Jak Sabastian Sawe przygotował się do maratonu w 1:59:30 w Londynie
26 kwietnia 2026 roku w Londynie Sabastian Sawe przełamał najbardziej mityczną barierę w bieganiu: 1:59:30 w maratonie. Oczywiście, by przez 42,195 km utrzymać tempo 2:50/km, trzeba mieć niezwykły talent. Ale sam talent nie wystarczy. Za tym historycznym wynikiem stoi przede wszystkim wyjątkowo precyzyjny plan przygotowań, opracowany w najdrobniejszych szczegółach przez jego włoskiego trenera Claudio Berardellego. Fascynujące w treningu Sawego jest to, że idealnie łączy dwa światy: kenijską tradycję ogromnego kilometrażu i nowoczesne, ultranaukowe podejście do budowania formy.
Claudio Berardelli, mózg stojący za tym wyczynem
Nie sposób analizować rozwoju Sabastiana Sawego bez mówienia o Claudio Berardellim. Włoch, który od ponad dwudziestu lat mieszka w Kenii, jest uznawany za jednego z najlepszych trenerów w kraju. Pomagał zawodnikom wejść na najwyższy poziom, między innymi Emmanuelowi Wanyonyiemu, Bensonowi Kipruto, Evansowi Chebetowi i Amosowi Kipruto. Mowa o olimpijskich złotych medalach, tytułach mistrzów świata i zwycięstwach w największych maratonach z cyklu Majors. Krótko mówiąc, Berardelli ma imponujący dorobek i prowadzi najlepszych Kenijczyków na szczyt ich dyscyplin, od 800 metrów po maraton.
Jego podejście jest nietypowe. W przeciwieństwie do wielu tradycyjnych kenijskich trenerów Berardelli nie dorastał w Kenii i w młodości nie był wybitnym biegaczem. Wywodzi się z kolarstwa, ale szybko zajął się trenerką, zdobywając tytuł magistra nauk o sporcie na Uniwersytecie Mediolańskim. Chcąc pomagać najlepszym biegaczom na świecie, przeniósł się do Kenii w 2004 roku i już z niej nie wyjechał. Głęboko szanuje kenijską kulturę. Jest żonaty z Kenijką, ma dwoje dzieci i biegle mówi po suahili. W pełni przyjął lokalne zwyczaje i kenijski model treningu, ale jednocześnie go unowocześnił.
Jego zdaniem w pierwszej kolejności trzeba szanować kenijskie fundamenty kulturowe: jedzenie, wspólnotę, radość, odporność psychiczną i oczywiście bieganie jako styl życia. W obozie treningowym 2 Running Club każdy dzień zaczyna się tak samo: zawodnicy wstają wcześnie, idą pobiegać, a potem wspólnie jedzą. Oczywiście wiedzą, po co tu są, ale ludzki wymiar całej przygody i radość z treningu muszą być ważniejsze od wszystkiego. Aby uwolnić swój potencjał treningowy, zawodnicy potrzebują spokoju psychicznego i finansowego bezpieczeństwa.
Według niego Sawe należy do najlepszych, ale nie jest wyłącznie świetnie predysponowanym fizjologicznie biegaczem. Owszem, ma wyjątkową genetykę. Wynik 2:02:05 w debiucie maratońskim mówi sam za siebie. Jednak jego trener często określa go mianem „innego sportowca”, który niezwykle dobrze znosi obciążenia, szybko się regeneruje, a przede wszystkim potrafi utrzymać ogromną prędkość mimo zaawansowanego zmęczenia. Co w tym wszystkim najbardziej niepokojące? Sawe ma za sobą zaledwie cztery maratony. Dopiero zaczyna karierę na królewskim dystansie.
„Sabastian jest jak lawa, która wciąż wrze w górze. To, co świat zobaczył w Londynie, było zaledwie odrobiną dymu” powiedział po ustanowieniu rekordu świata.
Trening oparty na 10-dniowym cyklu
Jedną z największych różnic w przygotowaniach Sawego jest to, że nie trenuje w klasycznym, siedmiodniowym tygodniu. Jego plan opiera się na 10-dniowym cyklu. Pomysł jest prosty: lepiej rozłożyć trudne jednostki, żeby na kluczowe treningi przychodzić świeższym i skuteczniej się regenerować.
Podczas gdy wielu kenijskich maratończyków z poprzednich pokoleń wykonywało trzy mocne jednostki tygodniowo, z niewielką ilością regeneracji między nimi, we wtorek, czwartek i sobotę, Berardelli woli robić między kluczowymi akcentami większe odstępy.
Typowy blok treningowy wygląda następująco:
Dzień 1
Długi bieg (30–40 km)
Dzień 2
Rozbieganie rano (20 km), rozbieganie po południu (10 km)
Dzień 3
Rozbieganie rano (20 km), rozbieganie po południu (10 km)
Dzień 4
Fartlek lub krótkie interwały (20–25 km)
Dzień 5
Rozbieganie rano (20 km), rozbieganie po południu (10 km)
Dzień 6
Mocny trening długich interwałów
Dzień 7
Rozbieganie rano (20 km), rozbieganie po południu (10 km)
Dzień 8
Trening podbiegów (20–25 km)
Dzień 9
Rozbieganie rano (20 km), rozbieganie po południu (10 km)
Dzień 10
Rozbieganie rano (20 km), rozbieganie po południu (10 km)
Widać wyraźnie, że Sawe gromadzi ogromny kilometraż na spokojnych treningach, a podwójne dni pojawiają się bardzo często. Zwykle rano biegnie 20 km, a wieczorem kolejne 10 km. W efekcie podczas przygotowań do maratonu regularnie przekraczał 200 kilometrów tygodniowo. W szczycie przygotowań do Maratonu Londyńskiego pokonał nawet 240 km w ciągu tygodnia.
Długie biegi z innej planety
To prawdopodobnie najbardziej imponujący element jego przygotowań. Przed Londynem Sawe wykonywał 40-kilometrowe długie biegi w tempie, które na treningu wydaje się niemal absurdalne. W ubiegłym roku, przed Maratonem Berlińskim, dwa ostatnie mocne treningi przed startem ukończył w 2:08 (3:12/km), a następnie w 2:04 (3:06/km). W tym roku był jeszcze szybszy: ostatnie 40 km pokonał w 2:01:26 (3:02/km). Nie zapominajmy, że te wysiłki odbywają się na wysokości ponad 2000 metrów, gdzie dostępność tlenu jest mniejsza.
Najciekawsza nie jest jednak sama prędkość, lecz sposób, w jaki kończy swoje treningi. Berardelli mocno podkreślał ten aspekt po londyńskim maratonie: cały cykl przygotowań był podporządkowany poprawie wytrzymałości mięśniowej, czyli zdolności do utrzymania bardzo wysokiej prędkości mimo zmęczenia. Słynny negative split w Londynie, 1:00:29 na pierwszej połowie i 59:01 na drugiej, nie był przypadkiem. Cały trening został zbudowany właśnie pod ten scenariusz.
Z metody Berardellego warto zapamiętać przede wszystkim miejsce regeneracji i znaczenie długich biegów. Jego zdaniem trzeba przystępować do tych jednostek świeżym, by móc pobiec jak najszybciej i zmaksymalizować efekt treningu. To różni się od treningu Eliuda Kipchogego, który długie biegi wykonuje w czwartki, mając zaledwie jeden dzień odpoczynku między mocnymi jednostkami. Jest też przeciwieństwem europejskiego modelu, w którym zawodnicy zwykle robią długi bieg w niedzielę, na nogach zmęczonych całym tygodniem.
Nie tylko wytrzymałość. Także rozwój szybkości
Przez długi czas wielu kenijskich maratończyków z elity skupiało się głównie na progu i tempie maratońskim. Sawe nadal rozwija jednak także czystą szybkość. Jego trening regularnie obejmuje szybkie fartleki, a także eksplozywne podbiegi. Podobnie jak u najlepszych średniodystansowców na świecie, niektóre jednostki zawierają nawet 25 powtórzeń 80-metrowego podbiegu.
Cel jest jasny: poprawić ekonomię biegu i zachować moc neuromięśniową nawet po dwóch godzinach wysiłku. To prawdopodobnie tłumaczy jego zdolność do potężnych przyspieszeń pod koniec zawodów. W Londynie znów mogliśmy to zobaczyć: gwałtownie przyspieszył po 30. kilometrze, a w końcówce jeszcze mocniej nacisnął, zostawiając Kejelchę w tyle.
Rola obozu treningowego w Kenii
Podobnie jak wielu najlepszych biegaczy na świecie, Sawe mieszka i trenuje w Dolinie Rift, w Kapsabet, na wysokości ponad 2000 metrów. Daleko stąd jednak do obrazu samotnego biegacza w górach. Tutaj wszystko odbywa się w grupie. Obóz Berardellego, 2 Running Club, skupia kilku zawodników światowej klasy, którzy codziennie trenują razem. Takie zagęszczenie poziomu sportowego tworzy ogromną rywalizację i sprawia, że każdy napędza pozostałych podczas treningu.
Mimo że dziś jest najlepszym maratończykiem na świecie, Sawe pozostaje wierny tej prostej kenijskiej kulturze. Niewiele obecności w mediach, dużo treningu, ogrom regeneracji i codzienność skupiona na bieganiu oraz prostych sprawach.
Nowoczesne podejście, ale wciąż pełne prostoty
W przygotowaniach Sawego uderza połączenie zaawansowania i prostoty. Tak, korzysta z najlepszych butów na świecie. Tak, jego odżywianie jest analizowane naukowo. Tak, Maurten i adidas współpracują bezpośrednio z jego zespołem. Na co dzień jego życie pozostaje jednak niezwykle skromne.
Według Berardellego jego dieta wciąż przypomina jadłospis typowego kenijskiego biegacza: dużo ugali, tradycyjnej potrawy z mąki kukurydzianej, jedzonej niemal codziennie. Aby sprostać ogromnym obciążeniom treningowym, zespół dodaje oczywiście nowoczesną suplementację: napoje energetyczne, żele węglowodanowe i niezwykle precyzyjnie zaplanowaną strategię żywieniową podczas treningów oraz zawodów. A śniadanie w dniu maratonu londyńskiego? Dwie kromki chleba. Miód. Herbata. Absolutna prostota. Prawdziwa lekcja życia.
Jeśli Sabastian Sawe został pierwszym człowiekiem, który pobiegł oficjalny maraton poniżej dwóch godzin, nie stało się tak wyłącznie dzięki talentowi. Za jego historycznym wynikiem stoi przede wszystkim praca Claudio Berardellego, który stworzył wokół niego w Kapsabet optymalne środowisko treningowe. Przygotowania były przemyślane i inteligentne: ogromny kilometraż, wiele spokojnych dni pozwalających przyswoić obciążenia, potężne długie biegi, praca nad progiem, ale również eksplozywne podbiegi rozwijające maksymalną prędkość i ekonomię biegu. Wszystko to w ramach kenijskiej kultury, w której wysiłek, odporność, wspólnota i prostota wciąż są najważniejsze.
➜ Sprawdź strategię żywieniową Sabastiana Sawego podczas Maratonu Londyńskiego
Więcej artykułów
Nocny bieg: dlaczego wszyscy chcą biegać, kiedy wszyscy śpią?
Od Glow Runs po nocne ekideny w naturze, biegi po zmroku przyciągają coraz więcej uczestników szukających emocji zamiast walki z czasem.
czw., 10 września 2026
Tatuaże i bieganie: kiedy wynik staje się dziełem sztuki
Czas maratonu, data debiutu, trasa GPS: coraz więcej biegaczy utrwala swoje najważniejsze starty na skórze.
czw., 10 września 2026
Etiopia, drugi gigant biegania
Podobnie jak Kenia, Etiopia od dekad należy do światowych potęg biegów długodystansowych. Oto historia tej niezwykłej tradycji.
czw., 10 września 2026