Półmaraton Boulogne-Billancourt: Félix Bour i Augustine Emeraux-Lombard bezkonkurencyjni

EB
Autor: Emma Bert

Opublikowano czw., 10 września 2026

Zaktualizowano czw., 10 września 2026

Półmaraton Boulogne-Billancourt: Félix Bour i Augustine Emeraux-Lombard bezkonkurencyjni
© Emma Bert / Marathons.com

Podczas 28. edycji, rozegranej 16 listopada, Półmaraton Boulogne-Billancourt w departamencie Hauts-de-Seine po raz kolejny przyciągnął tłumy. Na starcie stanęło 12 000 biegaczy. Jesienny klasyk wygrali specjaliści od maratonu, Félix Bour i Augustine Emeraux-Lombard, którzy przygotowują się do Maratonu w Walencji 7 grudnia.

Skrzyżowanie Rue du Dôme i Boulevard de la République, u bram Paryża, tego niedzielnego poranka tętni życiem. Wokół roi się od uczestników i ich kibiców. Tłum napływa pieszo, truchtając lub wychodząc ze schodów metra. Niektórzy już prezentują stroje startowe i karbonowe buty. Inni wciąż nie zdejmują kurtek i dresów. Słychać śmiech oraz pierwsze okrzyki dopingu, a muzycy właśnie zaczynają utwór na instrumenty dęte.

Zbiorowa gorączka udziela się całemu peletonowi. Nad jeszcze uśpionym miastem zawisa gęsta mgła, nadając mu miękką, niemal nierzeczywistą aurę. Jesienne powietrze orzeźwia śmiałków, którzy ruszają do działania. Drzewa wzdłuż alejek tworzą naturalny tunel w pomarańczowych barwach.

Wolontariusze ustawiają metalowe barierki, a pierwsi biegacze tłoczą się w strefie startowej. Elita kończy rozgrzewkę w wydzielonym sektorze przed bramą. Na twarzach widać skupienie, wzrok wszystkich skierowany jest prosto przed siebie. Jedni zatrzymują się jeszcze, by po raz ostatni zawiązać buty, inni bez końca wykonują krótkie przyspieszenia. Wszyscy nerwowo krążą w tę i z powrotem. Kilka minut później tłum ustawia się posłusznie i zapada cisza. Wreszcie pada sygnał startu, a ciszę zastępuje łomot rozpędzonych kroków na mokrym asfalcie.

Najbardziej oblegany półmaraton we Francji

Limit 12 000 uczestników został wyczerpany bardzo szybko. Ostatnie numery startowe rozeszły się na kilka miesięcy przed zawodami, co najlepiej pokazuje, jak dużą popularnością cieszy się ten paryski bieg. Półmaraton Boulogne-Billancourt coraz mocniej ugruntowuje swoją pozycję jako jedna z najważniejszych imprez dla miłośników biegania po asfalcie.

Poziom sportowy był imponujący: 41 zawodników zeszło poniżej 1:08, 96 poniżej 1:10, 195 poniżej 1:12, 365 poniżej 1:15, a 2264 poniżej 1:30. Na boulevardach, nad Sekwaną i wśród terenów zielonych nie brakowało również kibiców. Ich doping rozgrzewał biegaczy walczących o rekordy życiowe.

Félix Bour rozdawał karty

© Emma Bert / Marathons.com

Jeśli ktoś nie potrzebował dodatkowej motywacji, był nim bez wątpienia olimpijczyk Félix Bour, zwycięzca z czasem 1:03:29. Zgłoszony w ostatniej chwili zawodnik Racing Multi Athlon był niespodziewanym uczestnikiem dnia. Zwycięstwo? Formalność, ale też nowy impuls po rozczarowaniu na Maratonie Nowojorskim kilka tygodni wcześniej.

Półmaraton był idealną okazją, by „zrobić jednostkę” i jednocześnie skorzystać z gorącej atmosfery. Połączenie przyjemnego z pożytecznym: konkretny trening maratoński w środku tygodnia z kilometrażem sięgającym 200 km. Plan obejmował odcinki 8 km, 6 km, 3 km, 500 m i 600 m, a na koniec finisz, który miał przypieczętować zwycięstwo. Pomiędzy nimi zawodnik pokonywał od jednego do trzech kilometrów przerwy w tempie około 3:20/km. Pośród tłumu i po wywiadach długodystansowiec ruszył z powrotem biegiem, „żeby dokończyć pozostałe 5 km treningu”. Za nim uplasowali się Lounès Benamara (1:03:33, Lyon Athlétisme) oraz były kolarz ścigający się na najwyższym poziomie, Clément Lhotellerie (1:03:46).

 Byłem tu w 2019 roku i mam wrażenie, że tym razem na trasie było jeszcze więcej ludzi. Podczas powtórzeń wychodziłem na prowadzenie, a potem zwalniałem, żeby odpocząć. Inni znów mnie wyprzedzali, ja wracałem na czoło i na ostatnim kilometrze zostałem z Lounèsem (Benamarą). To była okazja, żeby trochę popracować nad finiszem. Czekałem na ten start, żeby sprawdzić, w jakiej jestem formie. Potwierdziłem, że jest dobrze, dlatego zdecydowałem się pobiec w grudniowym maratonie w Walencji. 

Félix Bour

Augustine Emeraux-Lombard sięga po zwycięstwo

© Emma Bert / Marathons.com

W rywalizacji kobiet walka była zacięta od startu do mety. Ostatecznie najszybsza okazała się maratonka Nancy Métropole Athlétisme, Augustine Emeraux-Lombard, przed Emilie Jacquot-Claude (1:13:21) oraz reprezentantką gospodarzy Loréną Meningand (1:13:30). Waleczna i regularna biegaczka zamierzała nieustannie „szukać miejsca z przodu” i „trzymać się” rywalek, by osiągnąć możliwie najlepszy wynik. Specjalistka od biegów ulicznych ustanowiła nowy rekord życiowy: 1:13:12. Poprzedni, uzyskany w lutym 2025 roku, wynosił 1:14:10. To dobry prognostyk przed maratonem w Walencji.

 Nie ruszyłam zbyt szybko, żeby się nie podpalić, bo wiedziałam, że w Lasku Bulońskim czeka kilka podbiegów. Trzymałam założone tempo, między 3:25 a 3:28/km. Wyprzedziłam dziewczyny około drugiego lub trzeciego kilometra. To dodaje mi pewności przed kolejnym startem, bo za kilka tygodni chcę poprawić rekord życiowy w Walencji. Celem będzie pobiec w okolicach 2:32. 

Augustine Emeraux-Lombard

Szybka, ale wyjątkowa trasa

Ta szybka i urozmaicona trasa, z delikatnymi podbiegami oraz licznymi miejscami, w których można ponownie przyspieszyć w Lasku Bulońskim, cieszy się uznaniem uczestników. Zawodnicy mijają lub obiegają charakterystyczne miejsca, takie jak ratusz, Seine Musicale, Parc des Princes, tor wyścigów konnych Longchamp oraz muzeum Alberta Kahna z ogrodami.

Półmaraton Boulogne-Billancourt był wyczekiwany przez 12 000 biegaczy. Szybka i nietypowa impreza, należąca do najważniejszych francuskich biegów ulicznych, dostarczyła świetnego widowiska zarówno kibicom, jak i elicie.

Wszystkie wyniki Półmaratonu Boulogne-Billancourt