Bliźnięta: przewaga w bieganiu?

Bliźnięta: przewaga w bieganiu?

SL
Autor: Sabine Loeb

Opublikowano czw., 10 września 2026

Zaktualizowano czw., 10 września 2026

Od wspólnego uprawiania sportu w dzieciństwie do regularnego biegania razem w dorosłym życiu jest dla bliźniąt tylko jeden krok. Urodzeni pod tą samą gwiazdą mogą mieć podobne predyspozycje, ale talent nie zawsze wystarcza. Kiedy poznają swoje mocne strony, pozostaje już tylko trenować: razem, czasem osobno, lecz zawsze z tą samą radością ze spotkania na linii startu i biegu krok w krok.

Nie, to nie przywidzenie: gdy Michaël Gras przekracza metę, kilka minut później w ostatniej prostej pojawia się jego brat Damien Gras. Gdyby przypadkiem zamienili się miejscami w klasyfikacji, trudno byłoby to zauważyć. Bycie bliźniakami i zawodnikami na wysokim poziomie to codzienność 33-letnich braci Gras. Nie są jednak jedynymi, którzy dzielą swoją pasję we dwoje: Amélie i Carole Sinquin, obie mające 32 lata, również łączy zamiłowanie do tej dyscypliny. Kiedy jedna błyszczy w maratonie, druga wyróżnia się na 5 km. Przyglądamy się sportowi, w którym bliźniactwo może zrobić różnicę… albo nie.

We dwoje łatwiej się rozwijać, motywować i osiągać wyniki

Funkcjonowanie w duecie, czy to „w parze”, gdy każdy zachowuje odrębność, ale działa według wspólnego rytmu, czy też „podwójnie”, na zasadzie lustrzanego odbicia i robienia wszystkiego tak samo, niesie wiele korzyści. Zwłaszcza w sporcie, w którym budowa ciała odgrywa kluczową rolę. Siostry Sinquin od najmłodszych lat uprawiały różne dyscypliny, zawsze razem. « Próbowałyśmy po trochu wszystkiego. Co kwartał zmieniałyśmy aktywność », wspomina Amélie, starsza z sióstr. Lekkoatletyka szybko okazała się oczywistym wyborem. « Zaczęłyśmy od małych biegów w naszej wiosce. Podczas jednego z nich tata zobaczył, jak wbiegamy na stadion, i uznał, że mamy bardzo ładny krok biegowy, bo sam trochę biegał ». W wieku 10 lat dołączyły do klubu w Pontivy, a później trafiły do liceum sportowego w Cesson-Sévigné. Jedna skupiła się głównie na 1500 m, druga wybrała 800 m. « Moja siostra biegała przełaje krótkie, a ja raczej długie. Nie przepada za trasami z podbiegami ani dużymi przewyższeniami. »

Podobnie było z braćmi Gras, którzy również bardzo wcześnie zaczęli uprawiać sport i nigdy się nie rozstawali. « Zawsze robiliśmy mniej więcej to samo. Rodzice zapisali nas na piłkę nożną, gdy mieliśmy około siedmiu lat », wspomina Michaël. Trener lekkoatletyki z klubu Pessac AC, którego syn grał w ich drużynie, szybko dostrzegł ich talent. Na przełajach dla młodzików zaczęli odnosić sukcesy. « Zobaczył, że przed sezonem dobrze biegamy, a przede wszystkim, że sprawia nam to frajdę. Namówił nas na przełaje i w końcu wygrywaliśmy dość łatwo, mimo niewielu treningów ». Różnili się jednak preferencjami: jeden był mocniejszy na 800 i 1500 m, drugi na 3000 m. « Ale naprawdę dawało się nas rozdzielić… », podkreśla Michaël.

Wspólne treningi okazały się korzystne dla obu par. « Dobrze trenowało się z kimś na podobnym poziomie. Na co dzień trudno było znaleźć partnerów, którzy by nam odpowiadali. A jeśli któremuś z nas nie chciało się iść pobiegać, bo był zmęczony albo dokuczał mu drobny ból, drugi go motywował », wyjaśnia Michaël. Amélie potwierdza, wspominając weekendowe powroty do rodziców: « Mieszkałyśmy w internacie, a kiedy wracałyśmy, wiedziałyśmy, że nie będziemy robić treningów same. Od razu miałyśmy partnerkę i łatwiej było trenować oraz się wzajemnie motywować. To była siła ». Michaël również uważa to za atut: « Bycie bliźniakami pozwoliło nam wspierać się w życiu zawodowym i sportowym. We wszystkich życiowych wyborach sport często był priorytetem. Pamiętam półmaraton w Thule, w którym biegliśmy obok siebie i wspólnie finiszowaliśmy sprintem, bo mieliśmy dokładnie ten sam poziom. »

Rywalizacja napędza, ale nie może stać się niezdrowa

Zdarzało się jednak, że górę brał duch rywalizacji. « Trudno przekroczyć metę, trzymając się za ręce. Chce się rozstrzygnąć, kto jest lepszy. Podczas międzyregionalnych mistrzostw w biegach przełajowych w Carcassonne mieliśmy dużą przewagę nad rywalami, ale i tak finiszowaliśmy sprintem. Przede wszystkim rywalizujemy między sobą, wyjaśnia Michaël. Była między nami rywalizacja, ale zdrowa ». Nawet podczas treningów niechęć do kończenia za bratem pchała ich do przekraczania własnych granic. To pomagało robić postępy. « Kiedy na treningu byłem trochę z przodu, on chciał osiągać takie same czasy, więc robił wszystko, żeby tego dokonać, a to napędzało nas obu ». Problem pojawiał się wtedy, gdy ciało dochodziło do granic i zaczynały się nieuniknione kontuzje. « Ciemną stroną medalu jest to, że mamy tendencję do zbyt częstego porównywania się. Mój brat często się przez to kontuzjował. Zaciskał zęby, musiał bardziej się starać, żeby dotrzymać mi kroku na treningach i realizować te same cele. Zawsze biegał odrobinę ponad swoje możliwości, więc często kończyło się to urazem. »

Kiedyś siostry Sinquin niemal nie odstępowały się na krok. Czasem prowadziło to do porównań, które u młodszej wywoływały frustrację. « Na przełajach zawsze była między nami taka mała wojna. Czasami czułam frustrację, bo tata był dumny z nas obu. Wydawało mi się jednak, że bardziej z niej, bo zajęła lepsze miejsce, przyznaje, po czym dodaje, świadoma szczęścia, jakie daje jej dzielenie tych chwil z siostrą: Ale podświadomie myślę, że to pomaga, bo wspólne bieganie motywuje. » 

Rozdzielenie, które pozwala zachować zdrową rywalizację

Przez całe życie te pary bliźniąt będą rozwijać się razem, a później osobno, zarówno zawodowo, jak i sportowo. Będą się spotykać i oddalać. Nabranie dystansu do drugiej osoby może być kluczem, czego w pewnym momencie doświadczył Damien Gras. Michaël wspomina ten czas: « Przez rok czy dwa próbował trenować z innym trenerem, żeby mieć inne jednostki niż ja. Stracił dużo czasu przez kontuzje, więc nie mógł wrócić do tego samego treningu. Właściwie mógł, ale za bardzo chciałby się porównywać. Ostatecznie odejście nie zadziałało najlepiej, bo naszą siłą jest trening we dwóch ». Po krótkim okresie osobno znów trzymali się razem i wszystko osiągnęli wspólnie: jeden został lekarzem rehabilitacji, drugi anatomopatologiem.

W przypadku innych rozdzielenie przychodzi później. Gdy zakładają rodziny, ich drogi się rozchodzą. Amélie, pochodząca z Morbihan, nadal mieszka w Bretanii, w Rennes, podczas gdy Carole osiadła w Normandii. Jedna jest pielęgniarką operacyjną, druga dentystką. Medycyna wciąż je łączy, ale nie tylko ona. Bieganie nadal spaja je na odległość. « Kiedy przyjeżdża do Rennes, jesteśmy w tym samym miejscu albo wracamy do rodziców, staram się wysłać jej mój trening i robimy go razem. Tak jest łatwiej », opowiada Amélie.

Nie umawiając się ze sobą, Amélie i Carole wróciły do biegania w 2022 roku. Kiedy jedna zachodziła w ciążę i przerywała treningi, druga na dobre wracała do sportu. « Nasze powroty mniej więcej się zbiegły. Przed ciążą przebiegłam pierwszy raz 10 km, nie znając jeszcze swojego tempa na tym dystansie. Ruszyłam w tempie na 40 minut i czułam się dobrze, więc skończyłam w 39:17 ». Choć wciąż wybierają różne dystanse: jedna woli krótsze, zwłaszcza 5 i 10 km, druga dłuższe, łącząc trail, półmaraton i maraton, a do tego mieszkają daleko od siebie, każdą okazję do wspólnego biegu celebrują. « Od naszego powrotu nie miałyśmy jeszcze okazji wystartować razem. W październiku pobiegniemy półmaraton w Amsterdamie. Jestem zawodniczką Mizuno, a ponieważ ta firma sponsoruje bieg, poprosiłam o po jednym numerze startowym dla każdej z nas. Chcemy ubrać się tak samo, bo jesteśmy podobne jak dwie krople wody, i przekroczyć metę, trzymając się za ręce. Będziemy się wzajemnie napędzać i zmieniać na prowadzeniu, żeby wykręcić jak najlepszy czas. Właśnie wtedy widać prawdziwą przewagę podobnego poziomu ». Obie wciąż pamiętają też o marzeniu ojca: wygrać półmaraton w Pontivy, niedaleko rodzinnej wioski, trzymając się za ręce.

Podobna dynamika wydaje się łączyć braci Gras, reprezentujących Alès Cévennes Athlétisme. Obaj przechodzą « nieco trudniejszy okres », związany z dorosłym życiem, a w przypadku jednego z nich także z wymagającym życiem rodzinnym. Choć mieszkają w tym samym mieście, Clermont-Ferrand, marcowy bieg na 10 km w Saint-Médard był okazją do ich ponownego spotkania na linii startu: « Ostatnio rzeczywiście obaj miewamy kontuzje, choć nie w tym samym czasie. W ostatnich latach rzadko udawało nam się wspólnie trenować i startować ». Damien wyprzedził brata, który był pod wrażeniem i cieszył się, że ten wraca na taki poziom: « On był trzeci, a ja czwarty. Jego wynik trochę mnie zaskoczył, bo ostatnio bardzo mało trenuje. Miałem nadzieję, że to da mu dodatkową motywację do poważnego powrotu do treningów, ale najwyraźniej tak się nie stało ». Damien wciąż jest jednak mocno związany ze sportem, niezależnie od tego, czy biega, jeździ na rowerze, tapla się w błocie, startuje na szosie czy podjeżdża pod przełęcze. 

 W październiku pobiegniemy półmaraton w Amsterdamie. Jestem zawodniczką Mizuno, a ponieważ ta firma sponsoruje bieg, poprosiłam o po jednym numerze startowym dla każdej z nas. Chcemy ubrać się tak samo, bo jesteśmy podobne jak dwie krople wody, i przekroczyć metę, trzymając się za ręce.  

Amélie Sinquin

Przewaga zakodowana we wspólnych genach

Siostry Sinquin zawdzięczają wspólne sukcesy podobnemu krokowi biegowemu i identycznej budowie ciała. « Mamy dobre predyspozycje: jesteśmy wysokie i szczupłe, o podobnej sylwetce. Szkoła lekkoatletyczna dała nam solidne podstawy do biegania po asfalcie: dobrą postawę i wydolność ». Bracia Gras również nie mają co do tego wątpliwości: « Myślę, że mamy budowę ciała odpowiednią do biegania i oczywiste predyspozycje. Nie osiągnęlibyśmy tego poziomu wyłącznie dzięki treningowi, choć zrobiliśmy wszystko, żeby wykorzystać nasze możliwości. »

Poza bezdyskusyjnymi podobieństwami fizycznymi charakterystycznymi dla bliźniąt u mieszkańców Bordeaux i Bretonek wydaje się pojawiać głębsza, niemal niewytłumaczalna więź. Michaël Gras opowiada o zaskakującej obserwacji: « Często miałem te same bóle co on, tylko z pewnym opóźnieniem. Dzięki temu mogłem przewidzieć niektóre kontuzje. Myślę, że duże znaczenie ma tu fizjologia ». Nie tylko on opisuje takie doświadczenia. « Poczucie telepatii zawsze świadczy o bardzo silnej więzi psychicznej między bliźniętami jednojajowymi – wyjaśnia francuski psycholog kliniczny i akademicki René Zazzo w książce „Les jumeaux, le couple et la personne”. « Zadziwiająca zbieżność emocjonalna, obserwowana u bliźniąt jednojajowych znacznie częściej i z dużo większą siłą niż u pozostałych bliźniąt, prowadzi do synchronizacji języka, myśli i reakcji ciała, która może przerodzić się w poczucie występowania zjawisk parapsychicznych, takich jak przekazywanie myśli czy telepatia ». Podczas jednego z przełajów Carole miała przybiec na metę zapłakana, czując, że coś stało się jej siostrze. Amélie rzeczywiście zasłabła z powodu omdlenia wazowagalnego, a Carole « poczuła w sobie, że coś jest nie tak ». To jedna z wielu podobnych historii, w których « niepokój pojawia się nie wiadomo skąd. Czasem do siebie dzwonimy i pytam ją: „Wszystko w porządku? Nic ci nie jest?”. Dla mnie to trochę nadprzyrodzone ».

Bycie bliźniakiem oczywiście nie jest warunkiem osiągania wyników w bieganiu, choć trening w duecie może dawać fizyczne, fizjologiczne i mentalne korzyści. Dla niektórych wspólne uprawianie sportu okazuje się nawet przeciwskuteczne, bo sprzyja porównywaniu się. Żeby utrzymać tempo w zdrowej atmosferze, Michaël Gras podkreśla, że trzeba być « bardzo braćmi, wręcz nierozłącznymi », a nie każda „para” czy każdy „duet” taki jest. Z zewnątrz podobieństwo bliźniąt budzi zainteresowanie zarówno marek współpracujących z zawodnikami, jak i kibiców, ponieważ « fascynacja, jaką bliźnięta wywierają na tych, którzy próbują je zrozumieć » (z książki „ Les jumeaux : 1 fois 2 ou 2 fois 1 ?” Christiana Robineau i Mireille Wojakowski) jest głęboko ludzka.

Więcej artykułów