to w tak piękny sposób” wspomina z uśmiechem. Po zdobyciu pierwszego brązowego medalu nie mogła doczekać się kolejnych wyzwań. „Kiedy coś osiągam, zawsze chcę pójść dalej. Dlatego chciałam trafić do seniorskiej reprezentacji Francji”. Skrzydła już jej rosły, ale jeszcze nie były wystarczająco duże: na spełnienie kolejnego marzenia potrzebowała czasu. „Zajęło mi to czas od 2021 do 2024 roku. I wreszcie się udało”. Cel przerósł jej oczekiwania i został ukształtowany przez lata treningów oraz wsparcie partnera, zwycięzcy finału biegu na 3000 m Diamentowej Ligi 28 sierpnia: „Zbieg okoliczności czy nie, w roku, w którym go poznałam, po raz pierwszy wygrał mistrzostwa Europy U23 w przełajach. Poznawanie wyczynowego sportu przez niego z pewnością mnie inspirowało i napędzało. Nawet jeśli nasze cele karier są zupełnie różne, patrzę na swoją karierę przez pryzmat własnej drogi i punktu wyjścia. I dobrze. To nadal mnie napędza.

© STADION-ACTU

Dziesięć lat ciężkiej pracy aż po tytuł mistrzyni Francji seniorów

Dopiero teraz, niemal miesiąc po osiągnięciu celu, zawodniczka Amiens UC w pełni to do siebie dopuszcza: „W tamtej chwili czułam przede wszystkim ulgę. Nałożyłam na siebie sporą presję, bo po raz pierwszy naprawdę mogłam walczyć o tytuł, a nie tylko liczyć na miejsce na podium. Wiedziałam, że to możliwe, ale najtrudniejsze wciąż było przede mną”. Scenariusz zwycięstwa był skomplikowany, bo jej największą rywalką była Alessia Zarbo, a zarazem bliska przyjaciółka. „Znałam niektóre swoje atuty i wiedziałam, że trzeba będzie je wykorzystać. Dobrze przepracowałam zakres 1500 i 3000 m, podczas gdy ona jest mocniejsza na dłuższych dystansach”. Zwycięstwo było prawdziwym wyzwaniem, szczególnie gdy Aude Clavier wspomina moment przekroczenia mety: „Nie dotarło to do mnie od razu, bo z dziewczynami znamy się tak dobrze. Nie zdawałam sobie sprawy, co się stało. Teraz jednak ogromną satysfakcję daje mi świadomość, że jedyny tytuł, który zdobyłam, jest tym najcenniejszym.

Zanim dotarła na szczyt, specjalistka od bieżni, która od czasu do czasu startuje też na ulicy, przeżyła trudne okresy. Równowagę odnalazła dopiero w tym wyjątkowym „przejściowym” sezonie. „W ubiegłym roku miałam sporo problemów zdrowotnych, w tym dwa złamania zmęczeniowe. Przy mniejszej presji przeżyłam najlepszy sezon. Od bardzo dawna nie byłam w stanie regularnie trenować przez kolejne tygodnie. Kiedy mniej obciążałam organizm, wszystko zaczęło działać lepiej”. Nigdy nie traktowała mistrzostw świata w Tokio jako celu samego w sobie. Jej „najważniejszymi celami sezonu były mistrzostwa Francji Elite i dobre wyniki w mityngach”. W porównaniu z poprzednimi latami, gdy musiała podejmować większe ryzyko i trenować na wysokich obrotach, zwłaszcza w ubiegłym sezonie, kiedy wypychała organizm do granic możliwości, by spróbować zakwalifikować się na igrzyska, mistrzyni Francji znalazła właściwy klucz. Na ten tytuł pracowała dziesięć lat: „To właśnie praca i wytrwałość przynoszą efekty. Nawet jeśli ktoś nie jest od początku najbardziej utalentowany, pracą może zrobić różnicę.

Praca nie jest dla Aude Clavier pustym słowem. Trenuje codziennie, od dziesięciu do dwunastu jednostek tygodniowo. Jej plan jest napięty: w poniedziałek zaczyna od rozbiegania i siły, we wtorek ma trening oraz rozbieganie. W środku tygodnia wystarcza długie rozbieganie, a w czwartek wraca do układu podobnego do poniedziałkowego, czasem uzupełnionego przebieżkami. W piątek znów czeka ją podobny zestaw, a weekend również nie przynosi odpoczynku: w sobotę rozbieganie, w niedzielę długie rozbieganie z odcinkiem progowym albo po prostu mocniejszym akcentem. W tych warunkach można się zastanawiać, co właściwie miała na myśli, mówiąc o „równowadze”. Wyjaśnia to bez ogródek: „Uczyłam się po południu w dni wolne od treningu, wieczorami albo rano przed treningiem. Na zgrupowaniach robiłam tylko trzy rzeczy: jadłam, spałam i biegałam. Tak wyglądało moje życie, ale nie mogłam wypaść z rytmu”. Codzienne łączenie sportu ze studiami nie było łatwe: „Mam szczęście, że łatwo się uczę, ale muszę przyznać, że dobrze, iż magisterka jest już za mną, bo zrobiłam tylko tyle, ile było konieczne do zaliczenia. Kiedy w maju musiałam przygotować się do wszystkich egzaminów, przez dwa tygodnie po sesji byłam kompletnie wykończona. Na treningach nie byłam w stanie zrobić nawet kroku.

© STADION-ACTU

Między pasją, przyjaźnią a pogonią za wynikiem

Wczesne miejsca w czołówce rozbudziły w młodej Aude miłość do biegania. „Kiedy człowiek jest dobry, zazwyczaj lubi to, co robi. Szybko osiągałam zachęcające wyniki, lepsze niż przeciętna osoba, i to motywowało mnie, żeby iść dalej.” Jej prawdziwa motywacja sięga jednak głębiej i wynika z jej charakteru: „Od zawsze najbardziej podobało mi się przekraczanie własnych granic. Uwielbiam dawać z siebie wszystko i przesuwać granice. Lekkoatletyka naprawdę pozwala to robić”. To właśnie z tego podejścia i silnego przywiązania do wyniku czerpie siłę w chwilach zwątpienia albo spadku motywacji. „Naprawdę chcę odnieść sukces. Nawet jeśli tego ranka nie bardzo chciało mi się o 8:30 biec 16 km, poszłam bez zastanowienia, bo chcę być mocna na zawodach w przyszłym tygodniu.

Skąd bierze się ta nieustanna potrzeba rozwoju? Można by jej szukać u ojca, byłego rugbysty, albo u matki, która w młodości nie była szczególnie aktywna, ale ostatnio więcej się rusza. „W wieku 55 lat jest w całkiem dobrej formie, więc może genetycznie to ona przekazała mi te geny. Myślę, że sama mogłaby być całkiem niezła w sporcie”. Sama ambicja nie wystarczyła jednak, by Aude stała się zawodniczką prowadzącą styl życia podporządkowany treningowi. „To dość nietypowe życie, bo cały czas jesteśmy w drodze… Na pewno omija nas wiele prywatnych wydarzeń. Niestety nie żyjemy w takim rytmie jak wszyscy. To jednak nie przeszkadza mi być naprawdę szczęśliwą w tym, co robię. Poza tym uwielbiam podróżować i odkrywać nowe miejsca.

Takie zaangażowanie w lekkoatletykę nie wzięło się znikąd, ale opiera się też na silnym fundamencie: przyjaciołach. Relacje nawiązane przy okazji zmian klubów, zawodów, powołań do reprezentacji Francji i zgrupowań organizowanych przez jej sponsora technicznego, adidas, są wyjątkowe. Spędzając w INSEP-ie całe dnie z Anaïs Bourgoin i Bérénice Cleyet-Merle, naturalnie zacieśniły więź. Powstał zgrany, mocny rdzeń grupy. Co jednak zrobić, gdy o najważniejszy tytuł trzeba walczyć z jedną z najlepszych przyjaciółek? Indywidualny charakter sportu dochodzi do głosu na czas dwunastu i pół okrążenia, a potem ustępuje miejsca przyjaźni. „Uprawiamy sport oparty na uczciwej rywalizacji. W pokoju wezwań nadal jesteśmy wielkimi przyjaciółkami. Wchodząc na bieżnię, miałam ochotę po prostu przytulić Alessię (Zarbo), bo emocjonalnie trudno było biec przeciwko niej. Podczas wyścigu trzeba było jednak odsunąć to na bok. Trenujemy ciężko przede wszystkim dla siebie, więc dałam z siebie wszystko, nawet jeśli po drugiej stronie była ona. Jednocześnie chciałam tylko, żeby przekroczyła metę tuż za mną. Życzyłam jej jak najlepiej, ale sobie odrobinę lepiej”. Na innych dużych imprezach rywalizacja z koleżankami z treningów czy przyjaciółkami jest mniej bolesna. Sukces jednej nie odbiera szans drugiej, wręcz przeciwnie: motywuje do cięższej pracy i wiary, że cel jest osiągalny. „Sarah Madeleine prowadzi nas do wyników, które wydają nam się nieprawdopodobne.

© STADION-ACTU

Nowe ambicje już czekają

Tytuł zamknął pewien etap i wyznaczył punkt zwrotny wciąż młodej karierze Aude. Dwa tygodnie po mistrzostwach wreszcie poprawiła rekord życiowy na 5000 m podczas zawodów w Belgii. Z wyniku 15:46 zbliżyła się do symbolicznej granicy 15 minut, uzyskując 9 sierpnia w Oordegem 15:05,19. „To ogromny skok. Wiedziałam, że w poprzednich latach stać mnie było na więcej niż 15:46, ale jeszcze tego nie pokazałam. Teraz już się udało”. To dopiero początek międzynarodowej przygody, która czeka Aude. Już jest „skupiona na innych celach”, europejskich, ale także wykraczających poza ten kontynent. Rozpoczynając sezon 2025, chciała myśleć długofalowo: nie tylko o najbliższym sezonie czy kolejnym roku, lecz o kilku kolejnych etapach aż do igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku. „Chcę się rozwijać i w przyszłym roku wejść na bardzo dobry europejski poziom, bo mistrzostwa Europy będą głównym celem i jednym z pierwszych kroków przed osiągnięciem światowego poziomu w latach 2027-2028”. Bez cennego wsparcia adidas, Crédit Mutuel i amienskiego funduszu inwestycyjnego, które pozwalają jej całą energię skierować na ambicje sportowe, nie byłoby to możliwe.

Po uwolnieniu się od ciężaru studiów otwierają się przed nią trzy lata w pełni poświęcone lekkoatletyce. „Chcę zaryzykować i naprawdę zaangażować się przez trzy lata. Z chłopakiem przeprowadzamy się do Boulogne-sur-Mer, skąd pochodzi. Będę trenować głównie tam, a także dużo w Font-Romeu”. Aude Clavier nie wybrała jeszcze ostatecznie trenera, ale zachowuje spokój: „Na pewno będę mieć trenerów na odległość i będę mogła korzystać z pomocy trenera z czasów juniorskich Jimmy’ego. Chcemy jednak trochę rozdzielić nasze projekty sportowe, dlatego nie będziemy mieć tych samych trenerów”. Koniec z INSEP-em i samotnymi treningami za swoim trenerem Adrienem Taoujim, jadącym na rowerze. „Prawdopodobnie będę mogła trenować z chłopakami z klubu. Myślę, że w porównaniu z INSEP-em będzie to dodatkowy atut.

Zanim na kilka tygodni zejdzie z tartanu i rozpocznie regenerację, Aude Clavier nie może jeszcze całkowicie odetchnąć. Zostały jej dwa mityngi, na których będzie mogła poprawić rekordy życiowe. W przyszłym tygodniu wystartuje na 1500 m podczas Meeting de Trier w Niemczech, a sezon zakończy 7 września biegiem na 3000 m podczas mityngu rangi Gold w Pekinie. Czego jej życzyć? Poza powodzeniem w dalszej karierze, w szczególności miejsca w finale igrzysk olimpijskich wywalczonego w wielkim stylu, zdrowia i kolejnych przełomów, których tak wiele osiągnęła w tym roku.


2 sierpnia w Talence Aude Clavier sięgnęła po tytuł mistrzyni Francji Elite na 5000 m. Zwycięstwo przyszło w idealnym momencie, bo 26-letnia zawodniczka o szerokim uśmiechu szykuje się do rozpoczęcia nowego rozdziału na północy Francji.