Maraton w Bordeaux wraca w 2026 roku, po siedmiu latach przerwy
Stade Bordelais Athlétisme, organizator półmaratonu oraz biegów na 10 i 5 km La Perle d’Aquitaine, przywraca także maraton, którego ostatnia edycja odbyła się w 2019 roku. 8 listopada 2026 Bordeaux czeka jedno z najważniejszych wydarzeń sportowych regionu Gironde.
Datę 8 listopada 2026 roku powinni zaznaczyć w kalendarzu wszyscy miłośnicy biegania, którzy chcą ukończyć swój pierwszy maraton albo dopisać kolejny bieg na dystansie 42,195 km do sportowego dorobku. Caroline Pujol, prezeska Bordeaux Athlé, ogłosiła tę wiadomość tuż po spektakularnym sukcesie półmaratonu, w którym w niedzielę 9 listopada ubiegłego roku ulicami Bordeaux pobiegło 24 000 osób. To było prawdziwe święto biegania, uświetnione zwycięstwami Jasona Pointeau i Mélody Julien w półmaratonie oraz Hugo Haya i Javote Guéret na 10 km.
Po siedmiu latach przerwy czas na nowy początek
Maraton zniknął z lokalnego kalendarza z powodów, których nie ujawniono, związanych z prywatnym operatorem odpowiedzialnym za organizację, firmą Ironman France współpracującą wówczas ze Stade Bordelais. Jego ostatnia, nocna edycja przyciągnęła blisko 18 000 uczestników.
Bordeaux Athlé od 21 lat organizuje własny bieg na 10 km, a od 2023 roku także półmaraton. W klubie od pewnego czasu rozważano powrót królewskiego dystansu. „Ponieważ nasza dycha dobrze się rozwijała, początkowo chcieliśmy zorganizować popularny i sportowy półmaraton z atestem FFA, zgodnie z kierunkiem obranym przez klub. Ale od początku zakładaliśmy, że jeśli wszystko się uda, rozszerzymy program”, wspomina Caroline Pujol, prezeska Stade Bordelais.
Projekt maratonu był już dobrze przygotowany i miał stać się częścią „dnia poświęconego bieganiu”. „Najważniejszy nie jest sam maraton, tylko cały dzień biegania, którego będzie on częścią”, wyjaśnia. Połączenie biegu na 10 km i półmaratonu przyspieszyły zresztą cztery lata prac na Pont de Pierre, słynnym moście łączącym oba brzegi Garonny: „Mieliśmy zrobić to rok później, ale dzięki temu nie musieliśmy zamykać centrum miasta na dwa dni. ”
Wtedy klub uznał, że nadszedł właściwy moment na reaktywację maratonu. Nadal nie wyklucza też powierzenia części organizacji zewnętrznemu operatorowi: „Na razie zajmujemy się wszystkim od A do Z, bo lubimy mieć kontrolę nad tym, co robimy. Jeśli jednak pojawi się taka potrzeba, nie zamykamy się na współpracę. Zbudowaliśmy wewnątrz klubu naprawdę duże kompetencje.”
Trwają przygotowania do najważniejszego wydarzenia
Edycja 2026 odbędzie się w całości za dnia, na trasie prowadzącej przez serce metropolii. Limit uczestników wyniesie 4000 osób. To już „ambitny” cel, przyznaje prezeska, świadoma dużej konkurencji w tym terminie: tego samego dnia odbędzie się Nice-Cannes, tydzień wcześniej zaplanowano Tuluzę, a pod koniec października Lille. „Maraton przyciąga mniej osób niż biegi na 10 km czy półmaraton. Chociaż wiele osób biega, uczestnicy tych zawodów mają wysokie wymagania”, przypomina.
W programie znajdą się cztery dystanse: 5 km, 10 km, półmaraton i maraton. Każdy będzie mógł wybrać wariant najlepiej dopasowany do swoich możliwości. Nad sprawnym przebiegiem wydarzenia czuwać będzie ponad 700 wolontariuszy, a Bordeaux zyska symboliczny powrót dużej imprezy biegowej. Dzięki rosnącej popularności biegania maraton zapowiada się na jedno z najważniejszych wydarzeń jesieni 2026 roku. „Jako klub lekkoatletyczny chcemy przygotować szybką trasę i umożliwić uzyskiwanie dobrych wyników”, podkreśla, nie planując jednak ściągania najlepszych biegaczy świata.
Szczegółowy przebieg trasy i termin rozpoczęcia zapisów zostaną ogłoszone wkrótce. „Trasa nie jest jeszcze ostatecznie ustalona. Półmaraton ma już swój przebieg, ale w przypadku maratonu wciąż negocjujemy. Pobiegniemy tym brzegiem czy drugim? Musimy też znać plan prac drogowych. Na razie mogę powiedzieć, że trasa połączy prawy i lewy brzeg, a start zostanie wyznaczony na prawym brzegu, odwrotnie niż w półmaratonie, który rozpoczyna się na lewym brzegu.”
Po sukcesie półmaratonu Bordeaux Athlé konsekwentnie realizuje swój cel: przywrócić miastu wielką imprezę, która połączy tysiące biegaczy wokół wspólnej pasji, w „płaskim mieście ”, gdzie pojawia się tylko kilka podbiegów na mostach, „ale jeśli po jednej stronie trzeba podbiec, po drugiej czeka zbieg”, dodaje z uśmiechem. Dla lokalnego klubu to wciąż ogromne wyzwanie, ale jego działacze nie chowają się za wielkimi słowami. „Nikt na nas nie czeka. A właściwie teraz, kiedy już to ogłosiliśmy, czekają wszyscy. I właśnie na tym polega prawdziwe wyzwanie: zorganizować ten maraton… a potem sprawić, żeby na stałe zagościł w kalendarzu.”